Śmieciowy Frankenstein restartowany czwarty raz. A to i tak wciąż nie wystarcza
C haos i inwestycyjno-legislacyjna schizofrenia – tak mógłbym dziś podsumować stan gospodarki odpadami. Tylko że to nic nowego. To samo zdanie pasowałoby rok, trzy, pięć lat temu. I nie wiem, ile jeszcze razy będę obwieszczał nowe rozdanie dla branży, która w ostatnich latach szamocze się między dwiema skrajnościami – rzekomym wolnym rynkiem w gospodarce komunalnej a odgórnie narzuconym gorsetem coraz sztywniejszych wymogów, które tak zawężają pole manewru, że czynią ów wolny rynek iluzorycznym. Efekt? Mamy dziś wolnorynkową nierówność (kto ma więcej pieniędzy, ten rozdaje karty) i odgórne, centralistyczne przeregulowanie.
Rynek można dziś porównać do potwora zszytego z różnych skrawków krajowej i unijnej legislacji – kawałek dyrektywy tu, polskie regulacje i obostrzenia tam. Tu nadrabiamy zaległości, więc naprędce dofinansowujemy i doszywamy dwie dodatkowe pary kończyn. Tam równowaga jest zachwiana, więc coś obcinamy, nic nie oferując w zamian. Cały ten twór jakoś utrzymuje się przy życiu (głównie na papierze) – zasilany nieproporcjonalnie dużymi pieniędzmi, stymulowany coraz ostrzejszymi wymogami Brukseli, regularnie restartowany przez kolejnych ministrów. Momentami nawet przypomina człowieka. Do czasu, aż nie każe się mu ruszać. Wtedy okazuje się, że choć pojedyncze kończyny są sprawne, to całość nie działa jak jeden organizm.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.