Konstytucyjne prawa reprezentanta narodu
Tomasz Kacprzak: Włodarz piastuje stanowisko z wyboru, wymogi wobec niego są więc mniej rygorystyczne niż wobec zwykłego urzędnika
Czy jest możliwe zablokowanie przez przewodniczącego lub radę podjęcia pracy przez skazanego na grzywnę włodarza?
Sam przewodniczący nie może nic zablokować, bo nie ma takiego władztwa. Ale można sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację, że większość w radzie miejskiej jest przeciwko prezydentowi i chce z porządku obrad pierwszej sesji wykreślić punkt dotyczący ślubowania prezydenta. Ale gdyby coś takiego miało miejsce i na przykład zostało powtórzone na kolejnej sesji rady, to moim zdaniem jest to przesłanka do odwołania rady. Bo mielibyśmy wówczas do czynienia z uporczywym działaniem sprzecznym z prawem. Prezes Rady Ministrów mógłby podjąć decyzję o rozwiązaniu takiej rady i zarządzeniu kolejnych wyborów. Od tego jest wojewoda i premier, by nie dopuścić do takiego zastoju.
Taki scenariusz w ogóle w Łodzi wchodzi w grę?
Nie sądzę, by miało to miejsce. I nie mówię tu o wynikach wyborów, ponieważ spodziewamy się, że ta większość będzie proprezydencka. Niezłożenie ślubowania przez obecną panią prezydent – gdyby wygrała wybory – nie będzie miało wpływu na zarządzanie miastem, bo ona nadal będzie prezydentem. Zgodnie z przepisami do czasu objęcia urzędu przez nowego prezydenta rządzi stary. Nie ma więc możliwości, by Hanna Zdanowska nie objęła w takim wypadku urzędu. Patrząc na przepisy, nie ma przesłanek, by kwestionować wynik wyborów.
Dlaczego?
Jaki sens byłby wprowadzania regulacji, że może startować w wyborach dana osoba, może je wygrać, ale nie może objąć urzędu. To byłaby sytuacja niezrozumiała i niezgodna z prawem.
Może byłaby zgodna z kryteriami zawartymi w ustawie o pracownikach samorządowych?
Tam jest pewno niedopatrzenie, to powinno być zmienione. Bo jeżeli zezwalamy komuś na start w wyborach i poprzez akt wyboru ta osoba staje się pracownikiem samorządowym, to ona musi mieć możliwość objęcia urzędu. O wyborze zdecydowali mieszkańcy i taka osoba musi zacząć pracę.
Jednak jest tu zgrzyt, bo kodeks wyborczy dotyczy kandydowania, a nie pracy w urzędzie.
Moim zdaniem mamy tu do czynienia z lex specialis kodeksu wyborczego. Nie można przecież komuś powiedzieć – wygrał pan/pani wybory, ale nie może być burmistrzem. To byłoby kuriozalne.
Niezrozumiałe jest też, że inne wymogi ma spełniać włodarz, a inne szeregowy urzędnik…
Zgadzam się, że wymogi stawiane urzędnikom są wyższe niż te dotyczące prezydenta, np. wiceprezydent miasta musi mieć wyższe wykształcenie, pięcioletni staż i nie może być karany. Ale on jest powoływany na stanowisko. Prezydent czy burmistrz może mieć wykształcenie podstawowe, może nie mieć ani dnia przepracowanego w urzędzie. Dlaczego? Bo o jego wyborze zdecydował suweren.
Pan tłumaczy wszystko wyborem?
Tak. Tę poprawkę do kodeksu wyborczego wprowadził Stanisław Piotrowicz. Wówczas senator. I trudno się z nim nie zgadzać, bo jeżeli poseł czy senator, czyli ludzie, którzy tworzą prawo, mogą być karani grzywną, to dlaczego nie miałoby to dotyczyć włodarzy? Mamy katalog osób, które pełnią jakąś funkcję, bo tak zdecydowali wyborcy, i wobec nich są mniejsze obostrzenia. I dotyczy to także karalności. Wobec zwykłych urzędników są wysokie wymagania, są konkursy, trzeba mieć określone wykształcenie, doświadczenie. I reguluje to wiele ustaw. W przypadku osób z wyborów tego nie ma. Bo naruszalibyśmy wówczas konstytucyjne prawo do bycia reprezentantem narodu. Tym się właśnie różnią funkcje z wyboru od tych, które wynikają z powołania albo ze stosunku pracy.©℗
fot. Sebastian Glapinski/Materiały prasowe
Tomasz Kacprzak przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu