Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opieka społeczna

Samorządy mówią "nie" dopalaczom

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Stop dopalaczom - to akcja pod patronatem prezydenta Koszalina, która ma uświadomić młodzieży śmiertelne niebezpieczeństwo związane z zażywaniem tych substancji.

@RY1@i02/2010/195/i02.2010.195.092.002a.001.jpg@RY2@

Piotr Jedliński, pełniący obowiązki prezydenta Koszalina

Długo zastanawialiśmy się wspólnie z rodzicami, w jaki sposób ograniczyć dostępność do dopalaczy. Sprawę utrudniał fakt, że nie ma przepisów, które jednoznacznie zabraniałyby handlu tymi specyfikami. Dlatego z jednej strony postawiliśmy na akcję społeczną ukierunkowaną na pokazanie zagrożeń, które niosą dopalacze, z drugiej uznaliśmy, że potrzeba rzetelnej informacji dla młodzieży i rodziców, że tym razem kolekcjonowanie "nie oznacza zbierania znaczków".

Aby lepiej zobrazować młodzieży zagrożenia, w centrum Koszalina zorganizowaliśmy happening, podczas którego zainscenizowano wzięcie dopalacza, halucynacje, nierówną akcję serca, zakończoną reanimacją i zgonem uczestnika, którego reanimował wyspecjalizowany zespół ratownictwa medycznego. Przyglądało się temu kilkuset młodych ludzi, wyraźnie zaskoczonych nieoczekiwanym przebiegiem całego zajścia. Happening zakończony został wspólnym malowaniem na chodniku przed sklepem "Strefy śmierci". Uczestnicy, rodzice i przechodnie otrzymali podczas akcji specjalne ulotki z podstawowymi informacjami na temat dopalaczy, skutków ich działania i sposobem rozpoznania, czy dziecko jest pod ich wpływem. Rozpoczęto również promocję samej kampanii poprzez rozwieszenie w głównych punktach miasta billboardów.

To dopiero początek kampanii. Teraz rozpocznie się jej najważniejsza część edukacyjna - poprzez rozmowy z uczniami w szkołach. W tych zajęciach uczestniczyć będą nie tylko pełnomocnik prezydenta miasta, ale również rodzice oraz przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii.

I choć zdajemy sobie sprawę, że akcja przygotowana przez młodzież przy współpracy z Urzędem Miejskim w Koszalinie (koordynował ją m.in. pełnomocnik prezydenta ds. uzależnień) jest działaniem raczej informacyjnym i zapobiegawczym, to jednak pokazuje, że społeczność nie jest bezbronna wobec zjawiska, wobec masowego rozpowszechniania produktów psychoaktywnych, które mogą działać podobnie do narkotyków i które można sprzedawać zupełnie legalnie tylko dlatego, że w ich składzie nie ma substancji zakazanych.

Ostatnie działania administracji rządowej polegające na zamknięciu ponad tysiąca pięciuset sklepów z dopalaczami, jakkolwiek bardzo ważne, rozwiązuje tylko część problemu. Pokazuje bowiem wprost, że wolny rynek niesie nie tylko dobrodziejstwo konkurencji, ale również niebezpieczeństwa zagrażające nam bezpośrednio. Stąd tak ważne, aby pochylić się nad problemem głębiej, nie gasić jedynie ognisk, a raczej wcześniej zapobiegać pożarom poprzez precyzyjne przepisy i procedury, które będą sprawnym narzędziem administracji.

Bo przecież przedmioty kolekcjonerskie albo nawozy dla roślin w rzeczywistości są alternatywą dla narkotyków i przyzwoleniem do brania twardych używek.

łs

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.