Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieodpłatna pomoc prawna sama potrzebuje pomocy

Nieodpłatna pomoc prawna od strony finansów
Nieodpłatna pomoc prawna od strony finansównieznane
11 czerwca 2018

Od 100 zł do ponad 3,3 tys. zł kosztowało „darmowe” pół godziny z prawnikiem. Ustalenia NIK są druzgoczące: system jest nieefektywny i się nie spina

Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli nie pozostawia złudzeń. Wprowadzony w 2016 r. system nieodpłatnych porad prawnych się nie sprawdził. Ziściły się za to obawy adwokatów, którzy przekonywali, że pomysłodawca reformy, czyli Ministerstwo Sprawiedliwości, wprowadza zmiany bez wsłuchania się w głos branży.

Jaki jest tego efekt? Ano taki, że zainteresowanie darmowymi poradami jest znikome, a koszty utrzymania armii radców, którzy muszą być w gotowości przez cztery godziny dziennie, pięć dni w tygodniu, są niewspółmierne do korzyści dla mieszkańców – wymienia NIK.
– Przeciętnie na jeden punkt nieodpłatnej pomocy prawnej przypadało 291 przypadków udzielenia pomocy. Statystycznie to nieco ponad jedna porada dziennie – wylicza prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.
Zazwyczaj porada trwała mniej niż godzinę. W ponad połowie przypadków w 63 skontrolowanych punktach prawnicy świadczący usługi uwinęli się w 30 minut. Tym sposobem tylko co czwarta godzina ich pracy była wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem – czytamy w raporcie NIK.

Bez planowania

Już na etapie planowania reformy projektodawcy nie sprawdzili, kto najbardziej potrzebuje pomocy. Założono, że z darmowych usług skorzystają miliony, ale rzeczywistego zapotrzebowania już nie zbadano. A to, w ocenie NIK, duży błąd.

Ustalenia NIK nie zaskakują Przemysława Rosatiego, członka Naczelnej Rady Adwokackiej. Przypomina on, że politycy forsowali rozwiązania, które miały uszczęśliwić wielu, a w efekcie wcale nie przyniosły pożądanego efektu. – O ile sam pomysł nieodpłatnej pomocy prawnej jest dobry i ministerstwo dobrze zdiagnozowało problem słabego dostępu do usług prawniczych w pewnych grupach, o tyle wykonanie już zawodzi – mówi.
To, że reforma nie zdała egzaminu, to jedno. Inną kwestią są koszty, które poniosło z tego tytułu państwo. NIK wylicza, że systemowa nieefektywność kosztowała budżet ok. 190 mln zł, i to tylko w latach 2016–2017.
Problem też w tym, jak bardzo zróżnicowane były koszty w skontrolowanych samorządach. Bo choć wynosiły one średnio 340 zł za jedną poradę w punktach prowadzonych przez adwokatów i radców prawnych oraz ok. 540 zł w punktach powierzonych organizacjom pozarządowym, to w niektórych przypadkach były kilkunastokrotnie wyższe.

Zawiodły też miasta

Swoje na sumieniu mają też samorządy, które nie wysiliły się z reklamą pomocy prawnej. Przykładowo, gdy w ośmiu punktach obsługiwanych przez miasto Kielce udzielono ponad 4 tys. porad, to w niektórych samorządach liczba ta była już ponad 10-krotnie niższa. W trzech punktach utworzonych przez powiat grudziądzki były to tylko 352 porady, a przez powiat aleksandrowski – łącznie 367 porad.

Co zawiodło? Niedopasowanie środków komunikacji do potrzeb tych, którzy mieliby na pomocy prawnej skorzystać. Innymi słowy, samorządy zbyt mocno postawiły na promocję pomocy prawnej w internecie. A taki marketing trafił w próżnię. Świadczą o tym ankiety przeprowadzane wśród mieszkańców kontrolowanych jednostek. – Tylko 6,4 proc. pytanych, którzy skorzystali z nieodpłatnej pomocy, odpowiedziało, że dowiedziało się o takiej możliwości za pośrednictwem internetu – podaje prezes Kwiatkowski.
Szkopuł w tym, że nawet gdy samorządy korzystały z innych metod, np. ulotek, plakatów czy lokalnych mediów, to i tak robiły to zbyt doraźnie.
NIK nie ma wątpliwości, że taka praktyka przełożyła się na niską frekwencję i znikomą świadomość, że pomoc prawnika jest dostępna na wyciągnięcie ręki. Bo chociażby przykład Kielc – gdzie porad udzielono najwięcej – pokazuje, że odpowiednia promocja może przynosić efekty.
– W Internetowej Telewizji Kielce wyemitowano dwa programy o bezpłatnej pomocy. Opracowano też 25 tys. broszur i przekazano je osobom korzystającym z klubów seniora, środowiskowych domów samopomocy, domów pomocy społecznej. To spowodowało, że w Kielcach udzielono najwięcej porad w skali kraju spośród jednostek objętych kontrolą – mówi Kwiatkowski.

Konieczne zmiany

Niewykluczone, że część tych problemów rozwiąże nowelizacja ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, nad którą już pracują posłowie. Ma ona rozszerzyć grupę uprawnionych do pomocy. Po zmianach miałyby z niej korzystać m.in. osoby bezrobotne, niepełnosprawne, zadłużone.

Czy tak rzeczywiście będzie? Zdania są podzielone. Adwokaci przekonują, że rządzący mogą osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Bo z darmowych porad będzie chciało skorzystać zbyt wielu, także ci, których na taką pomoc stać. W efekcie z obecnego deficytu chętnych będziemy mieć nadwyżkę zainteresowanych. Stracą na tym ci najbardziej potrzebujący. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.