Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Bitwa o metropolię. Konsultacje to pozory, a czym się różni wizja PiS od pomysłów PO

Ten tekst przeczytasz w 146 minut

Metropolia warszawska to miał być tylko pierwszy krok do nowego województwa warszawskiego. Jednak PiS popełnia wszystkie możliwe błędy przy konsultowaniu projektu i traci nie tylko na Mazowszu

Referendalna wojna o stolicę. Czy o Polskę...

Miało być lokalnie, sprawnie i szybko. Jednak dziś widać, że temat utworzenia metropolii warszawskiej przestał dotyczyć wyłącznie tego, co stanie się ze stolicą i okolicznymi gminami. To próba sił dwóch przeciwnych obozów, spór o styl rządzenia przyjęty przez PiS. Konflikt, w którym opozycja widzi szanse na powrót do gry. PiS, mający siłę decyzji, popełnia wszystkie możliwe błędy. A mieszkańcy wystawiają złe oceny partii rządzącej. Efekt tego zamieszania może być dużo większy, niż wszystkim się zdawało.

W końcu ile tych gmin

Odpowiedź na zasadnicze pytanie, ile gmin wejdzie w skład nowej jednostki metropolitalnej m.st. Warszawy, wcale nie jest taka prosta. W zeznaniach zaczynają się gubić nawet przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. We wniesionym do Sejmu projekcie ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy (druk 1259) mowa jest o 33 jednostkach, włącznie z samą Warszawą. Ale, jak przyznał poseł sprawozdawca tego projektu - Jacek Sasin z PiS, doszło do przeoczenia, wskutek którego pominięto Podkowę Leśną. Szybko ta wpadka stała się elementem kuluarowych żartów. - Podobno podczas zaznaczania na mapie granic metropolii na Podkowie Leśnej akurat stała szklanka z wodą - ironizuje jeden z posłów opozycji.

A więc metropolia ma liczyć 34 gminy - przynajmniej do niedawna było takie założenie. Do czasu aż działacze PiS nie uruchomili internetowej strony www.konsultacjemetropolia.pl, na której mieszkańcy mogą wziąć udział w ankiecie dotyczącej głównych założeń projektu ustawy PiS. Problem polega na tym, że na mapce prezentującej tam zasięg metropolii warszawskiej początkowo znalazły się nie 33, ani nie 34 gminy, lecz w sumie... 36. Załapały się bowiem dwie kolejne - Leszno i Żabia Wola. Niestety nikt w PiS nie był w stanie nam wytłumaczyć, skąd te rozbieżności. Jacek Sasin tłumaczył to "błędem informatycznym". To zresztą nie jedyne zastrzeżenia związane z formułą konsultacji przyjętą przez PiS. Ale o tym za chwilę.

Polityczny kocioł

Na razie wygląda na to, że partia rządząca znalazła się w trudnej sytuacji politycznej. Większość podwarszawskich gmin sprzeciwia się propozycjom zawartym w poselskim projekcie ustawy. Twierdzą, że nikt ich o zdanie nie pytał, a sam dokument nie został odpowiednio skonsultowany, zanim trafił do Sejmu. Kilka jednostek - Warszawa, Podkowa Leśna i Legionowo - zapowiedziało referenda lokalne w tej sprawie. Wojewoda mazowiecki z powodów formalnych przyblokował możliwość przeprowadzenia plebiscytów w pierwszych dwóch jednostkach. Legionowo otrzymało zielone światło. Wyniki tamtejszego referendum okazały się dla PiS druzgocące. Przy frekwencji wynoszącej prawie 47 proc. negatywne zdanie wyraziło ponad 94 proc. głosujących. Oczywiście referendum nie jest dla nikogo wiążące, a zwłaszcza dla partii rządzącej. Ale daje silny społeczny mandat samorządowcom sprzeciwiającym się planom posłów.

Przebieg legionowskiego referendum zmotywował do działania pozostałe podwarszawskie gminy, które - jak twierdzi prezydent Legionowa Roman Smogorzewski - wcześniej bały się, że frekwencja będzie niska i całe przedsięwzięcie okaże się niepotrzebnym wydatkiem. Nieoficjalnie wiadomo, że do podobnych referendów przymierzają się inne gminy lub ich mieszkańcy (mówi się m.in. o Piasecznie, Nieporęcie, Pruszkowie, Konstancinie). Podkowa Leśna, która już raz bezskutecznie próbowała doprowadzić do plebiscytu, zdecydowała się oddać inicjatywę w ręce mieszkańców (zbierane są podpisy pod inicjatywą referendalną), by uniknąć zarzutów wojewody, że w przypadku, gdy chodzi o zmianę granic jednostki, wszczęcie referendum w tej sprawie leży po stronie obywateli, a nie gminnych radnych.

Warszawa za to weszła w spór sądowy z wojewodą, oddając jego decyzję o unieważnieniu uchwały o przeprowadzeniu referendum (miało się odbyć 26 marca) do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Nie brakuje pytań o to, czy nie prościej byłoby zmienić treść pytania, które wojewoda zakwestionował, i spróbować jeszcze raz.

- Po pierwsze chcemy, by sąd to rozstrzygnął. Po drugie walczono o to, by w Legionowie nie było frekwencji. Wobec nas i Podkowy Leśnej zastosowano inną taktykę, tzn. uchylono uchwałę, obawiając się, że te jednostki są mniej pisowskie niż Legionowo - mówi prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Na spotkaniu z dziennikarzami w stołecznym ratuszu wtórowała jej warszawska radna Ewa Janczar. - W uzasadnieniu do odrzucenia naszej uchwały wojewoda argumentował, że pytanie dotyczy zmian granic gminy i referendum powinno odbyć się w trybie ustawy o samorządzie gminnym, czyli na wniosek mieszkańców. Rada Warszawy z tym uzasadnieniem się nie zgadza, bo nie pytaliśmy o zmianę granic Warszawy, ale o dołączenie do miasta stołecznego okolicznych gmin. Nie ma to związku ze zmianą granic gminy, w związku z czym uważamy, że może to być procedowane w trybie ustawy o referendach lokalnych i na wniosek radnych - wyjaśniła. Tak czy inaczej wygląda na to, że prędko do referendum w Warszawie nie dojdzie.

A przecież, jak niedawno w TOK FM mówił Jacek Sasin, metropolia ma być tylko pierwszym krokiem do powstania nowego województwa warszawskiego. Miałoby być ono wydzielone z województwa mazowieckiego.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.802(c).jpg@RY2@

Konsultacje w internecie pełne wątpliwości

Konsultacje czy "konsultacje"

PiS próbuje przejąć kontrolę nad całym chaosem, jaki wywołała sprawa metropolii, choć robi to w nie do końca udolny sposób. Komentując wyniki referendum w Legionowie, przedstawiciele partii zwracają uwagę na treść pytania: "Czy jest Pan/Pani za tym, żeby m.st. Warszawa jako metropolitalna jednostka samorządu terytorialnego objęła Gminę Miejską Legionowo?". - Pytanie sformułowane w legionowskim referendum sugerowało, że Warszawa miałaby objąć gminę miejską Legionowo, co byłoby równoznaczne z przejęciem jej niezależności. A my jesteśmy za utrzymaniem autonomii gmin i ustanowieniem partnerskich relacji - zapewnia Jarosław Krajewski, były warszawski radny, obecnie poseł PiS.

Argument ten wydaje się chybiony choćby z tego powodu, że podobnych wątpliwości nie miał reprezentujący rząd wojewoda mazowiecki, który dopuścił do przeprowadzenia referendum w Legionowie. Tak czy inaczej przekaz ze strony PiS jest jasny - nie przywiązujmy się do wersji projektu opublikowanego na stronach internetowych Sejmu.

- W tym momencie trwają konsultacje. Zachęcam obywateli do wypełniania ankiety na stronie internetowej www.konsultacjemetropolia.pl. Pewne jest, że projekt ulegnie jeszcze dość istotnym zmianom. Trudno, by jedno referendum - lokalne - zablokowało całe te prace - stwierdził Krajewski.

Jesteśmy za utrzymaniem autonomii gmin i ustanowieniem partnerskich relacji

poseł PiS

Jego partyjny kolega Jacek Sasin nie odpowiedział na nasze prośby o kontakt. W ubiegłym tygodniu (28 marca) na antenie radia TOK FM przekonywał: "Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być tak, że będziemy chcieli wprowadzać jakieś rozwiązania na siłę, wbrew obywatelom". Sugerował też, że może dojść do referendum w sprawie metropolii.

Oficjalnie trwają więc konsultacje. Zainteresowani mieszkańcy mogą zapoznać się z kluczowymi założeniami projektu ustawy na specjalnej stronie internetowej. Uruchomionej dopiero 24 marca, podczas gdy sam projekt wpłynął do Sejmu 30 stycznia, a więc prawie dwa miesiące wcześniej. Ale to dopiero początek problemów, jakie związane są z funkcjonowaniem tejże strony.

WAŻNE

Z nieoficjalnych informacji wynika, że do referendów przygotowują się Piaseczno, Nieporęt, Pruszków, Konstancin i Podkowa Leśna.

Po pierwsze początkowo na stronie nawet nie umieszczono samego projektu ustawy - pojawił się on dopiero po kilku dniach, gdy twórcy strony znaleźli się w ogniu krytyki. Po drugie organizacje mogły zgłaszać uwagi tylko do końca marca, a wiele z nich wówczas o stronie jeszcze nie wiedziało (mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi do 14 kwietnia). Po trzecie użytkownicy donoszą nam, że jedna osoba może przesłać ankietę kilka razy, wypełniając ją na innym komputerze czy innej przeglądarce internetowej, a nawet nie musi być faktycznym mieszkańcem terenów przyszłej jednostki. Twórcy strony przekonują, że przewidziano "mechanizmy zabezpieczające" po stronie serwerów i baz danych - czyli jeśli ktoś wypełni ankietę jeszcze raz, poprzednie wyniki się nadpiszą. To jednak nie wyciszyło pytań o rzeczywistą liczbę osób, które wezmą udział w ankiecie, oraz o wiarygodność uzyskanych wyników. Po czwarte wreszcie poważne wątpliwości budzi treść niektórych pytań. Część z nich jest oczywiście zasadna - dotyczą np. roli i kompetencji dzielnic czy formy wyłaniania władz metropolii (pośrednio lub bezpośrednio). Ale ankietowani mogą tam odpowiedzieć m.in. na takie, budzące wątpliwości, pytania:

Utworzenie Metropolii Warszawskiej oznacza dodatkowe środki z budżetu państwa na realizację jej zadań. Czy Twoim zdaniem przyniesie to korzyści mieszkańcom tego obszaru?

Utworzenie Metropolii Warszawskiej zapewni jej zrównoważony rozwój i podniesienie jakości życia mieszkańców na obszarach słabiej rozwiniętych. Czy według Ciebie wyrównywanie poziomu życia mieszkańców Metropolii jest właściwe?

Eksperci nie zostawiają suchej nitki na tak skonstruowanej ankiecie. - Równie dobrze można byłoby zapytać mieszkańców o to, czy chcą być piękni i bogaci. Z góry wiadomo, jaka byłaby większość odpowiedzi - ocenia Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego. - Ta ankieta, jeśli w ogóle można to tak nazwać, wygląda jak próba ordynarnej manipulacji. Nie spełnia żadnych standardów właściwych narzędziom socjologicznym czy konsultacyjnym. Zastanawiam się, w jakim stopniu jest ona wynikiem amatorszczyzny, a w jakim świadomym działaniem. Obawiam się, że po trochu jedno i drugie - komentuje ekspert.

Zdaniem m.in. władz Warszawy konsultacje, nie tylko w zakresie przygotowanej strony internetowej, mają fasadowy charakter. - Cały czas czekamy na analizy funkcjonalne i finansowe związane z tym, skąd wziął się taki, a nie inny kształt przyszłej metropolii. Pytamy też, gdzie się podziały obiecane samorządom zespoły zadaniowe, które miały pracować nad docelowym kształtem projektu? Nikt nie jest w stanie udzielić nam odpowiedzi. Mieliśmy zapewnienie, że konsultacje potrwają 2-3 miesiące. Tymczasem na stronie internetowej widnieje informacja, że konsultacje zakończą się w połowie kwietnia - wymienia wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

Jak dodaje, strona internetowa uruchomiona przez PiS, co prawda, wspomina o możliwości spotkania z wolontariuszem, który wytłumaczy główne założenia projektu i przeprowadzi ankietę, lecz w praktyce nie oferuje żadnej sensownej możliwości kontaktu. Wiceprezydent postanowił zresztą poczynić małą prowokację. W ubiegłym tygodniu udał się do trzech różnych punktów konsultacyjnych wyznaczonych na mapie (trzy stacje metra). Nikogo tam nie zastał.

Niedługo potem konsultanci wyszli jednak na ulice, a na stronie internetowej PiS zaczęto aktualizować status niektórych punktów, w których te osoby miałyby się pojawić. Przykładowo punkt wyznaczony na rogu ulic Wałbrzyskiej i Puławskiej w Warszawie uzyskał status "zrealizowane konsultacje". Konsultant stał tam 30 marca w godz. 16-19. Swoją aktywność zwiększył też sam Jacek Sasin - za pośrednictwem Twittera poinformował o debacie, którą odbył wraz z Marcinem Święcickim z PO i Janem Śpiewakiem ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Uczestników dyskusji zaprosiło Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Warszawskiego.

