Walka z przemocą na barkach policji i pomocy społecznej
Przedstawiciele szkół, służby zdrowia i gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, choć mają taki obowiązek, rzadko zgłaszają przypadki patologii w rodzinach
Działalność gminnych zespołów interdyscyplinarnych oraz realizacja zmienionej procedury niebieskiej karty (NK) były głównymi elementami przeprowadzonego w ubiegłym roku na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej badania, w którym uczestniczyło ponad 1,6 tys. samorządów. Wynika z nich, że do tych instytucji trafiło 35 tys. formularzy NK, spośród których 26,4 tys. wypełniła policja, a prawie 7 tys. pochodziło od przedstawicieli jednostek pomocy społecznej.
Z kolei o wiele rzadziej zespoły miały do czynienia z drukami przekazywanymi przez oświatę, gminne komisje rozwiązywania problemów alkoholowych oraz ochronę zdrowia, a więc te służby, które zostały włączone do procedury NK po przeprowadzonej w 2010 r. nowelizacji ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U. nr 180, poz. 1493 z późn. zm.). Okazuje się, że formularzy wypełnionych przez przedstawicieli szkół i gminnych komisji było odpowiednio 835 oraz 583. Jeszcze mniej, bo tylko 268, były sprawami zgłoszonymi przez lekarzy, ratowników medycznych czy pielęgniarki.
- W tych środowiskach cały czas brakuje wiedzy na temat nałożenia na nich nowego obowiązku. Szczególnie dotyczy to ochrony zdrowia, która najczęściej tłumaczy, że jest do leczenia, a nie do walki z przemocą w rodzinie - uważa Justyna Podlewska, prawnik Fundacji Dzieci Niczyje.
Dodaje, że analogiczny problem występuje w przypadku członkostwa przedstawicieli tych służb w pracach zespołów interdyscyplinarnych.
Na trudności związane ze skompletowaniem wymaganych przez przepisy ustawy członków wskazują zresztą badani przez resort pracy przewodniczący zespołów. Inne zgłaszane przez nich słabe strony związane z bieżącym funkcjonowaniem oraz realizacją procedury NK dotyczą konieczności godzenia przez członków zespołów obowiązków zawodowych z dodatkowymi zadaniami wypełnianymi w zespole lub w grupie roboczej (jest ona tworzona dla konkretnego przypadku przemocy w rodzinie), a także braku związanego z tym wynagrodzenia. Ustawa określa bowiem, że za prace w zespole nie przysługują im dodatkowe pieniądze.
- Osoby te nie mogą twierdzić, że walka z przemocą jest dla nich dodatkowym obowiązkiem, bo często jest ona elementem ich pracy. Z kolei na pewno odczuwany jest brak pieniędzy na bieżącą obsługę zespołów interdyscyplinarnych oraz grup roboczych, które zwłaszcza w dużych miastach spotykają się nawet kilkanaście razy w miesiącu - podkreśla Justyna Podlewska.
Zwraca też uwagę, że zespół interdyscyplinarny jest ustawowo ustanowionym organem, a nie częścią ośrodka pomocy społecznej. Tymczasem to na nich ciąży wymóg zapewnienia ich funkcjonowania.
Również zdaniem Mirosławy Kątnej, przewodniczącej Komitetu Ochrony Praw Dziecka, większa inwestycja w zespoły, których powstanie faktycznie zmusiło różne służby do podjęcia współpracy, jest potrzebna.
- Przy czym chodzi nie tylko o kwestie finansowe, lecz także konieczność dokształcania części osób wchodzących w skład zespołu oraz prowadzenie przez specjalistów superwizji podejmowanych przez nich decyzji, tak aby zapobiegać przypadkom zbyt pochopnego zakładania NK, która staje się elementem walki, np. między rozwodzącymi się małżonkami - dodaje.
@RY1@i02/2013/049/i02.2013.049.183000100.802.jpg@RY2@
Jak działa procedura niebieskiej karty
Michalina Topolewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu