Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opieka społeczna

Drzwi domów w rodzinach zastępczych otwierają się coraz częściej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rozmowa z Jolantą Sobczak, dyrektorem Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie

Czy zmiany w ustawie o pieczy zastępczej to rewolucja?

Może nie rewolucja, ale zmiany są spore. Zarówno na plus, jak i na minus. Niepokojące jest jednak to, że zmiany w tej ustawie pojawiają się zbyt często. Dokument ma dopiero dwa lata, a już bardzo wiele punktów ma inną lub uszczegółowioną treść. W wielu przypadkach, jak sądzę, pod wpływem tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce w rodzinach zastępczych. Ale prawa nie powinno się zmieniać emocjonalnie, w związku z jednostkowymi nieprawidłowościami.

To zacznijmy od tego, co się pani w nowej ustawie nie podoba.

To nie kwestia podobania, ale racjonalności i opieki i rzeczywistych potrzeb rodzin. Najbardziej kontrowersyjne jest moim zdaniem wprowadzenie nowej kontroli. Zgodnie z nowymi zapisami ma ją sprawować powiat. Kim ma być kontroler, nie wiadomo. Czy to nowy urzędnik, czy dotychczasowy, oddelegowany, a może ktoś z pracowników lokalnych centrów pomocy rodzinie? A uprawnienia ma duże, choć też do końca nieokreślone. Może np. obserwować dziecko w szkole, przedszkolu, może z nim rozmawiać bez obecności psychologa czy koordynatora. To zupełnie nietrafiona propozycja. Przecież dla dziecka to kolejny obcy człowiek w jego i tak skomplikowanym życiu.

Ale może taka kontrola usprawni pieczę zastępczą, uczyni ją bardziej bezpieczną?

Rozumiem ustawodawcę, tylko efekt jest taki, że w rodzinie zastępczej tworzą się drzwi obrotowe. Pojawia się kolejna osoba, która wchodzi do domu. Są już bowiem koordynator, pracownik socjalny, przedstawiciel organizatora placówki, psycholog. Teraz dochodzi kontroler, który może wejść do domu nawet w nocy, w dzień, niemal zawsze, jeśli ma sygnał o niebezpieczeństwie. A ostatecznie wszelkie decyzje związane z zastępczą pieczą i tak musi podjąć sąd. Do tej pory robił to na wniosek koordynatora. Teraz może także na wniosek kontrolera.

Czy to jedyne zaostrzenie kontroli nad rodzinnymi domami dziecka i rodzinami zastępczymi?

Bezpośrednio właściwie tak. Są jednak i inne, z pozoru niewinne zapisy, które niby nie kontrolują rodzin, ale zmuszają do oceny ich pracy.

Do tej pory nie były oceniane?

Oczywiście, że były. Robił to organizator. Teraz przy ocenie powinien dodatkowo znaleźć się kontroler. Ponadto można do niej wykorzystać ocenę sytuacji dziecka, która teraz została mocno skomplikowana. Wymaga posiedzenia wieloosobowego zespołu i trudno ją przeprowadzić w mieszkaniu rodziny. W jego skład musi wejść oprócz koordynatora pieczy także psycholog, pracownik pomocy społecznej, przedstawiciel sądu, przedstawiciel rodziny zastępczej, czasem jeszcze dodatkowe osoby, które zajmują się dziećmi, np. nauczyciel, czy wychowawca przedszkolny. Gremium jest duże, więc oczywiście spotkanie odbędzie się w wojewódzkim centrum pomocy rodzinie lub powiatowym. Po każdym spotkaniu trzeba sporządzić szczegółowy protokół. Zważywszy że w przypadku małych dzieci takiej oceny dokonywać należy co trzy miesiące, powstaje problem organizacyjny. No i papierkowy. W ogóle nowa ustawa wymaga sporządzania mnóstwa opinii, protokołów, notatek np. z każdego kontaktu z rodziną wszystkich osób, które tam służbowo wchodzą.

Jakie są zalety nowelizacji? Przecież zmiana ustawy miała pomóc zarówno rodzinom, jak i organizatorom pieczy zastępczej.

Oczywiście są i nowe, dobre rozwiązania. Na przykład na spotkania zespołu oceniającego zapraszani są rodzice. To forma wciągania ich w wychowanie dziecka. Często może skutkować powrotem do rodzinnego domu, skróceniem czasu pobytu w pieczy zastępczej, bez względu na jej status.

Czy są określone jakieś ramy czasowe takiego pobytu?

Ram nie ma, ale jest ciekawy nowy zapis. Mówi on o tym, że po 18 miesiącach pobytu w pieczy zastępczej sąd na wniosek organizatora lub dyrektora placówki rozstrzyga, czy dziecko może wrócić do rodziny. Co za tym idzie, musi ustalić, co się tam dzieje, czy sytuacja się zmieniła. To przepis ważny zwłaszcza w przypadku młodszych dzieci.

Na razie mówimy o przepisach organizacyjnych. A co z finansami?

Widzę dwa ważne aspekty. Z jednej strony, np. zmniejszona jest odpłatność rodziców za pobyt w placówce lub rodzinie w czasie, gdy zabierają dzieci do domu np. na ferie czy weekend. Dodatkowo to też informacja o możliwości powrotu dzieci do własnej rodziny. To bardzo rozsądny zapis.

Ale co z kosztami dla samorządów? Przecież kontrolerzy, nowe zespoły, to wszystko generuje koszty.

Oczywiście i to jest ten drugi aspekt - finansowy. Nawet jeśli nie znamy kwot, to intuicyjnie wiadomo, że to kosztowne zmiany. W Warszawie mamy ok. tysiąca rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka. Urzędnik czy inna osoba, która będzie je kontrolowała, musi zostać zatrudniona. Dodatkowo warto też przypomnieć, że ustawa zmienia liczbę opiekunów zastępczych wspieranych przez jednego koordynatora z 30 do 15. Oznacza to, że trzeba będzie zatrudnić więcej tego typu pracowników. Poza tym koordynator czy kontroler nie będzie swoich opinii i wniosków (a jak mówiłam dokumentów do wypełnienia jest dużo) spisywał na kolanie czy parapecie. Trzeba mu zorganizować stanowisko pracy. A to też są koszty. Tak więc zmiany z jednej strony kontrowersyjne, z drugiej, przyznaję potrzebne, generują koszty dodatkowo obciążające samorządy. A prawdopodobnie za niedługi czas pojawią się kolejne poprawki. Kierunek jest taki, by przepisy uszczegóławiać. A to zazwyczaj wiąże się koniecznością wydawania przez organizatorów pieczy, czyli samorządy, dodatkowych pieniędzy.

@RY1@i02/2014/170/i02.2014.170.05000020c.802.jpg@RY2@

Jolanta Sobczak dyrektor Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.