Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Transport może być inteligentny

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Inteligencja systemów transportowych zależy od inteligencji miast, które w nie inwestują

W porównaniu do krajów rozwiniętych polskie samorządy dopiero zaczynają wdrażać inteligentne rozwiązania w zakresie zarządzania miastem i oferowanych przez niego usług. Idea smart city jest niezwykle obszerna i niejednoznaczna, dlatego każde miasto wybiera dziedziny, w których chce być najbardziej "smart" - może to być energooszczędność, ułatwienia dla obywateli w kontakcie z urzędami czy inwestycje w komunikację miejską i inteligentne zarządzanie ruchem w mieście.

Większa przepustowość, mniej wypadków

Polskie miasta szczególny nacisk postawiły właśnie na rozwój inteligentnych systemów transportowych (z ang. ITS). Z badań, które zrealizowano na zlecenie Ministerstwa Transportu, wynika, że do 2020 r. co najmniej 26 polskich gmin zamierza zainwestować w ITS. Z kolei w branży szacuje się, że w ciągu kilku najbliższych lat 33 miasta zainwestują w tego typu systemy ponad 1,2 mld zł. Jak mówi Marek Cywiński, dyrektor generalny firmy Kapsch Telematic Services, pojedyncze samorządy wydają na projekty związane z ITS od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów złotych. - Z naszych doświadczeń wynika, że czas zwrotu z takiej inwestycji jest krótszy niż dwa lata - mówi.

Wdrożenia inteligentnych systemów zarządzania ruchem mogą przyczynić się do zwiększenia przepustowości ulic o 20-25 proc., a liczbę wypadków zmniejszyć o 40-80 proc.

Jak w praktyce wyglądają te projekty? Z dobrodziejstw ITS mają korzystać kierowcy (np. dzięki światłom na skrzyżowaniach dostosowujących się do intensywności ruchu czy ustanawiających zieloną falę dla autobusów i tramwajów), osoby korzystające z komunikacji miejskiej (np. sprawdzenie na stronie internetowej, czy autobus wyjechał z zajezdni o czasie, elektroniczne i aktualizowane na bieżąco rozkłady jazdy na przystankach) oraz policja (dzięki kamerom odczytującym numery tablic rejestracyjnych, czujnikom wyłapującym kierowców jadących buspasem). Co bardziej zaawansowane systemy, funkcjonujące już w wielu krajach zachodnich, są np. w stanie rozpoznawać tablice rejestracyjne samochodów wjeżdżających do centrum miasta i w ten sposób egzekwować od kierowców opłaty za wjazd.

Na razie elementy ITS zaobserwować można w kilku największych aglomeracjach, m.in. w Warszawie, Trójmieście, Łodzi czy Katowicach. Niedawno Koszalin ogłosił przetarg na budowę własnego ITS, który ma umożliwić monitorowanie natężenia ruchu na drogach w mieście, sterowanie sygnalizacją świetlną, informowanie kierowców za pomocą elektronicznych tablic o wolnych miejscach parkingowych i utrudnieniach w ruchu. Inwestycja jest w 85 proc. finansowana z funduszy unijnych, a jej szacunkowy koszt to 9,6 mln zł bez podatku VAT. System powstanie w ciągu 19 miesięcy od podpisania umowy.

Założenia własnego ITS, budowanego wspólnie z firmą Siemens, przedstawił niedawno Poznań. - Historia inteligentnych systemów, które wspomagają transport w mieście, jest w Poznaniu długa. Teraz z najnowszym systemem dołączamy do grona miast, w których ta technologia kompleksowo pomaga w poruszaniu się. I samochodami, i komunikacją miejską - zachwalał projekt prezydent miasta Ryszard Grobelny. System w Poznaniu będzie podzielony na dwie części. Na część "przed podróżą" składają się mapy sytuacyjne informujące o natężeniu ruchu, możliwość lokalizacji pojazdów transportu publicznego, planery podróży oparte na danych rzeczywistych i aplikacje mobilne. Z kolei na część "w trakcie podróży" składają się tablice informacji przystankowej, info kioski i wirtualne szyldy, tablice zmiennej treści i informacje parkingowe. System ma być wdrażany stopniowo, aby nie powodować zbyt dużych utrudnień na drogach. Planowany termin zakończenia prac wyznaczono na 31 marca 2015 r. Wartość brutto umowy to ok. 83 mln zł.

Realizacja projektów

- Wiele samorządów decyduje się wdrażać ITS tylko w niektórych częściach miasta lub dzielić projekt na etapy. Z jednej strony to odciąża finansowo samorząd i daje możliwość ewaluacji projektu. Wadą takiego podejścia jest jednak to, że nie daje to pełnych efektów, a to może się przełożyć na mniejsze poparcie społeczne dla tego typu projektów - uważa dr Michał Beim, ekspert ds. transportu z Instytutu Sobieskiego. Ważniejsze jest jednak pytanie, jak inteligentne systemy transportowe będą rozwijane w kolejnych latach? - Dofinansowanie unijne projektów ITS jest dość wysokie, w zależności od regionu Polski, dochodzące nawet do 85 proc. W kolejnej perspektywie finansowej UE poziom dofinansowania może być już mniejszy, pojawi się też więcej środków o charakterze zwrotnym - mówi dr Beim. Dodaje, że trudno dziś jednoznacznie powiedzieć, czy w związku z tym zainteresowanie samorządów projektami ITS się zmniejszy. - Wszystko zależy od sytuacji finansowej samorządu, tego, jak do tej pory prowadził politykę zarządzania ruchem miejskim i jakie cele zamierza osiągnąć - wskazuje ekspert. I dodaje: - Inteligencja systemów transportowych zależy od inteligencji zamawiającego.

Londyński wzór

W kontekście wdrożeń rozwiązań ITS od lat za wzór stawiany jest Londyn. W 2003 r. to angielskie miasto uruchomiło system, który w dużej mierze przyczynił się do ograniczenia ruchu w ścisłym centrum. System sprowadza się głównie do nadzoru strefy, za wjazd do której kierowcy muszą płacić po 10 funtów w godz. 7-18. Uiszczanie opłat kontroluje 1360 kamer rozmieszczonych w 348 lokalizacjach. W efekcie funkcjonowania systemu przez tych kilka lat średnia prędkość pojazdów poruszających się po centrum miasta wzrosła o 15-20 proc. Na autobusy podróżujący londyńczycy czekają teraz krócej o jedną piątą w porównaniu do lat 2000-2001, a użycie rowerów jako podstawowego środka transportu wzrosło o 79 proc. Dochody z inteligentnej strefy ograniczonego ruchu wyniosły w 2008 r. 137 mln funtów (w okresie 2009-2010 już 148 mln funtów). Prawo nakazuje, by wszelkie zyski z tzw. congestion charge przeznaczać na poprawę transportu miejskiego. Dlatego znaczna większość z tej sumy (82 proc.) została wydana na modernizację parku autobusowego, 9 proc. na drogi i mosty, a kolejne 9 proc. - na infrastrukturę dla pieszych i rowerzystów oraz poprawę bezpieczeństwa na drodze.

Patrząc na to, co robią kolejne zagraniczne miasta w kontekście ITS, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z wyścigiem, które miasto okaże się bardziej inteligentne. - W Singapurze kontrolerzy ruchu drogowego otrzymują dane w czasie rzeczywistym za pośrednictwem czujników, co pozwala im na tworzenie i przewidywanie scenariuszy ruchu drogowego z dokładnością dochodzącą do 90 proc. W Sztokholmie system dynamicznych opłat drogowych oparty na przepływie pojazdów z i do miasta zmniejszył ruch drogowy o 20 proc., czas czekania o 25 proc. i emisję spalin o 12 proc. A w Kyoto miejscy planiści symulują sytuacje o ogromnym natężeniu ruchu, z milionami pojazdów, dzięki czemu mogą analizować ich skutki dla miasta - wylicza Jolanta Jaworska, dyrektor programów publicznych w IBM Polska.

Polskie miasta jeszcze przez najbliższe lata będą inwestować głównie w beton, jednak i one dojdą do takiego momentu, w którym będą musiały zapomnieć o budowie kolejnych dróg i mostów, a zacząć usprawniać to, co już jest.

W Singapurze kontrolerzy ruchu drogowego otrzymują dane w czasie rzeczywistym za pośrednictwem czujników, co pozwala im na tworzenie i przewidywanie scenariuszy ruchu drogowego z dokładnością do 90 proc.

Tomasz Żółciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.