Przede wszystkim ograniczyć ryzyko
W Polsce trwa znoszenie ograniczeń w związku z COVID-19. Decyzje podejmuje rząd, a odpowiedzialność spada na samorządy
Większość samorządów wytyczne rządu potraktowała jako przewodnik, a nie ostateczne wymagania np. w kwestii wznowienia od 6 maja działalności przez żłobki i przedszkola. Miasta uznały, że najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci i pracowników i że będą otwierać placówki dopiero wówczas, gdy nie będzie się to wiązało z ryzykiem. Konsultują się z Powiatowymi Stacjami Sanitarno-Epidemiologicznymi, które mają najlepsze rozeznanie w lokalnej sytuacji. A tylko, jak zaznaczają władze samorządowe, dzięki skrupulatnej jej analizie można zidentyfikować ogniska koronawirusa i racjonalnie podjąć decyzje w zakresie zdrowia publicznego.
Prezydent Warszawy od razu zapowiedział, że nie ma fizycznej możliwości, aby tak krótkim czasie – rząd dał na to kilka dni – przeprowadzić tak poważne przedsięwzięcie. Dlatego na otwarcie żłobków i przedszkoli zdecydował się dopiero 18 maja. I wyjaśnił, że wcześniej konieczne było przygotowanie placówek i opracowanie konkretnych zasad postępowania w nich. W sumie, jak wyliczył, miasto wydało na ten cel kilkadziesiąt milionów złotych. Z kilkudniowym opóźnieniem przedszkola i żłobki zostały też otwarte w Lublinie. – Ale tylko tam, gdzie udało się spełnić wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Tam, gdzie nie było to możliwe, praca będzie wznawiana innym terminie. Niestety, wraz z decyzją o przywróceniu opieki, niekonsultowaną z samorządami, miasta nie otrzymały od rządu szczegółowych wytycznych co do zapewnienia bezpieczeństwa. Z naszej wiedzy wynika, że z opieki skorzysta 17 proc. dzieci – wyjaśnia Joanna Stryczewska z biura prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.