Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Fundusz Dróg Samorządowych bez tajemnic. Znamy jego plan finansowy

Ten tekst przeczytasz w 23 minuty

Z apowiadany przez rząd program budowy i remontów dróg lokalnych znalazł się wreszcie w blokach startowych. Ma zostawić w tyle schetynówki poprzedniej ekipy i dogonić Europę, jeśli chodzi o jakość i bezpieczeństwo dróg. W tym roku, jak zapowiedział premier, rząd chce przeznaczyć na finansujący go Fundusz Dróg Samorządowych 6 mld zł.

Poznaliśmy założenia i szczegóły planu finansowego całego przedsięwzięcia. I wygląda na to, że rzeczywistość może rozminąć się z założeniami. Wcale nie jest pewne, czy cała deklarowana kwota trafi do samorządów (część środków zależy od woli premiera, szefa MON, a także od wyemitowania obligacji skarbowych) i czy będą one w stanie je wydać. Dlaczego? Jak wyjaśnia Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich problematyczny może być wkład własny, bo gros pieniędzy zjada gminom oświata. Na drogi może nie starczyć. Zwraca on też uwagę na to, że gdy kończyła się kadencja poprzednich władz samorządowych, nikt nie robił dokumentacji dla nowych projektów drogowych, więc wniosków może być za mało. Są za to wnioski złożone jesienią w ramach schetynówek. I wojewodowie, do których należy rozdysponowanie środków z FDS, muszą je uwzględnić. Bo choć dotyczyły poprzedniego programu, to finansowane będą już z nowego. Gminy, które znalazły się w okresie przejściowym, denerwują się, tym bardziej że przetargi powinny ruszyć w pierwszym kwartale roku. Czasu nie jest więc dużo.

Wszystko to sprawia, że obiecane przez premiera 6 mld zł może się okazać kwotą nie do wykorzystania. I rząd doskonale o tym wie. Dlatego 1 mld zł przeznaczony na FDS znajduje się w obligacjach skarbowych, które są zabezpieczone, ale niewyemitowane. Wygląda więc na to, że FDS jest w rękach samorządów. Ale niestety nie wszystkich. W nowych naborach nie mogą bowiem brać udziału miasta na prawach powiatu, które są siedzibą wojewody lub sejmiku województwa.©

Bożena Ławnicka

bozena.lawnicka@infor.pl

 

Wyścig z czasem

Z poślizgiem i wątpliwościami rusza rządowy program budowy i remontów dróg lokalnych. I wcale nie jest pewne, że w tym roku na drogi trafi zapowiadane przez premiera 6 mld zł

Fundusz Dróg Samorządowych (FDS) to nowy program drogowy przeznaczony dla gmin i powiatów, który – w zamierzeniu – ma zostać następcą popularnego w ostatnich latach programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej (tzw. schetynówek). Pierwsze nabory miały się odbyć w styczniu, jednak pojawił się problem z uzgodnieniem planu finansowego programu przez Ministerstwo Finansów (MF). Bez akceptacji tego dokumentu minister infrastruktury nie mógł oficjalnie poinformować wojewodów o kwotach przypadających na ich regiony, a ci z kolei rozpatrywać wniosków. Do przełomu doszło w ubiegłym tygodniu, gdy oba resorty porozumiały się co do planu. Dzięki temu ustalony został limit wydatków na 2019 r. dla każdego z województw. I tak np. województwo wielkopolskie może liczyć na prawie 377 mln zł dofinansowania do zadań jednorocznych, realizowanych przez samorządy z tego regionu oraz na niemal 93 mln zł dofinansowania zadań wieloletnich, których realizacja może się rozpocząć w tym roku. Łącznie to ok. 470 mln zł. Na dużo mniejsze pieniądze liczyć może np. województwo zachodniopomorskie, któremu przyznano ponad 174 mln zł na projekty jednoroczne i ok. 43 mln zł na wieloletnie, łącznie 217 mln zł (więcej: infografika). W tym roku FDS ma dysponować ponad 6 mld zł. Jednak co ciekawe, nikt – ani strona rządowa, ani część przedstawicieli strony samorządowej – na dziś nie spodziewają się, by cała kwota została wydana. A to za sprawą m.in. oświaty. – W tym momencie jest tak dużym obciążeniem dla samorządów, że nie wiadomo, czy będzie je zwyczajnie stać na wkład własny do projektów drogowych – przyznaje Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – Poza tym, gdy kończyła się poprzednia kadencja samorządu, mało kto robił dokumentację dla nowych projektów drogowych, więc wniosków może nie być na tyle dużo, by skonsumować pełną kwotę z FDS – dodaje.

ok. 1 mld zł w FDS stanowią obligacje skarbowe, które są zabezpieczone, ale niewyemitowane

Jednak nie należy się spodziewać, że rząd będzie z tego powodu rozpaczał. Powód? Zapowiadane przez premiera Mateusza Morawieckiego 6 mld zł do końca nie jest pewne. Kwota ta jest bowiem, jak wynika z naszej analizy, efektem zabiegów księgowych i pewnych założeń.

Mechanizm finansowy podszyty optymizmem

Fundusz Dróg Samorządowych będzie corocznie zasilany z pięciu źródeł, tj.:

  • wpłat NFOŚiGW – co najmniej 1,4 mld zł,
  • dotacji celowej z części budżetowej ministra infrastruktury – 1,1 mld zł,
  • dotacji celowej z części budżetowej ministra obrony narodowej – 0,5 mld zł,
  • wpłat Lasów Państwowych – 2 proc. wpływów ze sprzedaży drewna, co przełoży się na ok. 155 mln zł (dotychczas był to dochód budżetu państwa),
  • 7,5 proc. wpłat zysku jednoosobowych spółek Skarbu Państwa.

Łączne wpływy z tych źródeł powinny oscylować wokół kwoty 3,2 mld zł. Jak widać, do zapowiadanych 6 mld zł jeszcze sporo brakuje. Manko ma być jednak zapełnione pieniędzmi pochodzącymi z emisji obligacji (skarbowych papierów wartościowych). Tu mowa już o dodatkowej kwocie 2,8 mld zł.

Ale gdy spoglądamy w szczegółową rozpiskę planu finansowego – pod którym podpisani są minister infrastruktury Andrzej Adamczyk i wiceminister finansów Tomasz Robaczyński – w kluczowej pozycji „koszty realizacji zadań” nie ma wspomnianych przez premiera 6 mld zł, lecz tylko 5 016 630 zł.

Gdzie w takim razie się podział brakujący miliard złotych? Jak słyszymy w MF, znajduje się on właśnie w obligacjach skarbowych, które są zabezpieczone, ale wciąż niewyemitowane (do wykorzystania do 2020 r. włącznie). – Najpierw zobaczmy, jakie będzie w tym roku zapotrzebowanie gmin i powiatów na środki z FDS, a potem zdecydujmy, czy konieczne jest uruchomienie kolejnych pieniędzy. Nie znając zapotrzebowania samorządu, nie ma sensu emitować obligacji i pompować długu publicznego tylko po to, by pieniądze leżały odłogiem – wyjaśnia nasz rozmówca z MF. Zapewnia przy tym, że płynność funduszu przy takim podejściu nie jest zagrożona. – Od emisji obligacji do fizycznego przekazania pieniędzy to zaledwie około dwa tygodnie – zapewnia.

Ustaliwszy te niuanse finansowe, możemy przeanalizować, co składa się na już przygotowaną kwotę ponad 5 mld zł. Z planu finansowego wynika, że na najważniejsze zadanie – „dofinansowanie budowy, przebudowy lub remontu dróg powiatowych i gminnych” – przeznaczonych w tym roku zostanie niemal 4,3 mld zł. W tej kwocie zawiera się niecały 1,8 mld zł wyemitowanych obligacji (dodatkowy miliard złotych jest „w zapasie” na następne lata funkcjonowania FDS). I to jest najpewniejsza kwota w tym zestawieniu. To od popytu po stronie samorządów (i ich możliwości zapewnienia minimum 20 proc. wkładu własnego przy inwestycjach) zależy, ile z tej sumy zostanie faktycznie wydane.

Kolejna kwota to niemal 251 mln zł rezerwy, która będzie w bezpośredniej dyspozycji premiera. Ustawa o FDS (Dz.U. z 2018 poz. 2161 ze zm.) w art. 9 ust. 3 stanowi, że w planie finansowym funduszu wyodrębnia się rezerwę w kwocie stanowiącej równowartość 5 proc. planowanych wydatków funduszu w danym roku. Stąd właśnie wspomniane ćwierć miliarda złotych. Przy czym szef rządu uruchomi te pieniądze dopiero w momencie, gdy zatwierdzi ostateczną listę projektów drogowych zgłoszonych w naborach przez gminy i powiaty oraz gdy jednocześnie dokona na tych listach zmian lub wskaże jakieś dodatkowe zadania do dofinansowania. Mówiąc krótko – te 251 mln zł może zostać uruchomione w ramach FDS, ale wcale nie musi.

Kolejny istotny element składający się na kwotę 5 mld zł, to 500 mln zł na finansowanie „budowy, przebudowy lub remontu dróg wojewódzkich, powiatowych i gminnych o znaczeniu obronnym”. Jednak o tym, czy i jak ta kwota zostanie rozdysponowana, najwięcej do powiedzenia będzie miało Ministerstwo Obrony Narodowej. To ono jest bowiem dysponentem tych pieniędzy i w styczniu każdego roku będzie wskazywać premierowi, które odcinki dróg są rekomendowane do sfinansowania ze środków FDS. Przy czym szef rządu może, ale nie musi zatwierdzić listy przedłożonej mu przez MON. Pytanie więc, jak sprawnie MON będzie typował odcinki dróg, jak układać się będą w tej sprawie relacje z premierem oraz samorządami (z którymi trzeba będzie podpisywać stosowne umowy).

!Wpływ na rozdysponowanie pieniędzy z FSD będzie miało m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej. Każdego roku będzie rekomendowało premierowi odcinki dróg do remontu lub budowy o znaczeniu obronnym. Przy czym lista przedstawiona przez MON nie musi być zatwierdzona przez szefa rządu.

Ostatnia składowa to niewielka kwota – nieco ponad 3 mln zł na „dofinansowanie zadań mostowych”. Dlaczego więc w ogóle o tym wspominamy? Z naszych informacji wynika, że w pierwotnych założeniach ta pozycja miała dużo większe znaczenie niż obecnie. – Początkowo myśleliśmy, że zobowiązania z tego tytułu wyniosą nawet 1,5 mld zł. Ale gdy resorty infrastruktury i inwestycji rozeznały rynek, okazało się, że tego typu projektów, w które inwestują gminy, w Polsce praktycznie nie ma – wyjaśnia nam urzędnik z MF.

Najlepszym dowodem nikłego zainteresowania samorządów projektami mostowymi jest rezultat programu „Mosty dla regionów”, który nadzoruje Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. Ruszył w połowie sierpnia ubiegłego roku i – jak ustaliliśmy – do początku lutego br. wpłynęły zaledwie cztery wnioski od samorządów. I choć resort otrzymuje sporo zapytań ze strony władz lokalnych i spodziewa się, że zgłoszeń będzie więcej, to na razie jednak wygląda to nadal blado. W efekcie z 1,5 mld zł, które miało w ramach FDS trafić na mosty, przeszło do zadania „budowy dróg”, gdzie widnieje dziś 4,2 mld zł. I to ta kwota dziś wydaje się najbardziej pewna w tej całej mozaice. Mówiąc wprost – słowa Mateusza Morawieckiego o 6 mld zł w tym roku nie są w żadnej mierze kłamstwem, ale można powiedzieć, że są dość optymistycznym założeniem.

A jak będzie w kolejnych latach? – W ciągu 10 lat na zadania infrastrukturalne realizowane przez samorządy przeznaczymy 36 mld zł. Jeszcze nigdy na drogi powiatowe i gminne nie trafiły tak duże środki – zapewniał w ubiegłym tygodniu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Pytanie tylko, czy ta kwota realnie trafi na drogi, czy po prostu będzie w „gotowości”?

Pożenić stare z nowym

Teraz, gdy pieniądze na FDS są w końcu zabezpieczone, pora rozpisać nabory na projekty. Normalna procedura ma wyglądać następująco: każdego roku do 15 lipca minister infrastruktury powinien poinformować wojewodów, ile pieniędzy będą mieli w kolejnym roku do dyspozycji w ramach przyznanych limitów (po podziale całkowitej puli FDS pomiędzy województwa). Podział ten – przynajmniej na razie – będzie się dokonywać na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z 17 grudnia 2018 r. w sprawie sposobu podziału środków Funduszu Dróg Samorządowych na dofinansowanie budowy, przebudowy lub remontu dróg powiatowych i dróg gminnych na poszczególne województwa (Dz.U. z 2018 r. poz. 2477). Pod uwagę brany będzie czynnik drogowy (związany z długością dróg w regionie na tle kraju), ludnościowy (liczba mieszkańców w stosunku do całego kraju), powierzchniowy (udział powierzchni ogólnej województwa w powierzchni całkowitej kraju) oraz wyrównawczy (biorący pod uwagę zamożność regionu). Każdy z tych czynników ma swoje wagi – najważniejszy jest czynnik drogowy (waga 95 proc.), a najmniejsze znaczenie ma czynnik ludnościowy (1 proc.).

W kolejnym kroku wojewodowie będą mieli 14 dni na ogłoszenie naborów i cztery miesiące (licząc od dnia ogłoszenia naboru) na przedstawienie ministrowi infrastruktury listy zadań powiatowych oraz gminnych rekomendowanych do dofinansowania z FDS. Następnie minister sporządzi jednolitą listę, biorąc pod uwagę dane ze wszystkich 16 województw, i przedłoży ją premierowi. Dopiero po jego akceptacji będzie możliwość podpisania umów z chętnymi samorządami i wystartowania z inwestycjami w kolejnym roku.

Taka ścieżka będzie funkcjonować co roku przez kolejnych dziesięć lat. Wyjątkiem jest 2019 r. – Musimy pożenić stary program schetynówek z Funduszem Dróg Samorządowych, czyli płynnie przejść z jednego programu w drugi i wystartować z projektami inwestycyjnymi jeszcze w tym roku – tłumaczy nasz rozmówca z MF.

Pierwsze listy już gotowe

Ustawowy termin na poinformowanie wojewodów przez resort infrastruktury o kwotach z FDS, jakie przypadły na poszczególne województwa w 2019 r., minął 21 lutego. Przed wojewodami stoi teraz zadanie ogłoszenia naborów i ich przeprowadzenia w najbliższych miesiącach. Muszą oni jednak uwzględnić fakt, że jeden nabór na ten rok już się odbył – w zeszłym roku, jeszcze w ramach schetynówek. Wówczas gminy i powiaty zgłosiły projekty drogowe na łączną wartość ok. 1,5 mld zł. – W 2019 r. mamy do wydania 4,2 mld zł. I w tej kwocie wojewodowie muszą uwzględnić te 1,5 mld zł. Zostaje nam więc 2,7 mld zł na zupełnie nowe projekty – wyjaśnia nasz rozmówca z MF. Jak słyszymy w urzędach wojewódzkich, w pierwszej kolejności zostaną dofinansowane projekty, które przeszły pozytywnie procedurę naboru do „Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016–2019” (schetynówki – red.) w 2018 r., a które znalazły się na ostatecznej liście rankingowej wniosków o dofinansowanie.

Jak to wygląda w praktyce, wyjaśnia Anna Eisler z biura prasowego wojewody dolnośląskiego. – Pieniądze zostaną przyznane tym projektom, które uzyskałyby dofinansowanie do wysokości limitu dostępnego w ramach programu na 2019 r. W związku z przyznaniem większego limitu środków dla województwa dolnośląskiego na 2019 r. wojewoda ogłosi dodatkowy nabór w ramach FDS w najbliższym czasie – mówi. W regionie w zeszłorocznym naborze na liście znalazło się 36 zadań gmin i 20 zadań powiatów.

Podobne deklaracje uzyskujemy od wojewody lubuskiego. – Umowy na dofinansowanie zadań będą podpisywane z jednostkami samorządu terytorialnego, które złożyły wnioski o dofinansowanie realizacji zadań w IV edycji naboru w ramach „Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016–2019”. Zgodnie z zapisami ustawy o FDS wojewoda ma możliwość ogłoszenia kolejnego naboru wniosków w przypadku niewyczerpania kwoty środków przyznanych w danym roku dla województwa – mówi Małgorzata Nowak, kierownik działu organizacyjno-prasowego w biurze wojewody lubuskiego. W tym regionie w ubiegłym roku gminy złożyły 41 wniosków na kwotę niemal 40 mln zł, a powiaty 23 wnioski o wartości 36 mln zł.

