Rachunek za opiekę
Miasta już wnioskują o zwrot wydatków poniesionych na zapewnienie schronienia, transportu czy wyżywienia ukraińskim uchodźcom. Jednocześnie to na barkach samorządów spoczywa coraz większa odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu pomocy Ukraińcom
Równolegle do rozpoczętego wczoraj procesu nadawania numerów PESEL przybyłym do Polski Ukraińcom (o czym piszemy na str. B7) startują rozliczenia na linii rząd–samorząd za dotychczasową i przyszłą pomoc świadczoną tym osobom. Do wojewodów już wpłynęły pierwsze wnioski od miast. Rząd deklaruje, że przelewy wyjdą jeszcze w tym tygodniu, a pieniędzy nie zabraknie. Lokalni włodarze – powołując się na ustalenia z władzami centralnymi – podają, że na początek przygotowano 500 mln zł na wypłaty dla samorządów. Natomiast cała kwota na pokrycie wydatków rządowych, samorządowych czy poniesionych przez organizacje samorządowe to 3,5 mld zł, z czego 2,4 mld zł zostanie przeznaczone na pokrycie kosztów noclegów i wyżywienia uchodźców. Około 2 proc. z kwoty wydatków ma trafić do gmin na obsługę tych zadań. Ale rząd jest gotów opłacić także ewentualne premie czy zapłacić za godziny nadliczbowe lokalnych urzędników. Na jednym ze spotkań z samorządowcami wiceszef MSWiA Maciej Wąsik zapewniał, że rząd ma „wystarczające środki, by w najbliższym czasie, do czerwca, spokojnie działać, choć oczywiście nie jesteśmy w stanie określić, jak długo potrwa wojna ani jakie będą kolejne fale uchodźców”.
Jakie zapotrzebowanie zgłosiły miasta? Przykładowo Lublin oszacował swoje wydatki na 5 mln zł. – Koszty te dotyczą zapewnienia podstawowej opieki, czyli noclegu, wyżywienia, transportu, środków higieny itp. Dodatkowo szacujemy, że ponad 10 mln zł powinno trafić na świadczenia dla osób prywatnych, które pod swój dach przyjęły uchodźców – mówi Katarzyna Duma z urzędu miasta w Lublinie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.