Recepta na chaos przestrzenny i rozlewanie się miast coraz bliżej
W zapowiadanej reformie planowania przestrzennego chodzi przede wszystkim o przeciwdziałanie lokalizowaniu zabudowy „ w szczerym polu ” . Skutkuje to bowiem częstym wymuszaniem na gminach dodatkowych inwestycji związanych z komunikacją czy infrastrukturą społeczną i techniczną - przekonywali przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju i Technologii podczas ubiegłotygodniowej konferencji. Argumentowali, że przestrzenne, finansowe i społeczne koszty rozlewania się zabudowy ponosimy wszyscy.
- Warunkami zabudowy inwestorzy czasem wymuszają realizację inwestycji, której gmina w ogóle by nie chciała - mówi wiceminister rozwoju odpowiedzialny za budownictwo Piotr Uściński. Opisywana już przez nas, przygotowywana przez resort nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ma rozwiązać m.in. ten problem.
Jeżeli w gminie będzie plan ogólny, a takie mają powstać do 2026 r., decyzje WZ będą wydawane tylko w oparciu o taki plan. WZ, dodaje Uściński, mają być ważne przez pięć lat od momentu uprawomocnienia, co ma pozwolić inwestorom na zrealizowanie inwestycji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.