Samorządowa wojna o granice. I pieniądze
Część gmin boi się, że silniejsi sąsiedzi przejmą ich najcenniejsze tereny, by w ten sposób reperować własne budżety. Dlatego chcą w przepisach zmian, które ucywilizują proces zmiany granic w samorządach. MSWiA twierdzi, że przygląda się sprawie.
Największe obawy ma najbogatsza gmina w Polsce – Kleszczów w województwie łódzkim. Jej sąsiad – gmina Bełchatów – chce przejąć tereny z kopalnią i elektrownią, produkującą ok. 20 proc. krajowej energii. Stawką są wpływy podatkowe rzędu 70–80 mln zł rocznie. Podobnego scenariusza boi się gmina Lubin (zakusy na tereny ma miasto Lubin), Krasne i Trzebownisko (których tereny mógłby przejąć Rzeszów) czy Stawiguda (wrócił temat zmiany granic administracyjnych Olsztyna).
Przedstawiciele gmin, które są zainteresowane ekspansją terytorialną, przekonują, że chodzi im jedynie o wchłonięcie pasożytniczego obwarzanka, który chętnie korzysta z infrastruktury większego sąsiada, ale nie chce dać nic w zamian i nie inwestuje w swój rozwój. ©℗ A4
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu