Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie da się ustawą zlikwidować gabinetów politycznych

27 lipca 2017

Likwidacja stanowisk asystentów i doradców nie powstrzyma włodarzy przed współpracą z takimi osobami. A zamiast oszczędności będzie drożej

Choć wskutek politycznej awantury o sądownictwo prace nad projektem nowelizacji ustawy o pracownikach samorządowych wyhamowały, to słyszymy, że Sejm wróci do niego już po wakacjach. Cel projektu jest jasny - pozbawienie lokalnych i regionalnych władz możliwości zatrudniania asystentów i doradców, którzy - zdaniem autorów projektu ustawy - są niepotrzebni i mnożą koszty. Zmianom ostro przeciwstawiają się samorządy. Zwłaszcza że pierwotna wersja projektu przewidywała likwidację gabinetów politycznych także na szczeblu ministerialnym, ale tę propozycję zablokował PiS.

Z naszych rozmów z samorządowcami wynika, że nawet jeśli do rewolucji dojdzie, to będzie ona tylko pozorna. Lokalni włodarze już weryfikują alternatywne możliwości zatrudniania doradców i asystentów.

I tak np. władze Lublina zapowiadają, że nawet jeśli zostaną zmuszone rozwiązać umowy z tymi osobami, zaproponują im "inną formę współpracy" lub ogłoszą nowy nabór na stanowiska urzędnicze, w ramach których realizowane będą zadania powierzane dotychczas asystentom i doradcom. - Prezydent będzie kontynuował współpracę z doradcami. Forma nawiązania stosunku pracy jest do rozważenia - mówi Michał Piotrowski z referatu prasowego gdańskiego magistratu. W podobnym duchu wypowiada się Maria Marcinkowska z urzędu miejskiego w Toruniu. - W miejsca asystentów być może będą zatrudnione nowe osoby. Jeszcze nie postanowiono, czy odbędzie się to w ramach umowy o pracę, czy w ramach umowy cywilnoprawnej - mówi.

Podobne nastawienie jest w niektórych urzędach marszałkowskich. - Ponieważ zwolnienie asystentów i doradców nie może spowodować braku realizacji zadań, niezbędne będzie przekazanie ich innym pracownikom, zlecenie zadań do realizacji osobom z zewnątrz lub przyjęcie pracowników - przyznaje Maciej Gramatyka z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

Konsekwencją takiego nastawienia mogą być - zamiast oszczędności przewidywanych przez Kukiz15 i PiS - wyższe koszty. - Tematyka, którą zajmują się doradcy, jest na tyle istotna, że w przypadku braku możliwości zatrudnienia fachowca na etacie doradcy konieczne będzie zlecanie opracowań czy analiz ekspertom zewnętrznym w ramach umów cywilnoprawnych - przekonuje Jan Machowski z urzędu miasta w Krakowie.

Poseł sprawozdawca projektu ustawy Andrzej Maciejewski z Kukiz15 nie jest zdziwiony tymi zapowiedziami. - Znając polską innowacyjność, wiem, że na pewno samorządy znajdą sposoby na omijanie ustawy - przyznaje. Dopytywany o sens regulacji odpowiada enigmatycznie: - Poczekajmy, aż wejdzie w życie.

Władze Olsztyna szykowane zmiany oceniają surowo. - Działania te mają charakter pozorny, są robione na pokaz i nie przyniosą oszczędności, za to sporo niepotrzebnego zamieszania - przekonuje Patryk Pulikowski z urzędu miasta. Podobnego zdania są urzędnicy z Krakowa. Jak wskazują, na stanowiskach doradców i asystentów nie są zatrudniane przypadkowe osoby, lecz cieszące się uznaniem i mające ekspercką wiedzę. - Po to włodarze miasta zatrudniają daną osobę, aby swoim autorytetem wspierała jakieś działania, co przekłada się na wzrost poparcia dla nich - przekonuje Jan Machowski. W mieście funkcjonuje m.in. doradca prezydenta ds. jakości powietrza. Jest nim Witold Śmiałek, związany z Prawem i Sprawiedliwością.

Samorządy mają pretensje do autorów projektu ustawy, że wszystkie urzędy mierzą jedną miarą, nie dostrzegając przy tym różnych form współpracy z doradcami czy asystentami. - Podam przykład mojego doradcy ds. powołania kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Zielonogórskim - opowiada Elżbieta Polak, marszałek woj. lubuskiego. - Wspierał on zarząd województwa swoją fachową wiedzą medyczną i doświadczeniem uniwersyteckim, przygotowując np. wnioski zgodnie z procedurami. A po doprowadzeniu tego zadania do końca i powołaniu kierunku lekarskiego przestał pełnić funkcję - dodaje nasza rozmówczyni.

Mimo to nie brakuje głosów sceptycznych, jeśli chodzi o zatrudnianie doradców i asystentów w samorządach. Część ekspertów zwraca uwagę na brak procedury konkursowej oraz niejasne sposoby rozliczania takich pracowników z efektów ich pracy. - Oczywiście potrzeba doradztwa w samorządach jest uzasadniona, ale nie trzeba tego od razu etatyzować - stwierdził dr Stefan Płażek, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego UJ. - Od początku pomysł powoływania doradców i asystentów wydawał się szemrany. Te osoby znalazły się w urzędach wskutek lobbingu prezydentów największych miast, którzy chcieli mieć swoje własne dwory - stwierdził.

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

@tzolciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.