Zmiany zachodzą co rusz na stronie internetowej www.konsultacjemetropolia.pl. Od ubiegłego czwartku (30 marca) pod każdym pytaniem ankietowani mogą wpisać własny komentarz z uwagami i nie sugerować się jedynie odpowiedziami zamkniętymi, proponowanymi przez twórców strony.

Wysoka cena za nadgorliwość

Trzeba PiS oddać, że stara się reagować na krytykę i na bieżąco wprowadzać zmiany w formule konsultacji. Ale to wszystko dzieje się za późno, a partia już mocno straciła wizerunkowo. Zresztą w samym PiS zdano sobie sprawę, że sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.

- W tej sprawie popełniliśmy błędy, niepotrzebnie ujawniono projekt przed rozpoczęciem konsultacji społecznych. Myślę, że to była dla nas dobra nauczka na przyszłość - przyznał 27 marca na antenie Polskiego Radia wicemarszałek Senatu Adam Bielan. W dalszym ciągu podtrzymywał, że ustawy metropolitalne, nie tylko dotyczące Warszawy, lecz także np. metropolii śląskiej, są potrzebne. - Ale z całą pewnością trzeba to robić z wyczuciem, po to, żeby nie tworzyć niepotrzebnie takiego wręcz buntu społecznego. W tej sprawie trzeba dotrzeć do ludzi i przedstawić im argumenty za. Opozycja, oczywiście cynicznie, wykorzystała pewne błędy komunikacji z naszej strony - dodał Adam Bielan.

Diagnozę wicemarszałek stawia słuszną - opozycja, zgodnie z jej wilczym prawem, bezlitośnie punktuje PiS za to, jak prowadzi sprawę metropolii warszawskiej. Prezydent Legionowa przekonuje wręcz, że wyniki referendum w jego mieście należy rozpatrywać w dużo szerszym kontekście. - Domyślam się, że większość głosujących mogła nawet nie przeczytać projektu ustawy. Ale myślę, że mieszkańcy Legionowa pokazali, iż nie można tak prowadzić polityki i ignorować obywateli. To historyczna chwila. Jeszcze nigdy 95 proc. głosujących nie było przeciwko jakiemuś rozwiązaniu - mówi Smogorzewski. Jego zdaniem to może być punkt zwrotny w całej dyskusji o przyszłości Warszawy. - W mojej ocenie partia rządząca wycofa się z tego pomysłu. Bo dławienie lokalnego patriotyzmu może być groźne. Poza tym nasze referendum to znak dla pozostałych podwarszawskich gmin, że takie referenda mają sens i nie trzeba obawiać się braku frekwencji - przekonuje.

W mojej ocenie partia rządząca wycofa się z tego pomysłu. Bo dławienie lokalnego patriotyzmu może być groźne. Poza tym nasze referendum to znak dla pozostałych podwarszawskich gmin, że takie działania mają sens i nie trzeba obawiać się braku frekwencji

prezydent Legionowa

Wyniki legionowskiego referendum - zdecydowane i jednoznaczne - PiS musi traktować jako bardzo poważny sygnał. Trudno bowiem zbyć sprawę stwierdzeniem, że to gmina z mieszkańcami zorientowanymi w większości na Platformę Obywatelską. W ostatnich wyborach prezydenckich zwyciężył tam, co prawda, Bronisław Komorowski, ale tylko z przewagą 4 pkt proc. nad Andrzejem Dudą. Dla porównania w sąsiedniej Jabłonnej różnica na korzyść Komorowskiego wyniosła już 10 pkt proc., a w Podkowie Leśnej - aż 25 pkt proc. Z kolei w wyborach parlamentarnych w 2015 r. PiS otrzymał 35 proc. głosów, a PO - 35,1 proc. Oczywiście bardziej wymierne będą prognozy oparte na wynikach referendów, do których po cichu przymierzają się inne gminy. Zwłaszcza że w ostatnich wyborach do Sejmu PiS zwyciężył z Platformą w 30 z 33 gmin, które - zgodnie z projektem ustawy - miałyby zostać przyłączone do metropolii. Gdyby tam referenda zakończyły się podobnie jak w Legionowie, wówczas można byłoby potraktować to jako poważny sygnał ostrzegawczy dla PiS od jego własnego elektoratu.

- Wyciągnęliśmy wnioski z tego, że pokazanie projektu było przedwczesne, bo teraz trwają szerokie konsultacje. Problem w tym, że opozycja nie może się zdecydować. Z jednej strony np. Nowoczesna atakuje temat metropolii warszawskiej, a z drugiej - sama składa w Sejmie projekt dotyczący metropolii poznańskiej - zwraca uwagę poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk. - Poczekajmy na efekty konsultacji. Na pewno mieszkańcy nie mieli dotychczas rzetelnych informacji, co projekt ustawy przewiduje - dodaje.

Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, również dostrzega szerszy kontekst politycznej draki o kształt stolicy. - Nadgorliwość bywa gorsza niż sabotaż - mówi. Jego zdaniem waga polityczna całego projektu zdecydowanie przerosła oczekiwania partii rządzącej. - Chyba zgubiło ją poczucie własnej siły. Jest takie arabskie przysłowie, zgodnie z którym "nigdy nie wiadomo, które źdźbło trawy złamie grzbiet wielbłąda" - przypomina Jarosław Flis. Wskazuje też, że sprawa metropolii warszawskiej to kolejna istotna porażka PiS w ostatnim czasie. - Wcześniej mieliśmy przecież sprawę wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej i kolejne wpadki medialne ministra Waszczykowskiego. A więc pytanie, jak ta seria zostanie zinterpretowana przez wyborców oraz jak sam PiS je traktuje. A przede wszystkim, czy odpowiednio zareaguje na te sytuacje i wyciągnie wnioski na przyszłość - stwierdza ekspert.

Informacje ze strony internetowej PiS

Uwagi stołecznego ratusza

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.803.jpg@RY2@

Jednostka metropolitalna będzie wykonywała zadania dotychczasowych powiatów. W jej kompetencjach znajdzie się również opracowanie strategii zrównoważonego rozwoju dla całości obszaru metropolitalnego. Metropolia warszawska będzie zajmowała się planowaniem i realizacją wspólnych inwestycji infrastrukturalnych oraz stworzeniem i zarządzaniem systemem publicznego transportu zbiorowego. Obejmie także koordynacją metropolitalne zagospodarowanie przestrzenne.

W projekcie ustawy nie ma zapisów dotyczących dodatkowych środków na inwestycje metropolitalne - skąd mają pochodzić pieniądze na wspólne inwestycje?

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.804.jpg@RY2@

Gminy tworzące obszar metropolitalny zachowają swój dotychczasowy status oraz pełną niezależność określoną ustawą o samorządzie gminnym. Mieszkańcy gmin, tak jak dotychczas, będą wybierać własne władze samorządowe, które, tak jak obecnie, będą ustalać budżet oraz podatki lokalne. Tak jak dotychczas wszystkie sprawy mieszkańcy będą załatwiali w swoich urzędach gmin, przy czym, podobnie do dzielnic Warszawy, wiele kompetencji powiatowych zostanie delegowanych do gmin, co poprawi dostępność do usług administracyjnych na obszarze metropolii.

Ustawa metropolitalna będzie lex specialis w stosunku do ustawy o samorządzie gminnym - każda rozbieżność będzie oznaczać, że stosujemy tę ustawę, a nie przepisy ogólne.

Mieszkańcy m.st. Warszawy zostaną pozbawieni wyłącznego prawa do wyboru prezydenta.

Ustawa nie zawiera rozwiązań dotyczących delegowania kompetencji powiatowych do gmin - takie przepisy mogą być zawarte dopiero w przepisach wykonawczych - ponadto wykonywanie takich zadań będzie się wiązać z kosztami, które będą musiały pokryć gminy lub metropolia.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.805.jpg@RY2@

Dzielnice m.st. Warszawy uzyskają większą samodzielność. Niektóre spośród dotychczasowych kompetencji gminy Warszawa staną się zadaniami dzielnic, np. uprawnienia w zakresie zarządzania budżetem dzielnicy i jej inwestycjami. Wprowadzone zostaną wybory bezpośrednie burmistrzów dzielnic Warszawy. Spory kompetencyjne między gminą Warszawa a dzielnicami rozstrzygać będzie sąd administracyjny.

Dzielnice już w chwili obecnej mają szerokie kompetencje w zakresie lokalnej polityki budżetowej i inwestycyjnej (przede wszystkim w zakresie wykonawczym).

Ustawa nie zawiera regulacji dotyczących wyborów organów wykonawczych na poziomie dzielnic.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.806.jpg@RY2@

Ustawa umożliwi realizację istotnych i ważnych dla całej metropolii inwestycji, które do tej pory były nieosiągalne ze względów finansowych dla poszczególnych gmin i powiatów, a dla samej Warszawy często zbyt drogie, by móc je realizować szybko i skutecznie. Skupienie decyzyjności w ramach jednego organu reprezentującego wszystkie gminy i dzielnice wchodzące w skład metropolii umożliwi właściwe ich lokowanie, by przyniosły największe korzyści zarówno metropolii jako całości, jak i poszczególnym jej jednostkom.

W projekcie ustawy nie ma zapisów dotyczących dodatkowych środków na inwestycje metropolitalne - skąd mają pochodzić pieniądze na wspólne inwestycje?

Zapowiedź centralizacji procesu decyzyjnego w zakresie inwestycji.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.807.jpg@RY2@

Jednym z kluczowych zadań metropolii jest budowa nowych inwestycji infrastruktury drogowej i szynowej. Działania te pozwolą na dopasowanie infrastruktury do potrzeb przewozowych wszystkich zainteresowanych osób, które chcą podróżować po obszarze metropolii.

Dopasowanie infrastruktury do potrzeb wszystkich jest niemożliwe, bo te potrzeby są zróżnicowane - nie da się jednocześnie poszerzyć ulic, chodników, ścieżek rowerowych i wyznaczyć większej liczby miejsc parkingowych.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.808.jpg@RY2@

Budowanie zintegrowanej sieci komunikacji miejskiej, drogowej, szynowej oraz rowerowej w obrębie całej metropolii przyniesie nową jakość przemieszczania się i znacznie poprawi komfort życia jej mieszkańców. Te działania pozwolą skrócić czas podróży i obniżyć jej koszty.

Tylko komunikacja miejska ma być w całości kompetencją metropolii.

W zakresie sieci drogowej kompetencje będą dzielone z gminami i Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad.

W zakresie komunikacji kolejowej kompetencje metropolii są uzupełniające względem działań samorządu województwa oraz PKP PLK (odpowiedzialność za infrastrukturę kolejową).

W zakresie sieci dróg rowerowych większość kompetencji będzie ciągle należeć do gmin.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.809.jpg@RY2@

Utworzenie metropolii warszawskiej zmniejszy biurokrację - zamiast kilku powiatów powstanie jeden, metropolitalny. Dzięki temu koszty utrzymania administracji zmaleją, a najważniejsze dla mieszkańców sprawy będzie można załatwić bliżej swojego domu - w urzędach gmin oraz filiach metropolii.

Jednocześnie zapowiedziano, że starostwa przekształcą się w filie, tak samo urzędy pracy, a w gminach będą wykonywane dotychczasowe zadania powiatów, co wymusi dodatkowe zatrudnienie.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.810.jpg@RY2@

Dzięki metropolitalnej koordynacji planowania przestrzennego położy się kres chaosowi w przestrzeni miejskiej. Dotychczasowe miejscowe plany zagospodarowania zachowają swoją ważność. Powstanie również studium metropolitalne będące wskazówką dla nowych planów zagospodarowania.

Ustawa nie wskazuje narzędzi koordynacji planowania miejscowego przez metropolię poza ramowym studium metropolitalnym - wszystkie plany miejscowe pozostają w mocy.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.811.jpg@RY2@

Duży potencjał inwestycyjny metropolii umożliwi realizację międzygminnej polityki ekologicznej. Rozwój komunikacji miejskiej to ograniczenie zanieczyszczenia powietrza spowodowanego dużym ruchem samochodowym na obszarze metropolii. Bardzo ważnym elementem jest też metropolitalne studium zagospodarowania przestrzennego. Dzięki niemu zachowane zostaną między innymi korytarze wymiany powietrza, których prawidłowe funkcjonowanie zmniejszy smog i poprawi środowisko.

W zadaniach metropolitalnych kwestia polityki ekologicznej w ogóle się nie pojawia.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.812.jpg@RY2@

Komplementarność inwestycji oraz ich metropolitalna koordynacja umożliwi efektywniejsze wykorzystanie środków przeznaczonych na infrastrukturę i wspólne przedsięwzięcia międzygminne. Utworzenie metropolii umożliwi realizację wspólnych inwestycji z innymi europejskimi metropoliami przy wykorzystaniu środków europejskich. Sprawny transport, łatwy dostęp do kapitału ludzkiego, dostępność do potencjalnego klienta oraz nowoczesne i ekologiczne rozwiązania miejskie podwyższą atrakcyjność inwestycyjną tego obszaru.

