Dziennik Gazeta Prawana logo

Zużyte baterie i żarówki nie mogą trafić na śmietnik

27 czerwca 2018

Podoba mi się, że dorastamy pomału do segregacji śmieci, denerwuje mnie jednak organizacja tego procesu. Gdzie się nie obejrzeć, jest inaczej - opowiada pani Teresa, ekolożka z zamiłowania. - W moim mieście zbiera się odrębnie tylko szkło, reszta segregowanych ląduje razem jako odpady suche. W gminie, gdzie mam dom letniskowy, zbiera się szkło, plastik, papier. W miasteczku, w którym mieszkają moi rodzice, są tylko odpady segregowane i niesegregowane. Żadna z gmin nie rozwiązała przy tym w sposób jasny, czytelny i wygodny dla obywatela kwestii elektrośmieci. Nie można ich wrzucać ani do odpadów segregowanych, ani do niesegregowanych. Dlaczego muszę zbierać baterie i żarówki i wozić je do specjalnych punktów? Już i tak mam wory różnych odpadów. Nie nadążam z wynoszeniem - twierdzi kobieta. - A tu jeszcze mam kolekcjonować niebezpieczne przedmioty, które powinnam wozić na drugi koniec miasta...

Rzeczywiście, każda gmina ma pewną dowolność w ustalaniu zasad segregacji śmieci i ich selektywnej zbiórki. Najczęściej wiąże się to z możliwościami technicznymi firm zajmujących się wywozem. W sumie jednak nie ma to znaczenia, bo najbardziej istotne jest oddzielenie materiałów podlegających recyklingowi od śmieci komunalnych, z których nie odzyskuje się surowców wtórnych.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.