Rewolucja do kosza. Samorządy sobie nie radzą
Gminy miały półtora roku na przygotowanie się do śmieciowej rewolucji, która ma wejść w życie 1 lipca. Ale okazało się, że to za mało. W Warszawie właśnie przełożono ją na początek 2014 r., za co stanowiskiem zapłacił wiceprezydent miasta. Inne samorządy także na wszelki wypadek przygotowują scenariusze awaryjne.
W Łodzi Krajowa Izba Odwoławcza przygląda się przetargom w dwóch z pięciu sektorów, na jakie podzielono miasto. Kraków mówi wprost, że w razie problemów znajdzie zastępcę, który po 1 lipca będzie odbierał odpady od mieszkańców bez przetargu. Jednak w jeszcze gorszej sytuacji są małe gminy, gdzie do przetargów na odbiór odpadów zgłosiły się pojedyncze firmy, narzucając za swoje usługi abstrakcyjne stawki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu