Miasta chcą wspólnie pozwać rząd o koszty reformy oświaty
Władze dwunastu polskich miast przymierzają się do wystąpienia z pozwem zbiorowym przeciwko Skarbowi Państwa. Chcą wystawić rachunek za koszty, jakie poniosły w związku z reformą oświaty. Najbardziej zaawansowany w przygotowaniach jest Poznań, który wyliczył, że w 2018 r. wydał na edukację ok. 845 mln zł (bez wydatków na inwestycje i remonty), czyli o ok. 100 mln więcej niż w 2015 r. – Mamy nadzieje, że nie będziemy latami czekać na zasądzenie tych należności – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Zastrzega jednak, że zanim dojdzie do złożenia pozwu, upłynie jeszcze trochę czasu. Samorządy zdają sobie bowiem sprawę z tego, że przed sądem liczyć się będą twarde dowody.
– Uważam ten pozew za mocno polityczny – ocenia dr Stefan Płażek, adwokat i adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dodaje, że nie pamięta, by takie pozwy były formułowane w 1999 r., kiedy tworzono gimnazja, równie kosztowne dla samorządów. Wątpliwości mają też inni prawnicy. Ich zdaniem trudno będzie m.in. wykazać, że wydatki zostały rzeczywiście poniesione w związku z reformą. ©℗ C2
bŁ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu