Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Rząd znów miesza w śmieciach. Samorządy ostrzegają: po zmianach taniej nie będzie

Ten tekst przeczytasz w 28 minut

C hoć jeszcze nie wszystkie gminy wprowadziły u siebie obowiązek selektywnej zbiórki odpadów w podziale na pięć pojemników, a ledwo przed paroma dniami weszła w życie nowelizacja ustawy o odpadach mająca ukrócić pożary wysypisk, to rząd już szykuje kolejne śmieciowe trzęsienie ziemi. Czyli obszerną nowelizację przepisów o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, które mają wejść już 1 stycznia 2019 r.

Nowych, kolejnych regulacji z niepokojem oczekują samorządy. Między innymi ze względu na projektowane zmiany w przetargach. Zamiast jednego niekiedy trzeba będzie przeprowadzić ich nawet cztery – bo rząd chce rozdzielenia postępowań na zbieranie śmieci od tych na ich zagospodarowanie. Na dodatek innymi zasadami rządzić się ma odbieranie śmieci komunalnych od mieszkańców, a innymi z nieruchomości niezamieszkałych. No właśnie – tu też gminy nie będą miały swobody – będą zobowiązane je odbierać. Zmian jest znacznie więcej. I tak np. wybór – zbierać śmieci selektywnie czy wszystko wrzucać do jednego kosza, nie będzie już oznaczał dla mieszkańców prawie niezauważalnej różnicy w rodzinnym portfelu, a wydatek sięgający nawet setek złotych. Bo rząd proponuje, by ci, co nie segregują lub robią to niewłaściwie, płacili cztery razy więcej niż ci, którym selekcja śmieci niestraszna. W praktyce więc będą to kary, a nie wyższe opłaty. I choć z tego tytułu powinno trafić do gminnych budżetów więcej pieniędzy, to samorządowcy bynajmniej nie są przekonani do wprowadzenia proponowanego rozwiązania. Powód? Otóż może to oznaczać, że do samorządowych kolegiów odwoławczych trafiać będzie tak wiele odwołań, iż do ich obsługi w urzędach niezbędne okaże się zwiększenie zatrudnienia. Wszystko wskazuje więc na to, że konsultacje rządowego projektu raczej nie będą należały do najłatwiejszych. Dziś przedstawiamy, które projektowane przepisy budzą największy niepokój u samorządowców i dlaczego. ©

Zofia Jóźwiak

 

obowiązkowa selekcja

Zasadą ma być selektywna zbiórka odpadów. Właściciele posesji, który się temu nie podporządkują, mają płacić czterokrotnie wyższą stawkę za odbiór odpadów.

Jeśli zamierzenie się nie uda, trudno będzie osiągnąć wymagany przez UE poziom recyklingu. Segregacja będzie więc obowiązkiem mieszkańców, a nie jak do tej pory tylko możliwością i sposobem na zaoszczędzenia kilkunastu złotych miesięcznie. – Projektodawca postanowił przeciąć jak brzytwą wszelkie dyskusje i proponuje przyjąć, że stawka opłat za odpady zmieszane ma wynosić czterokrotność opłaty za odpady zbierane selektywnie – zauważa dr Bartosz Draniewicz, radca prawny specjalizujący się w przepisach środowiskowych.

Jak mówi, istotą opłaty jest to, że powinna odzwierciedlać rzeczywiste koszty zagospodarowania odpadów. W związku z tym również ta podwyższona stawka powinna pozostawać w relacji do wyższych kosztów postępowania z odpadami zebranymi nieselektywnie. – Jeżeli jednak stawka opłaty sankcyjnej ma być czterokrotna, w oderwaniu od rzeczywistych kosztów, to należy nazywać rzeczy po imieniu i stwierdzić, że przez mieszkańców ponoszona będzie administracyjna kara pieniężna, a nie opłata – uważa prawnik. Na inny aspekt tej sprawy zwraca uwagę Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich. – Zapis ma charakter incydentalny. To znaczy, że nie da się założyć z góry, że ktoś nieprawidłowo wyselekcjonuje odpady. Czyli trzeba będzie udowodnić, że warunki umowy zostały naruszone, np. robić zdjęcia z datą, że takie odpady odebrano. A ktoś stwierdzi, że to wszystko nieprawda. No i zaraz mamy odwołanie. W efekcie selektywny odbiór będzie nie do wyegzekwowania – przekonuje ekspert. A co dopiero będzie z blokami wielomieszkaniowymi? – zastanawia się. – W naszej ocenie zmiany legislacyjne powinny być poparte bardzo intensywnymi działaniami edukacyjnymi i informacyjnymi. Z samego faktu wprowadzenia nowych wymagań w zakresie selektywnej zbiórki niewiele wyniknie, jeśli mieszkańcy nadal nie będą się do nich w pełni stosować – uważa z kolei Franciszek Łapecki dyrektor Biura Gospodarki Odpadami Komunalnymi Urzędu m.st. Warszawy.

Samorządowców nie przekonuje opinia Ministerstwa Środowiska, które zachęcając do segregowania śmieci, twierdzi, że ze względu na łatwiejsze i tańsze zagospodarowanie odpadów selekcjonowanych mieszkańcy zapłacą mniej. Co więcej, samorządowcy i eksperci dochodzą do wręcz przeciwnych wniosków. Dawid Wowra, rzecznik prasowy bytomskiego urzędu miasta, wylicza już cztery powody do podwyżek, a nie obniżek stawek. Są to:

  • zmniejszenie wpływów do budżetu od około 10 proc. mieszkańców deklarujących w Bytomiu brak segregacji;
  • wydatny wzrost zatrudnienia przy stosowaniu czterokrotnie wyższej stawki opłaty za brak segregowania śmieci (decyzja o zwiększonej stawce podlegać będzie odwołaniu do Samorządowego Kolegium Odwoławczego);
  • nowe koszty, które będą chociażby pokłosiem obowiązku dostosowania pojemników dla osób niepełnosprawnych;
  • rozdzielenie przetargów na odbieranie i zagospodarowanie śmieci.

Leszek Świętalski dorzuca jeszcze do tego wzrost kosztów recyklingu po zamknięciu przez Chiny możliwości wjazdu dla odpadów plastikowych, a Tomasz Uciński, prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, także wyższe płace dla pracowników. – Wprowadzenie proponowanych zmian w ustawie z pewnością będzie skutkowało znacznym wzrostem kosztów odbioru odpadów, co z kolei będzie miało wpływ na wzrost stawki opłat ponoszonych przez mieszkańców – nie mają wątpliwości pracownicy wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miasta Rzeszowa.

więcej przetargów

Ministerstwo chce rozdzielić przetargi na odbieranie i zagospodarowanie odpadów. Teraz możliwe jest organizowanie ich łącznie. Projekt nowelizacji nie dopuszcza też inhousu dla odpadów odbieranych z niezamieszkałych nieruchomości.

Rząd jest zdecydowany wprowadzić tę zmianę, bo jego zdaniem łączne przetargi rodzą patologie i uniemożliwiają prawidłowe zagospodarowanie odbieranych śmieci (więcej: wywiad podsekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska Sławomirem Mazurkiem).

Tymczasem dla samorządów to istna rewolucja, która tylko skomplikuje im życie. Nowe przepisy krytykują także eksperci. – Obligatoryjne rozdzielenie przetargów oraz zobowiązanie gmin do wprowadzenia systemu rozliczeń opartego na wadze odebranych odpadów to nadregulacja – uważa Maciej Kiełbus, partner w kancelarii dr Krystian Ziemski & Partners.

Wtóruje mu Leszek Świętalski. – W konsekwencji zlikwidowana zostanie także możliwość organizacji przetargów kompleksowych na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. W praktyce będziemy mieli w gminie cztery przetargi: na odbieranie odpadów komunalnych od mieszkańców, na ich zagospodarowanie, na odbieranie odpadów z nieruchomości niezamieszkałych i ich zagospodarowanie. Dla małych gmin to wielkie wyzwanie i zbędna biurokracja. Gdyby jeszcze te umowy były wieloletnie, ale zgodnie z kodeksem cywilnym mogą być zawierane raptem na dwa lub trzy lata. A w Niemczech taka umowa trwa 25 lat! – zauważa sekretarz Związku ZGW.

– Przysporzy też więcej pracy urzędnikom, którzy obecnie mają bardzo ograniczone możliwości kontroli strumienia odpadów wytworzonych w gminie – stwierdza Dawid Wowra. Z kolei Franciszek Łapecki przekonuje, że pomysł rozdzielenia usług odbioru i zagospodarowania odpadów jest warty rozważenia. – W naszej ocenie wymagane są jednak zmiany w zakresie możliwości powierzania tych usług własnym jednostkom organizacyjnym i spółkom należącym do gmin. I wbrew pozorom nie wykluczy to konkurencji, ale wzmocni kontrolę gminy nad gospodarką odpadami – dodaje dyr. Łapecki. Nowelizacja nie dopuszcza jednak możliwości stosowania inhousu przy odbiorze odpadów z niezamieszkałych posesji. W efekcie, jeśli gminne jednostki lub firmy będą chciały ubiegać się odbiór z tych miejsc, będą musiały uczestniczyć w przetargach. Uwaga! Przy nieruchomościach zamieszkałych inhouse nadal ma być dozwolony.

Niepokój samorządowców budzi także to, że w przepisy przejściowe nie zawierają regulacji dotyczącej wygaszania obowiązujących obecnie umów. A to by oznaczało, że część gmin być może będzie musiała w ekspresowym tempie rozwiązać te umowy na odbiór śmieci, jeśli zawarte w nich zapisy dadzą się pogodzić z projektowanymi zasadami.

uszczelnienie systemu, czyli firmy i instytucje się nie wywiną

Resort środowiska proponuje, by gminy nie fakultatywnie, jak było dotychczas, ale obowiązkowo zawierały umowy na odbiór śmieci z firmami i instytucjami działającymi na ich terenie.

Co do sensowności tego rozstrzygnięcia zdania są podzielone. – To próba wprowadzenia kompleksowego rozwiązania – w ten sposób gminy będą odpowiadały za całość odpadów komunalnych na swoim terenie – uważa Krzysztof Choromański, ekonomista, ekspert Związku Miast Polskich w zakresie odpadów. – Potrzebne są zmiany dotyczące objęcia gminnym systemem wszystkich właścicieli nieruchomości, w tym niezamieszkanych, ogrodów działkowych i nieruchomości letniskowych – twierdzi też dyrektor Łapecki z Warszawy. – Powinno to wpłynąć pozytywnie na szczelność systemu i pomóc go zoptymalizować pod kątem finansowania i kontroli – mówi. Ale Leszek Świętalski uważa, że decyzja o tym, jak mają być odbierane śmieci z nieruchomości niezamieszkałych, powinna pozostać w gestii gmin, bo wiele w tym zakresie wynika z lokalnej specyfiki. – Firma odpadowa działająca w Zakopanem czy Karpaczu będzie wjeżdżała po odpady do schronisk wysokogórskich? – pyta retorycznie.

– Dla gmin, które nie wprowadziły dotąd obowiązku zbierania odpadów z nieruchomości niezamieszkałych, zmiana wprowadza chaos organizacyjny i potrzebę zatrudnienia dodatkowych osób – wtóruje Dawid Wowra. – Ponadto system rozliczania się z właścicielami nieruchomości niezamieszkałych, który uzależnia opłatę od liczby odebranych pojemników, z całą pewnością nie wyeliminuje porzucania odpadów w miejscach do tego nieprzeznaczonych – przekonuje.

kompost: blisko i ekologicznie. ale czy da się zaoszczędzić?

Projekt nowelizacji zachęca do kompostowania odpadów na własnych działkach. Wprowadzany do nowelizacji przepis daje gminie narzędzie do zwolnienia z części opłaty właścicieli nieruchomości, którzy zagospodarowują roślinne resztki w kompostownikach przydomowych.

Jest to zmiana, którą wszyscy oceniają pozytywnie. – Postulowaliśmy to od wielu lat – zauważa Leszek Świętalski. A Franciszek Łapecki dodaje: – Na uwagę zasługuje zwolnienie z obowiązku posiadania oddzielnego pojemnika lub worka na odpady bio właścicieli nieruchomości, którzy samodzielnie kompostują odpady biodegradowalne.

Inni eksperci podkreślają zaś, że to rozwiązanie realizuje zasadę zagospodarowania śmieci jak najbliżej źródła ich powstawania. Przy czym podstawą do naliczenia ulgi byłoby podanie w deklaracji odpadowej informacji o posiadaniu kompostownika. Wprawdzie niektóre gminy już takie dane zbierały wcześniej, jednak na podstawie dziś obowiązującej ustawy nie mogły z tego tytułu przyznać żadnych ulg. Nic więc dziwnego, że ministerstwo już się chwali, że na swojej stronie internetowej ma poradnik, jak we właściwy sposób prowadzić kompostownik. Niestety, nie wiadomo ile na kompostowaniu zaoszczędzi Kowalski. Bowiem to gminy – zgodnie z projektem nowelizacji – będą mogły takie ulgi wprowadzić. Eksperci już wskazują, że obniżona opłata powinna pozostawać w relacji do kwoty, jaką gmina oszczędza przez to, że bioodpady stanowiące odpady komunalne będą zagospodarowywane przy domu.

pszok także dla firm i rolników

Do punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych mieszkańcy będą mogli dostarczać więcej rodzajów problematycznych śmieci. Ponadto projekt noweli umożliwia pozostawienie odpadów w PSZOK-ach także przez np. firmy czy rolników.

Po wejściu w życie nowelizacji do punktów miałyby trafiać m.in. śmieci z tekstyliów, z którymi dziś nie bardzo wiadomo, co zrobić. Rząd proponuje też, by można w PSZOK-ach składować także odpady związane z prowadzeniem gospodarstwa rolnego czy wytworzone przez podmioty gospodarcze. Przy czym byłyby one przyjmowane za opłatą ustalaną przez radę gminy. Niestety, jak zwracają uwagę eksperci, w projekcie nie ma podanych kryteriów, na podstawie których można by tę opłatę ustalić, ani maksymalnej jej wysokości. Z kolei samorządowcy już mówią, że projektowana zmiana wpłynie na koszty PSZOK-ów. – Spowodują ich wzrost chociażby z uwagi na konieczną rozbudowę oraz zwiększenie zatrudnienia – uważają bytomscy urzędnicy.

– Ale jeśli tych odpadów nie przyjmiemy, to wylądują w rowach – mówi Leszek Świętalski. Przekonuje jednak, że spora ich część zamiast trafiać do PSZOK-ów powinna być zagospodarowywana w systemie kaucyjnym, podobnie jak jest dzisiaj z akumulatorami. Mogłoby to dotyczyć np. problematycznych dzisiaj opon do ciągników. – Obligatoryjne wskazanie odbierania odpadów przemysłowych i powstałych w rolnictwie to chyba nieporozumienie – irytuje się natomiast Dawid Wowra. – Jest to przerzucanie na gminy problemu właściwego zagospodarowania odpadów przemysłowych, nierozwiązanego przez rząd. Gminy zostaną przymuszone do przyjęcia od przedsiębiorców odpadów trudnych do zagospodarowania i jednocześnie przejęcia odpowiedzialności za te odpady – dodaje.

Gminy nie są przygotowane na przyjmowanie odpadów przemysłowych i rolniczych przez PSZOK-i. Przedsiębiorcy czasem trudno znaleźć firmę, która odbierze odpady trudne do zagospodarowania. Gmina będzie do tego przymuszona, co przeczy zasadom przyjętym w przepisach o odpadach i zakłóca hierarchię postępowania z odpadami przez ich wytwórców.

Dawid Wowra

rzecznik prasowy UM w Bytomiu

Przedstawiciel Bytomia zauważa też, że sprawy nie rozwiązuje możliwość ustalenia przez gminy cen za taką usługę, gdyż określenie adekwatnych opłat jest praktycznie niemożliwe. Powód? Należałoby bowiem skalkulować setki, a nawet tysiące takich opłat (do każdego rodzaju odpadu). – Tymczasem zawyżenie opłaty może zostać odczytane jako uchylanie się gminy od obowiązku, natomiast zaniżenie narazi gminy na straty w budżecie – tłumaczy Dawid Wowra.

Poprawić powinna się natomiast informacja o działalności PSZOK-ów. – Gmina, informując na swojej stronie internetowej o adresach punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych, będzie zobowiązana określić rodzaje przyjmowanych odpadów oraz godziny ich przyjmowania – zauważa Maciej Kiełbus.

opinie ekspertów

Rząd chce ograniczyć rolę samorządów

Maciej Kiełbus partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu

Pomimo kilku rozwiązań korzystnych dla jednostek samorządu terytorialnego i ich mieszkańców całość projektu kolejnej nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach należy ocenić generalnie w sposób negatywny – zarówno pod kątem formalnym, jak i merytorycznym. Ministerstwo Środowiska po raz kolejny opracowało bowiem projekt obszernej nowelizacji, zamiast projektu całkowicie nowej ustawy. Jest to rażące naruszenie zasad techniki prawodawczej. Niestety, od 2011 r. w ten sposób działa każde kierownictwo tego resortu. I na nic się zdają uwagi ekspertów, iż tego typu praktyka znacząco utrudnia prawidłową interpretację wielokrotnie nowelizowanej ustawy i zaburza jej komunikatywność. Najlepiej tę sytuację ilustruje przepis oznaczony jako „art. 9taa”.

Natomiast pod względem merytorycznym projekt ustawy nowelizującej wpisuje się w uprzednio zainicjowany trend ograniczania swobody gmin w realizacji własnego zadania, jakim jest utrzymanie czystości i porządku w gminach. Idea zadań własnych sprowadza się do wyznaczenia przez ustawodawcę ogólnych celów, które winny być osiągnięte przez jednostki samorządu terytorialnego. Sposób osiągnięcia tych celów powinien zostać pozostawiony, w jak największym stopniu, organom poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego, aby uwzględniając specyfikę lokalną oraz potrzeby członków społeczności lokalnej, mogły wybrać optymalne rozwiązania. Jednocześnie umożliwia to bezpośredni wpływ mieszkańców na przyjmowane w danej gminie rozwiązania, np. poprzez obywatelską inicjatywę uchwałodawczą, która od przyszłej kadencji organów JST będzie miała charakter obligatoryjny. Tymczasem w projekcie ustawy nowelizującej zaproponowano szereg „odgórnych” rozwiązań, które w jednakowym zakresie mają znaleźć zastosowanie w blisko 2500 gminach o różnej wielkości i specyfice. Jednym z tego typu rozwiązań jest obligatoryjne objęcie od 1 stycznia 2020 r. wszystkich właścicieli nieruchomości niezamieszkałych, na których powstają odpady komunalne, gminnym systemem gospodarki odpadami. Innym jest obligatoryjne rozdzielenie przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych oraz zobowiązanie gmin do wprowadzenia systemu rozliczeń opartego na wadze odebranych odpadów. ©

Nowe zasady odpowiedzialności właściciela odpadów niebezpiecznych

Daniel Chojnacki radca prawny, Kancelaria Domański Zakrzewski Palinka

Monika Małek-Wędrychowicz prawnik, Kancelaria Domański Zakrzewski Palinka

Projekt ustawy zmieniającej nowelizuje m.in. ustawę o odpadach, choć jej ostatnia nowelizacja weszła w życie zaledwie 5 września br. Jedną z istotnych zmian są nowe zasady obowiązujące posiadacza odpadów niebezpiecznych. Dotychczas odpowiedzialność za nie przechodziła z jednego właściciela na drugiego z chwilą przekazania, o ile nowy posiadacz był uprawniony do gospodarowania odpadami na podstawie decyzji lub wpisu do internetowej bazy o odpadach. Zasada ta funkcjonowała w systemie gospodarki odpadami od dawna i w oparciu o nią kształtowane były umowy wiążące kolejne podmioty w łańcuchu przekazywania odpadów. Twórcy projektu postanowili jednak częściowo odejść od dotychczasowych reguł odpowiedzialności – po nowelizacji wytwórca odpadów niebezpiecznych zostanie zwolniony z odpowiedzialności za zbieranie lub przetwarzanie tych odpadów dopiero z chwilą dokonania ich odzysku lub unieszkodliwienia przez kolejnego posiadacza. Równocześnie projekt wprowadza wyjątki od powyższej zasady – do wytwórców odpadów komunalnych oraz wytwórców odpadów prowadzących uproszczoną ewidencję na podstawie art. 71 pkt 1 ustawy o odpadach zastosowanie znajdą dotychczasowe zasady odpowiedzialności. Ze względu na te wyłączenia zmiana dotknie przede wszystkim przedsiębiorców wytwarzających odpady niebezpieczne, którzy w krótkim czasie zmierzą się z koniecznością wprowadzania zmian do posiadanych umów na odbiór odpadów niebezpiecznych, a także z nowymi obowiązkami w zakresie dokumentowania przekazywania odpadów. ©

Trzeba więcej wymagać od producentów opakowań

Tomasz Uciński prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami

Głównymi czynnikami kosztotwórczymi, mającymi wpływ na opłaty od mieszkańców, są koszty działalności w gospodarce odpadami, takie jak: płace pracowników, koszty transportu i zagospodarowania odpadów w zaawansowanych technologicznie instalacjach. Trzeba pamiętać o tym, że zagospodarowanie odpadów to proces uzależniony od wielu czynników, np. decyzja Chin o wstrzymaniu importu odpadów z Europy wpłynęła negatywnie na rynek w Polsce, powodując nadwyżkę surowcową, z którą nie ma co zrobić i obecnie zapełnia ona magazyny. Prawdziwą bolączką jest także brak recyklerów. Najwięcej kłopotów jest z foliami i opakowaniami wielomateriałowym z uwagi na brak odbiorców.

Nad tym, co zrobić, żeby mieszkańcy nie odczuli wzrostu cen usług trzeba się poważnie zastanowić. Proponowana przez rząd nowelizacja nie rozwiąże niestety podstawowych luk systemowych, mających wpływ na sytuację na rynku odpadowym. Należałoby raczej podjąć pilne działania zwiększające odpowiedzialność producentów opakowań. Europa Zachodnia, ale i takie kraje jak Rumunia czy Łotwa wprowadzają większe zobowiązania dla przemysłu w tej kwestii. Chodzi o to, żeby opakowania były projektowane w taki sposób, by łatwo – a tym samym taniej – można było je przetwarzać. Dodatkowo w tych krajach wprowadzający na rynek opakowania i towary w opakowaniach finansują koszty ich zagospodarowania i utylizacji. U nas brakuje tego jakże istotnego dla kalkulacji opłat dla mieszkańców rozwiązania. Owszem zaproponowana w nowelizacji ustawy selektywna zbiórka jest potrzebna, ale to tylko jeden z elementów ułatwiających nam pracę.

Ponadto bardzo ważnym zagadnieniem, które wymaga pilnego rozwiązania i współpracy pomiędzy resortami energii i środowiska oraz samorządami, przedsiębiorcami gospodarki odpadami i recyklerami, jest kwestia stworzenia rynku odpadów, które powstają w procesie recyklingu. Po pierwsze należy stworzyć stabilne warunki i promować rozwiązania mające na celu budowę rynku dla produktów wytwarzanych w procesach recyklingu. Dodatkowo produkty, których nie da się już powtórnie przetworzyć, powinny stać się pełnowartościowym paliwem. Dlatego uważamy, że należy wykorzystać istniejącą w naszym kraju infrastrukturę do produkcji i przesyłu ciepła w szczególności tam, gdzie samorządy są właścicielem instalacji ciepłowniczej i instalacji do przetwarzania odpadów. ©

regulaminy do poprawki

Zmiana zaproponowana przez rząd pociągnie za sobą modyfikacje gminnych regulaminów czystości i porządku, w których m.in. określone są szczegóły postępowania z odpadami.

Przyjęcie nowych przepisów w obecnie proponowanym kształcie oznacza, że zmiany regulaminów nie będą kosmetyczne. Projekt noweli wprost w kilku miejscach mówi o wprowadzeniu do nich nowych elementów. – Weźmy chociażby opis pojemników służących selektywnej zbiórce odpadów. Do tej pory w regulaminach wskazywano ich rodzaj i minimalną pojemność. W nowelizacji dodano do tego wyraz „liczba”. W uzasadnieniu nie wyjaśniono nawet, w jakim celu – mówi Dawid Wowra z Bytomia. – Ponadto, jak się ma liczba do pojemności, która nie jest dokładnie określona, gdyż w regulaminie podaje się jedynie wartość minimalną pojemności pojemnika? Na szczęście projekt na zmianę regulaminów daje rok – dodaje.

resztki po remoncie do recyklingu

Ministerstwo Środowiska proponuje nowy sposób obliczenia tego, ile i jakich odpadów ma trafić do dalszego recyklingu. W osiągnięciu jego obowiązkowych poziomów gminom mają pomóc odpady budowlane.

Unijny wymóg mówi o konieczności uzyskania do 2020 r. 50-proc. poziomu recyklingu i przygotowania do ponownego użycia odpadów komunalnych. To przekłada się również na obowiązki gmin w tym zakresie. Kluczem do tego ma być nie tylko selektywna zbiórka, ale i nowy sposób obliczeń. Dotychczasowe przepisy ustalały liczenie poziomu recyklingu w stosunku do czterech frakcji odpadów komunalnych, tj. papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła. Nowy ma umożliwić liczenie tego poziomu w stosunku do wszystkich odpadów komunalnych, które zostaną poddane recyklingowi i przygotowaniu do ponownego użycia. W tym również uwzględnienia odpadów budowlanych i rozbiórkowych, stanowiących odpady komunalne. Zmiana ta jest przez niektórych ekspertów uznawana za korzystną dla gmin. Bo odpady budowlane stosunkowo łatwo można zagospodarować, np. przy budowie dróg czy nasypów. Tym samym łatwiej powinno się osiągnąć wymagane przepisami poziomy w przyszłym roku i kolejnych latach. Leszek Świętalski twierdzi jednak, że o tym, czy rzeczywiście będą to ułatwienia, będzie można dopiero mówić, gdy zostanie wydane odpowiednie rozporządzenie. Jego zdaniem podstawowy problem tkwi bowiem nie tylko w tym, jakie rodzaje odpadów będą brane pod uwagę, ale i we wzorze, na podstawie którego wylicza się poziom odzysku i recyklingu. – Przy dzisiejszym, jakkolwiek byśmy się starali, nie jesteśmy w stanie dobrze wypaść. Dlatego dopiero jak zobaczę wzór z rozporządzenia, z czystym sumieniem będę mógł powiedzieć, czy samorządom, zwłaszcza wiejskim, będzie łatwiej. Również rzeszowscy urzędnicy są zdania, że proponowane zmiany nie będą miały wpływu na łatwość osiągnięcia odpowiednich poziomów recyklingu. ©

Większa kontrola nad śmieciami

Jeśli proponowane przepisy wejdą w obecnym kształcie, samorządy będą musiały znowu zmienić – i to w ekspresowym tempie – sposób postępowania z odpadami.

