Inwestowanie w kulturę: z korzyścią i dla miasta, i dla kultury
Miasto tworzy kulturę, a kultura miasto - to oczywiste nie tylko dla kulturoznawców i antropologów. Ważne, by rozumieli to samorządowcy
Marta, młoda dziewczyna, pracuje z ojcem w jego warsztacie samochodowym. Jest związana z Arkiem, który kiedyś także był tam zatrudniony, ale teraz trafił do aresztu. Przewoził narkotyki. Marta jest w ciąży, żeby nie być sama, próbuje przekonać narzeczonego, by poszedł na współpracę z prokuratorem...
To podstawa fabuły filmu "Koniec widzenia" w reż. Grzegorza Mołdy. Jako że to krótki metraż, trudno nawet przedstawić jej zarys tak, by nie zdradzić za wiele. Już rygor czasu trwania narzuca skrótowość, nie pozwala na głęboką analizę relacji głównej bohaterki z ojcem i ukochanym, nie poznamy ich historii, nie dowiemy się, dlaczego w życiu Marty nie ma matki... Reżyser deklaruje zresztą, że najbardziej interesował go motyw sali widzeń w więzieniu, to, jak i o czym można w niej rozmawiać, ile można zawrzeć w krótkim spotkaniu. To bardzo intensywna emocjonalnie scena, choć uczucia są głównie ukryte w najdrobniejszych gestach, spojrzeniach, drgnięciach mięśni twarzy. Świetna robota reżyserska i bardzo dobre role młodych aktorów: Zofii Domalik i Eryka Kulma. Całość nie wychodzi poza stylistykę kina realistycznego - wydawałoby się nieco już niemodnego, jeśli nie liczyć filmów paradokumentalnych. Mocne kino, choć pozostawia dużo pytań bez odpowiedzi. Film został wybrany z niemal 5 tys. zgłoszonych dzieł do konkursu o Złotą Palmę w kategorii filmów krótkometrażowych na trwającym właśnie w Cannes festiwalu. Jest jednym z dziewięciu, które walczą o nagrodę.
- Już to jest wyróżnieniem - mówi młody reżyser i dodaje, że dla niego wyjazd do Cannes jest głównie okazją do obejrzenia tego, co zrobili inni.
Dlaczego piszemy o "Końcu widzenia" na łamach dodatku poświęconego samorządom? Dlatego, że film powstał w Gdyńskiej Szkole Filmowej, młodej uczelni kształcącej reżyserów, których zaledwie trzy roczniki zdobyły na świecie 70 nagród. A ta nie mogłaby istnieć, gdyby nie poparcie miejscowego samorządu.
- Jestem gdynianką z wyboru - opowiada Urszula Morga, której film "Mleko" także jest w Cannes pokazywany w sekcji pozakonkursowej. - Robiłam już w życiu różne rzeczy, skończyłam katowicką szkołę filmową i telewizyjną na wydziale producenckim, założyłam firmę o takim właśnie profilu, ale zawsze ciągnęło mnie do reżyserii. Kiedy poczułam, że już do tego dojrzałam, akurat otworzyła się szkoła w Gdyni. Pomyślałam: kiedy, jeśli nie teraz?
Urszula Morga nazywa czas nauki "latami w szkole z rygorem klasztornym". Tłumaczy, że chodzi o to, jak bardzo ona wciąga, jak intensywnie się pracuje.
- Mnie najbardziej odpowiadało to, że to nie jest miejsce dla artystów z głową w chmurach, lecz prawdziwa szkoła zawodowa, która przygotowuje do pracy.
Gdyńska Szkoła Filmowa działa od 2010 r. Z inicjatywą jej utworzenia wystąpili Leszek Kopeć - dyrektor Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, reżyser i scenarzysta Robert Gliński, twórca Pomorskich Warsztatów Filmowych Jerzy Rados i prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. To tylko część długofalowych działań w kontekście popularyzacji sztuki filmowej. Jak mówi slogan miasta "Gdynia kocha film, film kocha Gdynię". To tu od 1987 r. odbywa się Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, który miasto wspiera także finansowo (w latach 2012-2017 przeznaczyło na ten cel 7753 tys. zł). Od 2009 roku działa Gdyński Fundusz Filmowy (GFF), który wspiera produkcje filmowe popularyzujące miasto albo mające potencjalnie korzystny wpływ na lokalny rynek. Funduszem zarządza operacyjnie Centrum Kultury w Gdyni, przez swój oddział - Gdyńskie Centrum Filmowe. Pula środków Funduszu w 2017 r. wynosi 450 tys. zł. W 2015 r. utworzono też Gdyńskie Centrum Filmowe z galerią, trzema salami do projekcji i klubem filmowym. Odbywają się tu projekcje, przeglądy i festiwale filmowe, warsztaty i spotkania z filmowcami. Od 2016 r. centrum działa jako oddział Centrum Kultury w Gdyni. Gdynia wspiera też w ramach otwartych konkursów ofert dla organizacji pożytku publicznego inicjatywy filmowe. Łącznie w konkursach ofert w latach 2012-2017 przyznano 1 882 850 zł dotacji (bez projektu "Gdyńskie Centrum Filmowe" ).
Dlaczego miasto decyduje się na kosztowne przecież przedsięwzięcia, które służą nie tylko jego mieszkańcom? I czy da się wymierzyć korzyści, jakie z tego płyną dla miasta?
- Miarą atrakcyjności każdego miasta jest wysoka jakość życia, która buduje zadowolenie z miejsca zamieszkania. Gdynia od lat przoduje w rankingach jakości życia. To nie wynik przypadku, ale konsekwentnego stawiania przez samorząd na takie przedsięwzięcia i projekty, które przekładają się na satysfakcję mieszkańców. Jestem przekonana, że to właśnie kultura w rozmaitych odsłonach jest dziś jednym z zasadniczych czynników budujących jakość życia, a także wyróżniających, czyli budujących tożsamość. Najlepszy teatr musicalowy w Polsce, Festiwal Polskich Filmów Fabularnych (i dwa inne filmowe), Open’er Festiwal, przegląd współczesnej dramaturgii teatralnej - to tylko kilka przykładów gdyńskiej oferty kulturalnej. Inwestowanie w takie przedsięwzięcia zawsze się opłaca. Najlepszym dowodem jest ostatnia nominacja do nagrody Złotej Palmy na festiwalu filmowym w Cannes dla krótkometrażowego filmu dyplomowego Gdyńskiej Szkoły Filmowej. Dodajmy, że poprzednia nominacja dla filmu polskiego też dotyczyła dzieła z Gdyni. A oprócz tych dwóch była jeszcze tylko dla śp. Andrzeja Wajdy, skądinąd... wykładowcy gdyńskiej filmówki - mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni. - Miernikiem może być zadowolenie mieszkańców z mieszkania w danym mieście. Mam na myśli ogólnopolskie badanie "Diagnoza Społeczna", w którym od wielu lat gdynianie są najbardziej zadowolonymi mieszkańcami w Polsce ( ponad 89 proc. zadowolonych), a Gdynia najszczęśliwszym miejscem do życia... Gdynianin może uczestniczyć w trzech dużych festiwalach filmowych, obejrzeć spektakl na najwyższym światowym poziomie czyli Notre Dame de Paris na deskach Teatru Muzycznego, posłuchać wspaniałych dźwięków muzyki etnicznej z całego świata na festiwalu Globaltica czy wreszcie być częścią legendarnego już Open’era. Ostatnio w Gdyni zaprezentowano światowe prawykonanie symfonii oscarowego Jana A.P. Kaczmarka zamówionej przez tutejsze Muzeum Emigracji. Ale to nie koniec. Kino i teatr na plaży, Ladies Jazz Festival, Nagroda Literacka Gdynia, Musica Classica Nova, Muzeum Emigracji - wybór jest imponujący. Miasto z tak szeroką ofertą nie tylko pozwala mieszkańcom czerpać z niej pełnymi garściami, ale i przyciąga kolejnych twórców. Wierzymy, że kapitał ludzki stanie się wkrótce głównym czynnikiem konkurencyjności miast. A zatem i w wymiarze biznesowym te działania mają trudno policzalny, lecz jednak wymierny sens - tłumaczy.
