Opłaty za śmieci w uścisku przepisów. Ceny rosną, a szans na ulgi nie ma
Samorządy nie pomogą mieszkańcom, którzy zużywają dużo wody i w związku z tym będą też musieli słono płacić za odbiór odpadów. Nie pozwala na to obowiązujące prawo. Tymczasem rosnące w czasie epidemii koronawirusa koszty utylizacji zmuszają do podwyżek
Gminy mogą wybierać z kilku metod naliczania opłat za śmieci. Najsprawiedliwsza z nich, jakby się wydawało, czyli od liczby osób w mieszkaniu, jednak się nie sprawdza, bo właściciele i najemcy zaniżają liczbę lokatorów, co trudno sprawdzić, zwłaszcza w dużych miastach. Jednostki samorządu terytorialnego szukają więc innych rozwiązań, by nie zabrakło środków na gospodarkę odpadami. Często stosują metodę, według której rozliczenia dokonuje się zgodnie z ilością pobranej wody. Pozwala ona uchwycić, w którym lokalu mieszka więcej osób, i dostosować do tego opłaty za śmieci. Przy tym sposobie również ustawowe, maksymalne stawki, jakie można pobrać za odpady, są dość korzystne. Problem w tym, że mogą okazać się nie do zaakceptowania przez mieszkańców. Jak obliczyliśmy, w przypadku czteroosobowej rodziny niedysponującej licznikiem wody i niesegregującej śmieci może to być nawet 800 zł miesięcznie!
Ograniczenia niemożliwe
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.