Ustawa nie wprowadza obowiązku koordynacji inwestycji wykonywanych przez poszczególne gminy - oczywiście można taki obowiązek wprowadzić, ale będzie to ograniczenie niezależności decyzyjnej gmin.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.801.jpg@RY2@

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

@tzolciak

Metropolitalna Warszawa - utopia czy realna możliwość

Za sporem politycznym o stołeczną metropolię kryje się realny problem. Jednolity system powinien stanowić choćby transport zbiorowy i układ dróg. Jednak dzisiaj wątpliwości co do przedstawionego projektu jest tak dużo, że spodziewać się można w istocie zupełnie nowej regulacji

Wynik legionowskiego referendum świadczy o głębokiej porażce propagandowej PiS w kwestii metropolitalnej. Wygląda na to, że opozycji udało się przekonać znakomitą większość zainteresowanych, iż utworzenie warszawskiego powiatu metropolitalnego (o mylącej nazwie m.st. Warszawa) rzeczywiście będzie oznaczało ograniczenie samodzielności gmin metropolitalnych, a może nawet włączenie ich do Warszawy. Projektodawcy ustawy warszawskiej byli wyraźnie zaskoczeni intensywnością działań opozycji i bezradni wobec ich skuteczności.

Obosieczny argument

W 2015 r. finalnym pracom nad ustawą metropolitalną, powstającą na bazie projektu grupy posłów Platformy Obywatelskiej, towarzyszyło tylko bardzo nikłe zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Tym razem było zupełnie inaczej, jak można się domyślać, ze względu na jasny, bezpośredni kontekst polityczny: kwestię władzy w stolicy. Zadziałał też chyba wątpliwy i obosieczny - zdawałoby się - argument: im chodzi o zwiększenie własnych szans na zdobycie władzy w Warszawie. Argument obosieczny, gdyż można go rozumieć i tak: najbardziej w projekcie przeszkadza nam zmniejszenie naszych własnych szans na władzę w Warszawie.

Oczywiście nie wiemy, co wobec dotkliwej porażki zrobi obóz rządzący. Czy wycofa się z projektu metropolitalnej Warszawy? Zmodyfikuje go i w jakim zakresie? Czy też należy się obawiać, że polityzacja kwestii metropolitalnej zablokuje możliwość ułożenia metropolitalnego ustroju Warszawy (zablokowaliście naszą ustawę, ale waszej też nie puścimy)?

Trzeba pamiętać, że za sporem politycznym kryje się realny problem. Nie istnieje żaden podmiot administracyjny uspójniający zarządzanie obszarem funkcjonalnym złożonym z wielkiego miasta i jego otoczenia. Z jednej strony mamy procesy i zjawiska dotyczące całego obszaru metropolitalnego, jak np. zdarzenia gospodarcze, sieci komunikacyjne, kwestie środowiskowe (np. kwestia gospodarki odpadami, zanieczyszczenie powietrza), usługi publiczne i komercyjne, handel, instytucje kultury, turystyka i rekreacja itp. Z drugiej strony zaś - kilkadziesiąt podmiotów samorządowych, z definicji niezależnych od siebie, prowadzących każdy własną politykę oraz podejmujących (lub nie) wzajemną współpracę.

Na kwestię powiązań ponad granicami administracyjnymi można patrzeć także z perspektywy trybu życia pojedynczych ludzi, które na obszarze metropolitalnym z rzadka zamyka się w obrębie jednej gminy. Wystarczy zwrócić uwagę na masowe dojazdy do pracy. Opracowanie GUS dotyczące dojazdów do pracy w 2011 r. pokazuje Warszawę otoczoną przez kilkadziesiąt gmin, z których ponad 20 proc. ogółu pracujących mieszkańców dojeżdża do pracy w Warszawie.

WAŻNE

Obecnie nie istnieje żaden podmiot administracyjny uspójniający zarządzanie obszarem funkcjonalnym złożonym z wielkiego miasta i jego otoczenia. Z jednej strony mamy procesy i zjawiska dotyczące całego obszaru metropolitalnego, z drugiej zaś - kilkadziesiąt podmiotów samorządowych, z definicji niezależnych od siebie, prowadzących każdy własną politykę oraz podejmujących (lub nie) wzajemną współpracę.

Spróbujmy przyjrzeć się projektowi ustawy warszawskiej poza sporem politycznym, próbując zobaczyć, czy odpowiada on rzeczywistości funkcjonalnej obszaru metropolitalnego. Trzeba pamiętać, że nie jest to dzieło pionierskie. Wręcz przeciwnie, w odniesieniu do Warszawy ma ona zastąpić obowiązującą - chociaż "nieużywaną" - ustawę z 29 października 2015 r. o związkach metropolitalnych (Dz.U. poz. 1890 ze zm.). Ta ostatnia jest właściwym kontekstem dla opisu i oceny projektu warszawskiego

WAŻNE

I w ustawie metropolitalnej, i w projekcie PiS brak jest przemyślanego katalogu zadań metropolitalnych. Obie konkurencyjne propozycje wykorzystują podobne rozwiązanie. Wprowadzają przepisy o możliwości przejmowania zadań istniejących jednostek w drodze porozumień. Jest to więc strategia typu: utwórzmy nową strukturę i zobaczmy, do czego może się nadawać.

Usługi metropolitalne

Jeżeli za najważniejszą funkcję samorządu terytorialnego uznamy zapewnienie zasadniczej części usług publicznych, pojawia się pytanie, czy i które z nich należałoby na obszarze metropolitalnym przekazać nowemu tworowi administracyjnemu. Czy istnieje potrzeba wykonywania niektórych z nich przez jeden podmiot? W oczywisty sposób pomyślimy o transporcie zbiorowym, który powinien działać jako jednolity, racjonalny system. Przekazanie tworowi metropolitalnemu publicznego transportu zbiorowego przewidują zarówno ustawa o związkach metropolitalnych, jak i projekt ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy. Trzeba jednak zaznaczyć, że potrzeba ta jest znacznie bardziej widoczna w wielocentrycznym Śląskim Obszarze Metropolitalnym niż w obszarze warszawskim, gdzie transport zbiorowy opiera się już dzisiaj przede wszystkim na działaniach jednego podmiotu - m.st. Warszawy (oczywiście nie wyłącznie, np. nie można zapomnieć o roli wojewódzkich Kolei Mazowieckich).

Jednolity system stanowić powinien też układ drogowy obszaru metropolitalnego. Jednak brak jest jednomyślności w zakresie przekazania zarządzania drogami. Projekt warszawski oddaje metropolitalnej Warszawie w zarząd drogi krajowe i wojewódzkie na jej terenie, ustawa z 2015 r. - nie, chociaż było to przewidziane w pierwotnym projekcie, na bazie którego powstała.

