Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządy punktują śmieciowe błędy

30 czerwca 2018

Gospodarka odpadami

Samorządy wskazują największe ich zdaniem słabości ustawy dotyczącej odpadów. Lista zarzutów jest niepokojąco długa. Dlatego jeszcze we wrześniu rząd ma przedstawić propozycje nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Przez ostatnie tygodnie minister środowiska konsultował się w tej sprawie z władzami lokalnymi.

DGP poprosił kilka miast o wskazanie niedociągnięć w ustawie. Najwięcej wątpliwości budzą niejasne definicje. Samorządy nie wiedzą np., co można uznać za nieruchomość niezamieszkałą. - Jeśli ktoś mieszka w dwóch miejscach, powinno to skutkować dwukrotnym ponoszeniem opłat. Ale może warto określić, że w takim przypadku kluczem jest meldunek. I tak, gdy odpady powstają w dwóch nieruchomościach, gmina musi je odebrać - wskazuje Tomasz Klek z urzędu miejskiego w Szczecinie.

Ale to nie wszystko. - Czy jest dopuszczalne, aby część odpadów odbieranych z jednej nieruchomości była posegrowana, a pozostała część - nie? - pyta Tomasz Klek. - Taka możliwość, i to wynikająca wprost z ustawy, powinna istnieć - dodaje. Problemy dotyczą też kwestii rozliczeniowych. Samorządy wskazują, że choć ustawa dopuszcza różnicowanie stawek (a także stosowanie więcej niż jednej metody ustalania opłat na obszarze gminy), to jednak nie wynika z niej w sposób jasny, czy dopuszczalne jest mieszanie samych metod. Gdyby tak było, gmina mogłaby np. uzależnić koszt odbioru śmieci częściowo od liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość, a częściowo od objętości zużytej na niej wody.

- Ustawa powinna pozwolić różnicować stawki opłaty z uwagi na rodzaj wody (woda na cele bytowe lub woda bezpowrotnie zużyta, tzw. ogrodowa) - wskazuje Tomasz Klek. Aleksandra Iżycka, rzecznik prezydenta Torunia, dodaje do tej listy kwestię naliczania opłat po zmianie liczby osób zamieszkujących nieruchomość.

- Właściciele, zarządcy, a zwłaszcza mieszkańcy, którzy muszą wnieść zwiększoną opłatę za cały miesiąc, mimo że zmiana nastąpiła pod koniec miesiąca, nie rozumieją, dlaczego opłata nie może być naliczana w sposób proporcjonalny - tłumaczy. Samorządy nie są też przekonane, czy do 2020 r. uda się osiągnąć wymagane przez UE poziomy recyklingu.

Szwankuje kontrola firm wywozowych i regionalnych instalacji przetwarzających śmieci. Stąd pojawiające się pomysły powołania czegoś na kształt policji ekologicznej.

- Do jej zadań w pierwszej kolejności powinno należeć kontrolowanie funkcjonowania regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych - wskazuje Aleksanda Iżycka.

Innego zdania są władze Lublina. Zdaniem przedstawicieli miasta nie ma potrzeby tworzenia kolejnej instytucji. - Zadania i kompetencje wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska umożliwiają podjęcie skutecznych działań kontrolnych wobec firm prowadzących działalność związaną z odbiorem lub gospodarowaniem odpadami - przekonuje Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina. Po kształcie rządowej nowelizacji będzie widać, w głos których samorządów minister środowiska wsłuchał się najbardziej.

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.