Nie tylko gdynianie na tym korzystają. Dostęp do kultury - na wysokim poziomie, choć przecież także kultury popularnej - jest także magnesem na turystów. Tak jest choćby ze wspomnianym przez panią wiceprezydent Open’erem. W tym roku odbędzie się już 16. edycja tego muzycznego festiwalu, który przez lata stał się jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Europie. I najbardziej rozpoznawalnych, co miastu niewątpliwie przysparza popularności wśród potencjalnych gości. W najnowszej edycji (28 czerwca - 1 lipca) wystąpią m.in. Radiohead, Foo Fighters, The Weeknd, The xx, James Blake, Royal Blood, Michael Kiwanuka, Solange, Rae Sremmurd, G-Eazy, The Kills, M.I.A., Charli XCX, Jimmy Eat World, Mac Miller, Moderat, Prophets of Rage, Brodka, The Dumplings, Grammatik, JMSN, Kiasmos, Warpaint, George Ezra, Dua Lipa, Nicolas Jaar, O.S.T.R. czy Taco Hemingway, a więc artyści reprezentujący bardzo szeroki wachlarz stylistyki muzycznej: od rockowej (z legendarnym Radiohead na czele) przez ambitny pop Moniki Brodki czy jednego z najbardziej obiecujących brytyjskich wokalistów George’a Ezry po polskie (i niejednoznaczne, bo korzystające z nietypowego instrumentarium i zupełnie nieoczekiwanych w tym nurcie tekstów międzywojennych) wcielenie punk-rocka (Hańba!).
Dla miłośników klasyczniejszej wersji muzycznej rozrywki zawsze otwarta jest jedna z najważniejszych scen musicalowych - Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej. Że publiczność go docenia, świadczy frekwencja: w 2016 r. odwiedziło go 280 tys. widzów! Ma w repertuarze aż 30 tytułów - największe światowe hity ("Notre Dame de Paris", "Ghost" czy "Grease") i spektakle oparte na polskiej literaturze (m.in. "Lalka", "Chłopi", Zły").
Latem - w przeciwieństwie do większości miast w Polsce - nie ma urlopu w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza. Scena letnia na plaży w Orłowie prezentuje lżejszy repertuar. Oczekiwana tegoroczna premiera to spektakl według Wojciecha Młynarskiego "Jesteśmy na wczasach..." w reżyserii Jarosława Kiliana.
Jak to wszystko wpływa na rozwój miasta? Jako odpowiedź warto zacytować kilka zdań z tekstu Wojciecha Kłosowskiego z publikacji "Kierunek kultura - promocja regionu poprzez kulturę". "Miernikiem (rozwoju - przyp. red.) nie byłaby w tym wypadku użyteczność (ani w znaczeniu ilościowo ujętych wyborów konsumenckich, ani w znaczeniu satysfakcji, zadowolenia). Miernikiem byłyby suma dostępnych poszczególnym mieszkańcom szans indywidualnego rozwoju, suma indywidualnych możliwości zaspokojenia kolejnych potrzeb ludzi, a ostatecznie - możliwości spełnienia swego osobistego potencjału przez każdego człowieka. Dobrobyt jako cel rozwoju lokalnego byłby w tym ujęciu widziany wcale nie jako suma zaspokojonych potrzeb ludzkich, ale jako suma szans na zaspokojenie tych potrzeb. Jako potencjał, a nie - jako spełnienie. Podkreślmy to wyraźnie: nie będziemy mierzyli samego stopnia zaspokojenia potrzeb w społeczeństwie; będzie nas interesowała jedynie suma udostępnionych szans na ich zaspokojenie. A czy ludzie zechcą następnie skorzystać z tych szans, to już odrębna sprawa".
@RY1@i02/2017/100/i02.2017.100.05000020f.801.jpg@RY2@
Fot. Maciej Miller \ Gdyńska Szkoła Filmowa
Czy "Koniec widzenia" dostanie Złotą Palmę dla krótkiego metrażu, dowiemy się 28 maja
@RY1@i02/2017/100/i02.2017.100.05000020f.802.jpg@RY2@
Fot. Bernie Kramer
Scena na plaży w Orłowie zaprasza latem
@RY1@i02/2017/100/i02.2017.100.05000020f.803.jpg@RY2@
Fot. Piotr Manasterski
"Notre Dame de Paris" - słynny musical w gdyńskim Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej
@RY1@i02/2017/100/i02.2017.100.05000020f.804.jpg@RY2@
Fot. Mateusz Ochocki / KFP
Gdynia jest gospodarzem najważniejszego polskiego festiwalu filmowego
Karol Dominowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu