Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd

Wolimy zmieniać władze, niż decydować o inwestycjach

2 października 2013
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W 2012 roku w żadnej gminie mieszkańcy nie zdecydowali się na samoopodatkowanie, tylko w siedmiu odbyły się merytoryczne referenda. Ale aż w 77 próbowano odwołać wójta, burmistrza lub prezydenta

W sumie (według danych z Instytutu Spraw Publicznych) w obecnej kadencji referendów merytorycznych było 21, a odwoławczych 111. Podstawą prawną do ogłoszenia referendum jest Konstytucja RP z 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. nr 78, poz. 483) oraz ustawa z 15 września 2000 r. o referendum lokalnym (Dz.U. z 2000 r. nr 88, poz. 985 z późn. zm.). By referendum było ważne, głosować musi 30 proc. mieszkańców gminy (powiatu) i 5 proc. mieszkańców województwa. Konstytucja mówi, że "członkowie wspólnoty samorządowej mogą decydować, w drodze referendum, o sprawach dotyczących tej wspólnoty, w tym o odwołaniu pochodzącego z wyborów bezpośrednich organu samorządu terytorialnego".

- Referenda merytoryczne, niezwiązane z odwoływaniem władz gminy, częściej odbywają się w małych społecznościach - mówi Adam Sawicki z Instytutu Spraw Publicznych. Dodaje, że dotyczą one np. budowy kanalizacji czy drogi. Ale było też referendum w sprawie tzw. białych wiatraków na Pomorzu. Mieszkańcy nie chcieli tej inwestycji na swoich działkach. Referenda często dotyczyły kwestii związanymi z odpadami.

- Mobilizacja mieszkańców dotyczy często spraw im najbliższych. Niekiedy się zdarza, że inicjatywa wychodzi od włodarzy gminy. Jeśli np. wójt powinien zlikwidować szkołę ze względów finansowych - bo jest zbyt mało uczniów, a co za tym idzie, zbyt duże są koszty utrzymania placówki - woli zapytać mieszkańców w referendum - mówi Sawicki. Decyzje mieszkańców dotyczące inwestycji bądź ich zaniechania łączą się jednak z konsekwencjami finansowymi. Dlatego np. mieszkańcy Mielca zgodzili się kiedyś w referendum na samoopodatkowanie. Było to już kilkanaście lat temu. Ostatnio głośna jest sprawa rejonu lubuskiego. Tam w 2009 roku odbyły się gminne referenda, w których mieszkańcy sprzeciwili się budowie kopalni węgla brunatnego.

- Chociaż wyniki powinny być wiążące dla decyzji radnych i władz gmin, to zachowania były różne - mówi Tomasz Włodarski, dyrektor Ekologicznego Serwisu Prasowego w Polsce. - W gminie Brody np. radni popierają inwestycję, a Lubinie, respektując decyzję mieszkańców, zdecydowano się na ścieżkę prawną, bo plany wojewódzkie przewidują tam kopalnię, a mieszkańcy jej nie chcą. Warto zwrócić uwagę, że mieszkańcy nie zawsze kierują się względami ekonomicznymi. Sprzeciw wobec budowy kopalni łączy się bowiem z regresem ekonomicznym. W takiej gminie nie będzie boomu inwestycyjnego. Nikt nowych domów nie zbuduje.

Przypominamy, że prezydent RP Bronisław Komorowski skierował do Sejmu projekt zmian w ustawie samorządowej. W ubiegłym tygodniu odbyło się jej pierwsze czytanie. Dwie najważniejsze zmiany dotyczące referendów to w przypadku referendów odwoławczych przyjęcie takiego progu, jaki był przy wyborze danego wójta, burmistrza czy prezydenta, a przy referendach merytorycznych zniesienie progu frekwencyjnego.

Monika Górecka-Czuryłło

monika.gorecka@infor.pl

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2013/191/i02.2013.191.08800030b.802.jpg@RY2@

Andrzej Piasecki profesor, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie

Rzadko sięgamy do demokracji bezpośredniej. A przecież to jest najważniejsza władza w społeczności lokalnej. Jeśli już mieszkańcy się decydują na referendum, to zazwyczaj dotyczy ono śmieci albo szeroko pojętej ekologii, czyli np. budowy autostrady lub drogi szybkiego ruchu w rejonie chronionym. Tu przykładem może być referendum w sprawie Rospudy. Zdarza się, że do opinii lokalnej społeczności odwołują się sami włodarze gmin, bojąc się samodzielnie podjąć decyzję uważaną za niepopularną. Nasza demokracja lokalna nie powinna się wstydzić. Organizujemy się wprawdzie w sytuacjach ostatecznych, ale warto przypomnieć, że w Szwajcarii, w której system referendalny jest bardzo popularny, też do takich wyborów idzie nie więcej niż 30 proc. mieszkańców. A nowe propozycje ustawowe? Pierwszy pomysł dotyczący odwoływania burmistrzów może stworzyć nam kolejną korporację wiecznych włodarzy. A drugi pomysł może sprawić, że np. trzy osoby w gminie zadecydują o budowie drogi lub o likwidacji szkoły. Tymczasem referendum obliguje władze do realizacji przegłosowanej decyzji.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.