Samorządy kręcą nosem

O ile podział pieniędzy z FDS pomiędzy regiony wynika z kilku czynników dość jasno określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów, o tyle to, jak dalej te pieniądze zostaną rozdzielone w poszczególnych regionach, nie jest już takie klarowne. Jak słyszymy, wojewodowie będą mieć tu sporo swobody. Przykładowo art. 14 ust. 1 ustawy o FDS stanowi, że „jednostka samorządu terytorialnego może otrzymać ze środków Funduszu dofinansowanie zadania powiatowego albo zadania gminnego w wysokości do 80 proc. kosztów realizacji tego zadania”.

– Może być tak, że w jednym województwie maksymalny poziom dofinansowania wyniesie 80 proc. i wtedy na listę rankingową trafi więcej projektów, a w województwie obok limit ustalony zostanie na poziomie 60 proc. i dofinansowanie otrzyma większa liczba inwestycji – tłumaczy nasz rozmówca z MF. Z tym związane obawy ma Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – Finansowanie na poziomie województw nie jest zbyt przejrzyste. Samorządy powinny brać aktywny udział w tworzeniu tych zasad, a zostały całkowicie pominięte. Moim zdaniem rzadkością będzie decyzja, by maksymalne dofinansowanie wyniosło 80 proc. Chyba że będzie mało wniosków – ocenia.

Samorządy swoje wątpliwości związane z dystrybucją pieniędzy z FDS zgłosiły w tym tygodniu podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Dotyczyły one nie tylko kryteriów podziału pieniędzy, lecz również metod wyliczania stopnia zamożności gmin. – Zgodnie z nimi gmina o dużej powierzchni, ale z małą liczbą mieszkańców będzie traktowana jako bogata gmina – zwracał uwagę Jacek Brygman, wójt gminy Cekcyn. A określenie stopnia zamożności jednostki może mieć wpływ na wysokość rządowego dofinansowania (im biedniejsza gmina, tym większy pułap). Przy czym szczegóły dotyczące dystrybucji pieniędzy i rychłego uruchamiania naborów w regionach były omawiane w środę podczas spotkania MSWiA z wojewodami.

Tymczasem samorządowcy w terenie się niecierpliwią, że nadal nie znają ostatecznych zasad ubiegania się o pieniądze z FDS.– Stąd nie wnioskujemy na razie o środki na jakiekolwiek zadania – informuje Maciej Hasik, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu w Częstochowie. – Dopiero po tym, jak zostaną wskazane przejrzyste zasady, będzie można ukierunkować działania z tym związane. Na razie nie sposób przewidzieć, czy np. program będzie analogiczny do schetynówek, czy będą znaczące różnice. Od kryteriów i zasad programu uzależniamy podjęcie określonych działań w kierunku konkretnych projektów – dodaje.

Ustawa o FDS faktycznie dość ogólnikowo mówi o tym, że komisja dokonująca oceny wniosków o dofinansowanie musi wziąć pod uwagę m.in. poprawę stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego, dostępności terenów inwestycyjnych, podnoszenie standardów technicznych jezdni czy zapewnienie spójności sieci dróg publicznych. Czym więc będą się kierować komisje oceniające wnioski? Niestety, większość pytanych przez nas urzędów wojewódzkich odesłała nas do ogólnikowych zapisów ustawy (art. 24). Najkonkretniej na temat naboru planowanego na III kw. 2019 r. (na zadania realizowane do 2020 r.) odpowiedziały nam służby wojewody podkarpackiego. Otóż stwierdziły one, że komisja, rozpatrując wnioski, będzie się kierowała następującymi kryteriami:

1) poprawą stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego z uwzględnieniem kryteriów wskazanych przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego;

2) zapewnieniem spójności sieci dróg publicznych;

3) podnoszeniem standardów technicznych dróg powiatowych i dróg gminnych oraz zachowaniem jednorodności sieci dróg powiatowych i gminnych pod względem spełniania tych standardów;

4) zwiększeniem dostępności transportowej jednostek administracyjnych;

5) poprawą dostępności terenów inwestycyjnych i obszarów mieszkanych;

6) odległością od granicy państwa oraz przebiegiem wnioskowanej drogi przez obszary wiejskie.

Czekają z przetargami

Sposób wdrażania FDS krytykuje nie tylko Częstochowa. – W ubiegłym roku składaliśmy dwa wnioski do „Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej” na 2019 r. Na początku tego roku otrzymaliśmy informację, że nasze wnioski z automatu przeszły do Funduszu Dróg Samorządowych. Na stronie wojewody widnieje ostateczna lista rankingowa, opublikowana 28 listopada 2018 r. Jednak żadne oficjalne pismo do nas nie przyszło – informuje Marta Bartoszewicz z Urzędu Miasta w Olsztynie. Problematyczne staje się to, że FDS ruszył z opóźnieniem (w dużej mierze ze względu na długi proces uzgadniania planu finansowego przez MF). – Jest to dla nas duża komplikacja, bo w programie jest wyraźnie napisane, że przetargi muszą być ogłoszone do końca pierwszego kwartału. Poza ustnym zapewnieniem na spotkaniu dla koordynatorów, o tym że otrzymamy środki, nie mamy żadnego dokumentu potwierdzającego te ustalenia. A zatem nie możemy tego uwzględnić w budżecie, a co za tym idzie – ogłaszać przetargu – przekonuje Marta Bartoszewicz. Wtóruje jej Piotr Zieliński ze szczecińskiego magistratu. – Zgodnie z zapisami FDS projekty drogowe muszą zakończyć się do końca 2019 r. Krótszy okres ich realizacji może doprowadzić do trudności z wyłonieniem wykonawcy robót budowlanych z uwagi na skrócenie terminu realizacji prac i tym samym do wzrostu kosztów realizacji inwestycji z tytułu krótszego terminu wykonania przedmiotu zamówienia – mówi.

Przy czym i Olsztyn, i Szczecin, podobnie jak inne miasta wojewódzkie, załapały się na zeszłoroczne nabory „schetynówkowe” i przepisy przejściowe dotyczące FDS. Ale w kolejnych naborach już nie wystartują. Dlaczego? Ustawa o FDS (art. 4 ust. 1 pkt 7) mówi, że „przepisów nie stosuje się do dróg publicznych zarządzanych przez prezydenta miasta na prawach powiatu będącego siedzibą wojewody lub sejmiku województwa”. – Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc nie zgadza się oczywiście z takimi zapisami ustawy, bo uważa je za mocno krzywdzące dla miast i w liście do premiera prosił o zmianę zapisów tej ustawy – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta miasta. Na razie apel pozostał bez skutku.

Do niedawna duże miasta aplikowały o rządowe środki na remonty dróg lokalnych – z różnym skutkiem. I tak np. wspomniany Szczecin w ostatniej edycji schetynówek aplikował z dwiema inwestycjami. Pierwsza to przebudowa drogi powiatowej – ul. Emilii Plater o wartości 7,6 mln zł (w tym wnioskowane dofinansowanie w wysokości 3 mln zł. Drugi projekt to przebudowa drogi gminnej – ul. Grota Roweckiego za ponad 7,2 mln zł (dofinansowanie 3 mln zł). – Wnioski zostały złożone 17 września 2018 r., przeszły ocenę formalną i merytoryczną i trafiły na listę rankingową. Po złożeniu dokumentacji w życie weszła ustawa o Funduszu Dróg Samorządowych z przepisami przejściowymi na 2019 r. Czekamy na dalszy rozwój wypadków – mówi Piotr Zieliński z urzędu miasta w Szczecinie.

Warszawa szukała zaś możliwości gdzie indziej. Z różnym skutkiem. W ubiegłym roku ubiegała się o dofinansowanie dwóch inwestycji drogowych – ale nie w ramach schetynówek, lecz innego rządowego programu – na rzecz rozwoju oraz konkurencyjności regionów poprzez wsparcie lokalnej infrastruktury drogowej. – Wnioski nie zostały zakwalifikowane do dofinansowania – mówi Marta Plasota ze stołecznego ratusza.

Natomiast w latach 2009–2018 stolica korzystała z dofinansowania z rezerwy subwencji ogólnej, tworzonej w budżecie państwa na mocy art. 26 ust. 1 ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego na dofinansowanie inwestycji i remontów dróg. – Dla 14 inwestycji drogowych uzyskano dofinansowanie w łącznej kwocie 213,3 mln zł – zaznacza Marta Plasota.

Wygląda na to, że tegoroczna kwota 6 mld zł, która jest „gotowa do uruchomienia” w przypadku FDS, będzie wyjątkowo wysoka – przynajmniej na tle dotychczasowego programu schetynówek. W kolejnych latach przedstawiciele MF przewidują, że tak wysokich wydatków już nie będzie. – Realnych przychodów pochodzących m.in. z wpłat NFOŚiGW, Lasów Państwowych czy dotacji ministerialnych mamy na ok. 3,2 mld zł. Dochodzi jeszcze „w zapasie” trochę ponad 1 mld zł ze skarbowych papierów wartościowych. Potencjał na 2020 r. mamy więc na ok. 4,2 mld zł – wskazuje nasz rozmówca z resortu.©

Stanowisko Ministerstwa Infrastruktury z 22 lutego 2019 r.

21 lutego 2019 r. został uzgodniony plan finansowy Funduszu Dróg Samorządowych. Dzięki temu – na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie sposobu podziału środków Funduszu Dróg Samorządowych na dofinansowanie budowy, przebudowy lub remontu dróg powiatowych i dróg gminnych na poszczególne województwa – ustalony został limit wydatków na rok 2019 dla każdego z województw.

Kolejnym etapem będzie weryfikacja przez wojewodów list zadań zgłoszonych przez samorządy w ramach naboru na 2019 r. z Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej i dostosowanie ich do kryteriów przewidzianych w ustawie o FDS. Następnie wojewodowie przeprowadzą nabory uzupełniające, do wysokości maksymalnego limitu środków, określonego dla każdego z województw.

Dofinansowanie ze środków FDS na zadania powiatowe i gminne będzie uzależnione od dochodów jednostek samorządu terytorialnego: im niższy dochód własny JST, tym większa wartość dofinansowania, przy czym maksymalne dofinansowanie będzie mogło wynieść do 80 proc. kosztów realizacji zadania. Nowością jest także to, że z FDS możliwe będzie dofinansowanie zadań wieloletnich, co pozwoli na realizację większych inwestycji, które dotychczas były przez samorządy odkładane. Zwiększony został ponadto maksymalny limit dofinansowania dla pojedynczego zadania do 30 mln zł.

Stanowisko Ministerstwa Finansów z 26 lutego br.

Ponieważ uzgodnieniu podlegał pierwszy plan finansowy FDS, pojawiło się szereg kwestii odnośnie sposobu ujmowania w nim niektórych pozycji. Wydłużony okres uzgadniania dotyczył w szczególności ustalenia kwoty wydatków możliwych do wydatkowania w kontekście kwoty niezbędnej w celu zaciągnięcia zobowiązań na rok przyszły w ramach zadań 2-letnich oraz ujęcia przychodów i stanu na początek roku w kontekście środków, które już wpłynęły na konto przed uzgodnieniem planu (w tym dotacja celowa z budżetu państwa). Pojawiła się również potrzeba ponownego oszacowania zapotrzebowania samorządów na projekty mostowe. Okazało się, że samorządy nie mają jeszcze gotowych projektów mostowych, dlatego środki te przesunięto do podziału dla wojewodów na zadania gminne i powiatowe.

MF nie posiada informacji, jak duże będzie zainteresowanie samorządów uzyskaniem dofinansowania, należy mieć jednak na uwadze kalendarz pierwszego roku funkcjonowania Funduszu, w którym zarówno wnioskowanie przez samorządy, system akceptacji przez poszczególne podmioty odpowiedzialne, jak i podział środków odbywa się w trakcie roku budżetowego. W pewnym stopniu zmniejsza to możliwości realizacji dużych inwestycji samorządowych w roku bieżącym, ale daje możliwość już w tym roku zaciągnięcia zobowiązań na lata przyszłe (w ramach obowiązujących regulacji prawnych).

Obecny program umożliwia realizację projektów drogowych wieloletnich, z wyższą nominalnie kwotą dofinansowania i z uzależnioną od sytuacji finansowej JST – wielkością procentową partycypacji budżetu państwa w inwestycji. Z tego punktu widzenia niewątpliwie FDS jest bardziej elastyczny.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.