Rząd zadbał o urzędników
Ponad 20 tys. zł brutto wraz z trzynastką może miesięcznie zarobić osoba powołana na stanowisko dyrektorskie w administracji publicznej. Premier nie zapomniała też o szeregowych pracownikach
Obecnie średnie wynagrodzenie osób zajmujących wyższe stanowiska w służbie cywilnej wynosi 13 tys. zł - najniższe pensje zaczynają się od 4,1 tys. zł, a najwyższe sięgają nawet 15 tys. zł. Po wejściu w życie projektu rozporządzenia prezesa Rady Ministrów w sprawie określenia stanowisk urzędniczych, wymaganych kwalifikacji zawodowych, stopni służbowych urzędników służby cywilnej, mnożników do ustalania wynagrodzenia oraz szczegółowych zasad ustalania i wypłacania innych świadczeń przysługujących członkom korpusu służby cywilnej dyrektor będzie mógł zarabiać nawet 20 tys. zł. A to wszystko za sprawą dodatku funkcyjnego. Wprowadza go nowelizacja ustawy z 30 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o służbie cywilnej oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2016 r. poz. 34), która weszła w życie 23 stycznia br.
Ustawowy wymóg
Jak wynika z projektu aktu wykonawczego do nowelizacji ustawy, wysokość dodatku funkcyjnego będzie wynosiła miesięcznie od 0,47 (czyli 880 zł) do 2,05 kwoty bazowej (blisko 3,9 tys. zł) - tyle samo wynosi najniższy i najwyższy dodatek służby cywilnej dla urzędników mianowanych. Celem jego ustanowienia jest ściągnięcie do administracji ekspertów z rynku prywatnego, ale nie tylko.
- Dzięki takiemu rozwiązaniu także pracownicy służby cywilnej, którzy pozostaną na swoich stanowiskach, będą mogli liczyć na wyższe wynagrodzenie w postaci dodatku funkcyjnego - mówi Marek Reda, dyrektor generalny Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Dodaje, że po wejściu w życie nowych przepisów urzędnicy mianowani, którzy dostaną od nowego szefostwa propozycję pozostania na dotychczas zajmowanym stanowisku lub objęcia go, będą musieli zrezygnować z dodatku służby cywilnej.
- Szefowie jednak nie będą windować wysokości dodatków funkcyjnych, bo nie pozwolą im na to budżety - dodaje Marek Reda.
Prof. Bogumił Szmulik, radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych Szmulik i Wspólnicy sp. k., zwraca jednak uwagę, że urzędom trudno będzie oszczędzać na dodatkach funkcyjnych. Przede wszystkim, jeśli będą chcieli zatrudniać ludzi z rynku prywatnego, muszą zaproponować im wynagrodzenie adekwatne do ich zarobków w prywatnych firmach. - Jeśli natomiast będą chcieli zatrzymać na stanowiskach dyrektorskich urzędników mianowanych, będą musieli zaproponować im dodatek funkcyjny przynajmniej w takiej wysokości, aby zrekompensował on utracony dodatek służby cywilnej - tłumaczy prof. Szmulik. - Przy czym moim zdaniem dla urzędników mianowanych, którzy pozostaną na stanowiskach dyrektorskich, pod względem płacowym niewiele się zmieni. Formalnie zmienią się tylko tytuły, z jakich będą otrzymywać dodatkowe pieniądze do wynagrodzenia - dodaje.
Podkreśla, że dyrektorom powołanym będzie przysługiwać dodatkowe wynagrodzenie roczne, czyli trzynasta pensja. Powód? Wyższe stanowiska służbie cywilnej nie zostały bowiem formalnie wyłączone z korpusu.
Podwyżki płac
Projekt rozporządzenia nie tylko określa wysokość dodatku funkcyjnego dla dyrektorów. Kancelaria premiera zdecydowała się na podwyższenie mnożników kwoty bazowej dla osób z najniższymi zarobkami. Dotyczy to stanowisk specjalistycznych i wspomagających w służbie cywilnej. W tym pierwszym przypadku najniższy mnożnik w urzędach centralnych wynosił 0,9 kwoty bazowej, czyli 1686 zł, a po zmianach wzrośnie do 1,0 kwoty bazowej, czyli 1874 zł. Taką samą wysokość osiągnie wskaźnik dla osób na stanowiskach wspomagających (z 0,8 do 1,0) oraz zatrudnionych z instytucjach podległych (z 0,7 do 1,0). Kancelaria premiera szacuje, że na zwiększeniu kwoty bazowej zyska pond 4,4 tys. urzędników zatrudnionych na najniższych szczeblach urzędniczej drabiny.
- Ta zmiana wypełnia nasze postulaty, o które wnioskowaliśmy przez ostatnie lata. Przez dotychczasowe regulacje dochodziło do takich absurdów, że młode osoby, które przychodziły na podstawowe stanowiska, otrzymywały wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej, natomiast doświadczeni pracownicy zarabiali podobnie, przy czym ich pensje były niższe, bo na ich wynagrodzenie wpływał dodatek stażowy - mówi Robert Barabasz, szef Sekcji Krajowej Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej NSZZ "Solidarność".
@RY1@i02/2016/016/i02.2016.016.18300090a.803.jpg@RY2@
Służba cywilna w liczbach
Artur Radwan
Projekt czeka na przyjęcie przez Radę Ministrów
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu