Współpraca organizatorów sposobem na przetrwanie kryzysu publicznego transportu zbiorowego w czasie epidemii
COVID-19 dotknął zarówno przewoźników, którzy ponoszą straty na skutek zmniejszenia przychodów, jak i organizatorów, którzy nie są w stanie zwiększyć im dotacji przy zmniejszonych wpływach do budżetu. System trzeba zmienić, ale w pojedynkę będzie to zadaniem karkołomnym, a wręcz niemożliwym do udźwignięcia. Wspólnie z innymi jednostkami – ma szanse się udać.
Podczas lockdownu organizatorzy ograniczyli liczbę kursów w rozkładach jazdy, a niektóre linie zostały całkowicie zawieszone. Z perspektywy operatora oznacza to, że koszty stałe, a w szczególności koszty ogólnozakładowe, rozkładają się na mniejszą liczbę wozokilometrów, a tym samym ich udział w każdym wykonanym wozokilometrze wzrasta. Co gorsza, mimo że od wybuchu epidemii mija pół roku, z publicznego transportu wciąż nie korzysta tylu pasażerów co wcześniej, za to pojawia się coraz więcej gapowiczów. Bez podwyżki stawki za wozokilometr wielu operatorom grozi bankructwo.
Jednocześnie zamrożenie gospodarki spowodowało spadek wpływów z podatków, które zasilają budżety gmin. A utrzymanie dotychczasowej siatki połączeń przy znacznie zmniejszonych wpływach ze sprzedaży biletów wymaga zwiększenia dotacji gmin na pokrycie kosztów funkcjonowania komunikacji. Tymczasem przeciętny koszt jednego wozokilometra obniża zwiększenie skali wykonywanych usług transportowych (efekt skali znany w naukach ekonomicznych). Dlatego organizowanie publicznego transportu zbiorowego będzie wykonalne, jeżeli jednostki samorządu terytorialnego zaczną ze sobą współpracować. Pokazujemy, jak to zrobić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.