Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kadry i księgowość budżetowa

Czy do samorządowców mają zastosowanie przepisy kodeksu pracy

28 września 2011
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Czy to dobrze, że nie będzie już urzędników mianowanych w samorządach? Co stracą, a co zyskają urzędnicy mianowani, których stosunek pracy przekształci się w umowę o pracę na czas nieokreślony?

@RY1@i02/2011/188/i02.2011.188.207.006c03.801.jpg@RY2@

dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego

Z początkiem nadchodzącego roku istniejące dotąd w jednostkach samorządowych (urzędach gmin i związkach komunalnych) stosunki pracy z mianowania przekształcą się z mocy prawa w umowne stosunki pracy (art. 54 ust. 1 u.p.s.) Ta operacja będzie zatem stanowiła powtórzenie już przeprowadzonej na przełomie lat 2008/2009 i dotyczącej pracowników zatrudnionych na podstawie powołania. Nie jest jedynie zrozumiałe, dlaczego ustawodawca postanowił przeprowadzić je z odstępem - i to aż 3-letnim. Być może pragnął uszanować istniejące szczególne uprawnienia pracowników mianowanych, być może był to efekt czyjegoś skutecznego lobbingu - wyjaśnień oficjalnych brak.

Czy to dobrze, że tak się stanie? Odpowiedź nie wydaje się jednoznaczna. Z jednej strony dobrze, zwłaszcza z punktu widzenia pracodawców samorządowych. Po pierwsze dlatego, że uprości im to politykę kadrową. Znikną niejednolitości statusu prawnego pracowników, znikną szczególne przywileje wynikające z mianowania, a także zachowany specjalnie dla nich odrębny system płacowy. Poza tym regulacja stosunków pracy z mianowania w ustawie o pracownikach samorządowych z 1990 r. była tak kiepska, że lepiej, iżby już jej w takiej formie nie było. Zakres mianowań określał statut gminy ( związku) bez najmniejszej przy tym wzmianki, czy mają to być stanowiska wysokie, czy niskie. Zaś w samorządach powiatowym i wojewódzkim w ogóle nie były przewidziane - znów nie wiedzieć czemu.

Z drugiej strony źle, cała ta operacja jest bowiem świadectwem braku koncepcji polskiego prawa urzędniczego. Ponadto powiększy ona rozbieżności pomiędzy statusem prawnym pracowników samorządowych a członków korpusu służby cywilnej, gdzie stosunki pracy z mianowania nie tylko istnieją, ale niejako stanowią ukoronowanie urzędniczej kariery.

Dotychczasowi samorządowi pracownicy mianowani bez wątpienia stracą na noworocznej metamorfozie. Zakończy się szczególna, zwiększona stabilność ich stosunków pracy (w odróżnieniu od umowy o pracę, przypadki rozwiązania stosunku pracy z mianowania zazwyczaj są ściśle limitowane). Skróci się do wymiaru kodeksowego wymiar okresu ochronnego w przypadku choroby. Utracą szczególne przywileje płacowe na wypadek utraty pracy spowodowanej reorganizacją, względnie niezawinioną utratą uprawnień. Czy coś zyskają? Trudno powiedzieć. Uwolnienie ich od systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej w zasadzie już całkowicie nastąpiło, ostatnie postępowania dawno już zdążyły się skończyć. Pozytywne będzie to, że otworzy się im droga przeniesienia służbowego czy awansu służbowego poprzez art. 20 -22 ustawy, dotychczas dla nich nie dostępna.

Po dacie przekształcenia stosunków pracy z mianowania w stosunki umowne jedynym aktem regulującym zasady rozwiązania ich umów będzie kodeks pracy. Oczywiście z nielicznymi modyfikacjami zawartymi w ustawie o pracownikach samorządowych - np. tymi, które nakazują wypowiedzenie umowy w razie ponownej negatywnej oceny okresowej.

AR

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.