Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Po śmieciach do celu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Tak, wiem. Wszyscy teraz interesują się rewolucją na Ukrainie, obserwują, jak płoną opony na Majdanie i upada rząd w Kijowie. Choć jestem pełen empatii w stosunku do ukraińskiej opozycji, nieśmiało chciałbym zwrócić uwagę na to, co za chwilę zadzieje się na naszym podwórku. Może nie ta skala i nie ta waga problemu. Ale to może być jedna z tych rewolucji, które kolejny raz uderzą nas po portfelach.

Szykowany przez posłów Platformy Obywatelskiej projekt nowelizacji ustawy śmieciowej w swoim najbardziej kontrowersyjnym założeniu ma zmusić nas do segregacji śmieci. Koniec z wyborem. Wszyscy mają zbierać selektywnie, a za niesubordynację będzie sroga kara, a nie tylko wyższa opłata, jak jest obecnie. Jak dla mnie - rewolucja. Dla posłów - nie wiedzieć czemu - doprecyzowanie przepisów.

Przypominam sobie zamęt na moim kameralnym osiedlu, który zaczął się jakiś miesiąc przed wejściem w życie nowej ustawy śmieciowej. W jaki sposób podjąć decyzję o segregacji bądź jej braku? Przez głosowanie! Ale jak głosować - za pojedynczy lokal czy każdy z osobna? Kto dostarczy pojemniki? No i co, jeśli będzie segregacja, a ten Kowalski spod piątki będzie pokątnie wyrzucał co popadnie w jednym worku? Zapowiadało się na małą katastrofę.

Przyszedł lipiec 2013 roku. Wspólnota zdecydowała się segregować odpady, bo tak taniej (9 zł zamiast 18). Wszyscy się stosują. Czasem tylko trafi się w altanie jakaś wysłużona choinka czy sparciały tapczan. Ja sam dokupiłem do swojej mikroskopijnej kuchni kolejne dwa kubły w różnych kolorach, które udało mi się wcisnąć pod zlewozmywak. Szybko doszedłem do wniosku, że segregacja nie jest taka straszna. Dlatego z jednej strony pomysł posłów aż tak bardzo mnie nie dziwi i trudno mi go uznać za absurd.

Ale z drugiej - mam wątpliwości. Bo są takie kuchnie (tak małe) i takie osiedla (tak wielkie i niezorganizowane), że obowiązkowa segregacja będzie na nich fikcją. Nie dlatego, że nikt nie chce, ale nie ma takiej możliwości. Dlatego chybiony jest argument samorządowców, którzy twierdzą, że na brak segregacji pozwalają sobie ci, których na to stać. Mniejsza o mieszkańców i ich problemy. Po śmieciach do celu.

@RY1@i02/2014/019/i02.2014.019.183000500.802.jpg@RY2@

Tomasz Żółciak dziennikarz działu kraj

Tomasz Żółciak

dziennikarz działu kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.