Okazuje się, że te dwie dziedziny wyczerpują katalog konkretnych usług publicznych, którym przypisano charakter metropolitalny. Mają one rzeczywiście podstawowe znaczenie, gdyż umożliwiają fizyczne powiązanie obszaru metropolitalnego. Jakość systemu transportowego, w tym jego spójność, jest jednym z podstawowych wyznaczników możliwości sprawnego funkcjonowania metropolii, a w przypadku Warszawy - mimo poprawy powiązań z otoczeniem - wciąż jednym z wąskich gardeł rozwojowych.

Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na specyfikę projektu warszawskiego. Ponieważ Warszawa metropolitalna ma mieć status powiatu, przejmie wszystkie zadania powiatowe, w tym wszystkie wykonywane przez powiaty usługi publiczne. Tak będzie się działo przynajmniej teoretycznie, w momencie powołania nowej jednostki. Będzie to natomiast problem do natychmiastowego rozwiązania. Jaki bowiem sens ma np. przejmowanie od dotychczasowego m.st. Warszawy i znoszonych powiatów prowadzenia szkół średnich czy domów opieki społecznej? Byłoby to rozwiązanie głęboko nieracjonalne. Projekt ustawy przewiduje zresztą przekazywanie tego typu zadań innym podmiotom samorządowym, tj. gminom. Właściwym trybem jest tu jednak porozumienie zawierane z konkretną jednostką samorządową. Nie można wykluczyć, że metropolitalnej Warszawie nie do końca uda się uwolnić od bezpośredniego wykonywania tego typu usług.

Nasuwa się kolejna uwaga. Brak jest przemyślanego katalogu zadań metropolitalnych. Obie konkurencyjne propozycje wykorzystują podobne rozwiązanie. Wprowadzają mianowicie przepisy o możliwości przejmowania zadań istniejących jednostek w drodze porozumień. Jest to więc strategia typu: utwórzmy nową strukturę i zobaczmy, do czego może się nadawać.

Projekt ustawy warszawskiej idzie jednak dalej. Przewiduje możliwość systemowego, jednolitego przejęcia części zadań od wszystkich gmin składowych. Procedura zachowuje uprawnienia i autonomię gmin, co sprawia, że będzie niemal niemożliwa do realizacji (zgoda wszystkich rad gmin i jednomyślna uchwała rady metropolitalnej).

Koordynacja zadań

Brak jasnych rozstrzygnięć, jakie usługi publiczne należałoby umieścić na poziomie metropolitalnym, nie jest chyba przypadkowy. Potrzeba utworzenia administracyjnej struktury metropolitalnej nie wydaje się wynikać z nieodpowiedniego wykonywania konkretnych usług publicznych przez funkcjonujące dzisiaj podmioty (z jednym znaczącym wyjątkiem - transportu zbiorowego).

Oba projekty ustaw (grupy posłów PO i grupy posłów PiS) zwróciły uwagę na potrzebę koordynacji usług wykonywanych przez samorządy obszaru metropolitalnego. Projekt PO wśród zadań powiatu metropolitalnego wymieniał plany i programy dotyczące rozmaitych dziedzin (zaopatrzenie w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe, ochrona środowiska, gospodarka wodno-ściekowa, gospodarka odpadami). Z koordynacyjnej funkcji struktury metropolitalnej właściwie zrezygnowano w uchwalonej w 2015 r. ustawie, poza możliwością koordynowania zadań na postawie porozumienia (a więc asystemowo, gdyż w relacji do pojedynczych jednostek, z którymi zawarto porozumienia).

Projekt PiS wśród zadań władz metropolitalnej Warszawy wymienia koordynację zadań wykonywanych przez składowe gminy. Brak ich ustawowego katalogu, zakres koordynowanych zadań ma określić rada metropolitalna. W odróżnieniu od kwestii przejęcia wykonywania zadań gminnych nie zadbano o ochronę autonomii gmin. Rada podejmuje decyzję o koordynowaniu danego zadania bez pytania gmin składowych o zgodę.

Trzeba zwrócić uwagę, że koordynacja działań gmin w mocnej wersji - jak w projekcie warszawskim - daje władzom metropolitalnym uprawnienia władcze w stosunku do gmin i w pewnym zakresie czyni z nich szczebel nadrzędny w stosunku do władz gminnych. Co jednak się dzieje, gdy - jak ustawa z 2015 r. w stosunku do wyjściowego projektu - zrezygnujemy z koordynacji wykonywania zadań? Skoro nie bezpośrednie wykonywanie usług, skoro nie koordynacja działań innych podmiotów, to właściwie do czego władze metropolitalne są jeszcze potrzebne?

Kierunki rozwoju

Roli i misji władz metropolitalnych możemy poszukiwać jeszcze w jednym kierunku - zapewnienia spójności obszaru metropolitalnego przez wyznaczanie kierunków jego rozwoju. Tę kwestię ujmują oba konkurencyjne rozwiązania. Oba bowiem do zadań metropolitalnych zaliczają kształtowanie ładu przestrzennego i dają władzom metropolitalnym to samo narzędzie - metropolitalne studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Jest to narzucające się rozwiązanie. Jedną z największych bolączek polskich obszarów metropolitalnych - w tym warszawskiego może nawet w szczególności - jest rozlewający się chaos przestrzenny i brak wzajemnego dostosowania powstawania nowej zabudowy i nowej infrastruktury publicznej, zwłaszcza transportowej. Sprawa wymaga uporządkowania i to rzeczywiście w wymiarze szerszym, całego układu osadniczego, a nie wewnątrz pojedynczych gmin.

Jednak musimy z góry zauważyć, że proponowane rozwiązanie nie będzie skuteczne. Nie jest to kwestia samych regulacji metropolitalnych, ale prawa zagospodarowania przestrzennego.

Zawiera ono potężną lukę, jedynym skutecznym narzędziem kontrolowania nowej zabudowy jest plan miejscowy. Studia przestrzenne, obejmujące obszar całej gminy czy całego obszaru metropolitalnego, nie są aktami prawa powszechnie obowiązującego, a więc nie mogą ograniczać prawa własności i tym samym eliminować niepożądanej z punktu widzenia metropolii nowej zabudowy. Polskie plany miejscowe są zapisem pożądanego stanu ostatecznego objętego nimi terenu, nie powstają z czasową perspektywą realizacji i nie rodzą po stronie gminy obowiązku realizacji zaplanowanej infrastruktury publicznej.

!Bez gruntownej reformy prawa planowania przestrzennego studium metropolitalne będzie miało bardziej charakter symbolu jednoczącego obszar metropolitalny niż narzędzia kształtowania ładu przestrzennego.

I ustawa z 2015 r., i projekt warszawski wprowadzają instytucję metropolitalnej strategii rozwoju. Ustawa z 2015 r. nie zawiera jednak obecnego w wyjściowym projekcie zapisu, że zadaniem podmiotu metropolitalnego jest nie tylko wypracowanie, lecz także realizacja strategii. Oznacza to ogromne osłabienie roli rozwojowej władz metropolitalnych. Pozostaje im wpływ na dokumenty strategiczne samorządów-członków związku, których opracowanie nie ma jednak charakteru obligatoryjnego.

Projekt warszawski określa natomiast, że powiat metropolitalny wykonuje zadania w zakresie "rozwoju społecznego i gospodarczego obszaru miasta stołecznego Warszawy w oparciu o strategię rozwoju miasta stołecznego Warszawy". Jest to sformułowanie bardzo szerokie, ale też niejasne, gdyż nie istnieje prawne określenie zakresu tych zadań. Zdrowy rozsądek podpowiada, że można pod tym nagłówkiem ująć właściwie wszystko; równie dobrze aktywizację zawodową bezrobotnych lub szkolnictwo zawodowe, co budowę metra albo obwodnicy metropolitalnej.

Zdumienie budzi kolejny przepis, przesądzający, że składowe gminy nie wykonują zadań w zakresie rozwoju społecznego i gospodarczego. Rozumiany dosłownie paraliżowałby działania gmin, zwłaszcza inwestycyjne. Nasuwa się podejrzenie, że mamy do czynienia z techniczną pomyłką w tekście projektu, a intencja zapisu była zupełnie inna, np. wyłączenie wykonywania przez gminy zadań w dziedzinie transportu publicznego.

Kompetencje rozwojowe struktur metropolitalnych mają decydujące znaczenie dla powodzenia reformy metropolitalnej. Kwestia podstawowa brzmi: jak przekształcić luźny konglomerat gmin i powiatów w prężny ośrodek metropolitalny, kierowany spójną wizją rozwojową. Z tego punktu widzenia trzeba niestety ocenić, że oba konkurencyjne rozwiązania wykazują dobre chęci, ale nie obiecują skutecznych narzędzi.

Związek czy jednostka samorządowa

Ustawa z 2015 r. wprowadza - nie do końca dobrowolne - związki metropolitalne gmin (z dopuszczeniem powiatów). Projekt warszawski proponuje regularną jednostkę samorządu terytorialnego, gigantyczny powiat obejmujący Warszawę i okoliczne gminy. Warto jednak przypomnieć, że wyjściowy projekt, na bazie którego powstała ustawa o związkach metropolitalnych z 2015 r., nosił tytuł "o powiecie metropolitalnym". Tytułowy powiat miał być konstrukcją dziwaczną, gdyż dopuszczał wejście w jego skład istniejących powiatów w całości bądź części - bez zmiany granic lub zniesienia tych ostatnich. W trakcie prac sejmowych bardzo znacząco ograniczono zakres kompetencji jednostki metropolitalnej i jej status, nadając równocześnie akceptowalną legislacyjnie postać bardzo słabemu technicznie wyjściowemu projektowi.

!Zdumienie budzi przepis przesądzający, że metropolitalne gminy nie wykonują zadań w zakresie rozwoju społecznego i gospodarczego. Rozumiany dosłownie paraliżowałby działania gmin, zwłaszcza inwestycyjne. Być może mamy do czynienia z techniczną pomyłką, a intencją zapisu było np. wyłączenie wykonywania przez gminy zadań w dziedzinie transportu publicznego.

Która forma - pełnej jednostki samorządowej czy związkowa - jest bardziej odpowiednia? Odpowiedź zależy przede wszystkim od zdefiniowania istoty kwestii metropolitalnej. Jeżeli uważamy, że podstawową barierą jest brak współpracy pomiędzy samorządami obszaru metropolitalnego, optowali będziemy za konstrukcją związkową, instytucjonalizującą tę współpracę. Możemy jednak dostrzegać nie tylko potrzebę lepszego i skoordynowanego wykonywania usług publicznych, lecz także obszar funkcjonalny, którego mieszkańcy ze względu na wspólnotę położenia obiektywnie stanowią pewną wspólnotę terytorialną, która - tak jak inne wspólnoty - powinna mieć prawo decydowania o sobie samej. Jeżeli tak, to bliższa będzie nam idea powołania regularnej metropolitalnej jednostki samorządowej.

Jaki samorząd metropolitalny

Poszukiwania praktycznych rozwiązań w obu przypadkach prowadzą do zaburzenia czystych modeli. Ustawa z 2015 r. przewiduje dla związku metropolitalnego samodzielne, niezależne od składowych samorządów źródło dochodów i to nie o charakterze dotacyjnym, ale takie, które w przypadku jednostek samorządu terytorialnego traktowane jest jak źródło dochodów własnych (udziały we wpływach z PIT).

WAŻNE

Dzisiaj wątpliwości co do warszawskiego projektu jest tyle, że spodziewać się można w istocie zupełnie nowej regulacji.

Projekt warszawski z kolei wprowadza w radzie metropolitalnej system głosowania podwójną większością (reprezentowanych mieszkańców i gmin), właściwy dla form związkowych. Jeżeli traktować Warszawę metropolitalną jako wspólnotę mieszkańców (a nie gmin), to proponowany sposób ukształtowania rady (po jednym radnym z każdej gminy i każdej dzielnicy warszawskiej) oraz głosowania w niej wydaje się nie do utrzymania.

Podobnie usytuowanie metropolitalnej władzy wykonawczej nie mieści się w dzisiejszym rozumieniu - w tym konstytucyjnym - samorządu terytorialnego jako wspólnoty mieszkańców. Projekt proponuje unię personalną między Warszawą-miastem i Warszawą-metropolią: prezydenta Warszawy metropolitalnej będącego równocześnie burmistrzem Warszawy miejskiej, wybieranego w powszechnych wyborach przez mieszkańców obszaru metropolitalnego.

WAŻNE

Wybór organu wykonawczego miasta przez mieszkańców szerszego obszaru metropolitalnego jest niezgodny z konstytucyjną definicją jednostki samorządu terytorialnego. Ale w pewien sposób odpowiada za to realiom. Znaczącą część mieszkańców gmin ościennych można uważać za członków zarówno wspólnot w miejscu zamieszkania, jak i Warszawy - miejsca swojej zasadniczej aktywności.

Taki wybór organu wykonawczego miasta przez mieszkańców szerszego obszaru metropolitalnego niewątpliwie kłóci się z konstytucyjną definicją jednostki samorządu terytorialnego.

Pamiętając o tym, zauważmy natomiast, że w pewien sposób rozwiązanie to odpowiada realiom. Znaczącą część mieszkańców gmin otaczających Warszawę można uważać za członków zarówno wspólnot terytorialnych miejsca zamieszkania, jak i Warszawy - miejsca swojej zasadniczej aktywności życiowej (nauki czy pracy). Można zaryzykować twierdzenie, że z biegiem czasu coraz bardziej będziemy dostrzegać anachroniczność wizji gmin zamkniętych w sobie oraz ekskluzywnego przypisania obywatela do gminy. Dzisiejszy porządek konstytucyjny wydaje się jednak jednoznacznie wykluczać proponowane w projekcie rozwiązanie.

Historia administracyjna Warszawy

Historia administracyjna Warszawy w III RP wykazuje pewne osobliwości. W latach 1994-2002 składała się ona z gmin-dzielnic, w tym dominującej Gminy Centrum. Między tą ostatnią a całym miastem także występowała unia personalna, gdyż prezydent miasta był równocześnie jej burmistrzem. Jego wyboru dokonywała Rada Gminy Centrum, a więc to ona decydowała, kto będzie prezydentem całej Warszawy. Struktury administracyjne uległy dalszej komplikacji od 1999 r., gdyż terytorium miasta

stało się równocześnie powiatem warszawskim.

Osobno należałoby zapytać, czy istotnie nadanie Warszawie metropolitalnej statusu powiatu jest najbardziej właściwe. Można mieć zasadnicze wątpliwości. Paradoksalnie dla metropolii jako całości znaczenie mają raczej zadania gminne niż powiatowe (transport zbiorowy, gospodarka odpadami, planowanie przestrzenne). Ponadto dzisiejsze powiaty tylko w ograniczonym zakresie pełnią funkcje rozwojowe. Zarówno wielkość projektowanej nowej jednostki, jak i planowane dla niej misja i zadania odpowiadają raczej poziomowi wojewódzkiemu niż powiatowemu.

Przypomnijmy, że o możliwości wprowadzenia tego typu rozwiązania chodziły słuchy na początku obecnej kadencji. Można się tylko domyślać, że zrezygnowano z niego dlatego, że - chociaż można je uważać za bardzo odpowiednie i korzystne dla warszawskiego obszaru metropolitalnego - pozostawia mało racjonalną, biedną i bardzo trudną do sensownego zarządzania resztówkę województwa mazowieckiego.

Finanse, a właściwie ich brak

Na brak jakichkolwiek rozstrzygnięć co do źródeł finansowania powiatu metropolitalnego wskazuje się jako na jedną z najważniejszych wad projektu ustawy warszawskiej. Oczywiście metropolitalna Warszawa przejęłaby dochody powiatowe dzisiejszego m.st. Warszawy oraz dochody powiatowe generowane na terytorium włączanych do powiatu metropolitalnego części okolicznych powiatów. Tyle że nie bardzo jest sens nawet symulowania wielkości tych dochodów (pewnie nieco ponad 3 mld zł), gdyż ich znakomita część zostanie przekazana gminom wraz z pozbywaniem się wykonywania powiatowych usług publicznych, a na sporej części reszty - jeżeli zostanie - rękę położy Janosik.

Nieco paradoksalnie, lepszą sytuację finansową miałby związek metropolitalny utworzony zgodnie z ustawą z 2015 r. Zapewnia ona nie tylko składkę gmin związkowych (obliczoną jako 4-proc. udział we wpływach z PIT), lecz także własny 5-proc. udział we wpływach z PIT. Łączne dochody zależałyby od delimitacji obszaru warszawskiego związku metropolitalnego. Można by liczyć nawet na nieco ponad 2 mld zł z tych dwóch źródeł. Tyle że... w zeszłym roku Warszawa wydała na transport zbiorowy ponad 2,6 mld zł. Samodzielne przejęcie transportu zbiorowego pozostaje utopią.

2,6 mld zł tyle w 2016 r. Warszawa wydała na transport zbiorowy

Prawda jest taka, że nowa struktura metropolitalna - obojętne teraz, czy o charakterze jednostki samorządu terytorialnego czy związku - będzie mogła odegrać istotną rolę tylko wtedy, kiedy zostanie dobrze wyposażona finansowo. Przypomnijmy, że województwa osiągnęły dzisiejszą, znaczącą pozycję w systemie samorządowym dopiero wtedy, kiedy dysponowały dużymi pieniędzmi europejskimi. Zresztą już teraz eksperci martwią się przyszłą rolą województw, kiedy znacząco zmniejszą się dostępne środki z funduszy europejskich.

Struktury metropolitalne bez większych środków, w tym zwłaszcza środków, które można przeznaczyć na inwestycje, pozostaną niezbyt skutecznym, może nawet przejściowym forum współpracy (jak Zintegrowane Inwestycje Terytorialne z obecnej perspektywy finansowej UE).

Co dalej

Mówiąc skrótowo i abstrahując od układów politycznych i związanych z tym możliwości realizacji metropolii, mamy przed sobą następujący wybór.

Po jednej stronie minimalistyczna formuła związkowa o bardzo wąskim zakresie zadań i kompetencji, jak na skromny program dość dobrze wyposażona finansowo. Jej zaletą jest to, że specjalnie nikomu nie wadzi. Raczej nie narusza interesów wielkich miast, nie powoduje wielkich transferów dochodów z istniejących samorządów ani nie wymaga zmian i korekt podziału terytorialnego. Jej zaletą jest to, że stosunkowo łatwo o zdobycie przyczółka metropolitalnego, tj. powstanie struktur z jednoczącą misją metropolitalną. Na ich bazie być może z biegiem lat zostaną wypracowane rozwiązania bardziej śmiałe, mogące mieć realny wpływ na zarządzanie metropoliami.

Po drugiej stronie mamy propozycję znacznie bardziej ambitną, ale obciążoną usterkami i błędami, w tym nawet niezgodnością z konstytucją RP. Można przypomnieć, że przedstawiony parę lat temu przez grupę posłów PO projekt ustawy o powiecie metropolitalnym również roił się od błędów. Można się więc spodziewać, że także projekt ustawy warszawskiej grupy posłów PiS przejdzie podobną drogę. Dlatego należy postawić pytanie, czy możliwe jest, aby wyeliminować z niego błędy, nie powodując drastycznego ograniczenia zakresu projektowanych zmian. W każdym razie dzisiaj wątpliwości jest tyle, że spodziewać się można w istocie zupełnie nowego projektu.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.183001600.813.jpg@RY2@

dr Aleksander Nelicki

ekspert od spraw samorządowych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.