Proponowane zmiany, które mają obowiązywać już 1 stycznia 2019 r., idą w dwóch kierunkach. Poziomy recyklingu, przygotowania do ponownego użycia i odzysku innymi metodami mają być określone w znowelizowanej ustawie z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1454 ze zm.; dalej: ucpg), a nie w rozporządzeniu. Przy czym określone akcie wykonawczym poziomy za rok 2018 i lata poprzednie będą obowiązywały. Nie zmienią się także poziomy nominalne na lata 2019 i 2020, choć sposoby zliczania odpadów już tak.

Druga zmiana jest bardziej istotna dla samorządów. Dotyczy sposobów liczenia poziomu recyklingu i przygotowania do ponownego użycia odpadów komunalnych. W dotychczasowym art. 3b ust. 1 ucpg do tych poziomów wlicza się tylko cztery frakcje: papier, metale, tworzywa sztuczne i szkło. Proponowany przepis zakłada, że liczenie poziomów będzie następowało w stosunku do wszystkich odpadów komunalnych, które zostaną poddane recyklingowi i przygotowaniu do ponownego użycia (w tym również z uwzględnieniem odpadów budowlanych i rozbiórkowych, stanowiących odpady komunalne).

Przetargi i płatności

Jeżeli nowelizacja zostanie przegłosowana w obecnym kształcie, samorządy czeka przede wszystkim wprowadzenie rozłącznego ogłaszania i przeprowadzania przetargu na odbiór i na zagospodarowanie odpadów komunalnych. Nie będzie także już ryczałtowego rozliczania się między gminą a podmiotem odbierającym odpady, co więcej, płatności mają być naliczane wyłącznie w odniesieniu do masy odpadów przekazanych przez firmę do przetwarzania. Niestety umowy uzależniające wynagrodzenie dla firmy od rzeczywistej ilości odpadów, choć bardziej sprawiedliwe, zarazem będą trudniejsze w realizacji zarówno dla urzędników, jak i przedsiębiorców. Przynajmniej przez pierwszy rok, bowiem dopiero od 1 stycznia 2020 r. zaczną obowiązywać karty przekazywania odpadów komunalnych wystawiane za pośrednictwem bazy danych o odpadach, co umożliwi szybkie pozyskanie informacji o ilości odpadów. Do tego czasu samorządy i firmy będą musiały je liczyć na piechotę.

Zadanie dla rad...

Projektowana nowelizacja pociągnie też za sobą obowiązkową modyfikację gminnych regulaminów utrzymania czystości i porządku w gminach. M.in. za sprawą zmiany art. 4 ust. 2 pkt 1 lit. a, zgodnie z którym regulamin określałby wymagania w zakresie selektywnego zbierania i odbierania odpadów komunalnych obejmującego co najmniej: papier, metale, tworzywa sztuczne, szkło, odpady opakowaniowe wielomateriałowe oraz bioodpady, w miejscu ich wytworzenia oraz na terenach przeznaczonych do użytku publicznego. Zmiana ta jest ściśle powiązana z proponowanym przez rząd art. 3 ust. 2 pkt 5 ucpg, który będzie określał, że wprowadzenie ustawowego wymogu zapewnienia przez gminy selektywnego zbierania odpadów komunalnych stanowiących co najmniej: papier, metal, tworzywa sztuczne, szkło, opakowania wielomateriałowe oraz bioodpady, ma obowiązywać zarówno w miejscu ich wytworzenia, jak i na „terenach przeznaczonych do publicznego użytku”. Nie jest to najszczęśliwsze określenie.

Z powyższą zmianą koreluje modyfikacja dotycząca odpadów komunalnych przyjmowanych przez PSZOK-i. Mianowicie po dotychczasowym art. 4 ust. 2 pkt 1 lit. a (w nowym brzmieniu) ma być dodana litera aa. Zgodnie z nim regulamin na określać wymagania w zakresie selektywnego zbierania odpadów komunalnych prowadzonego przez te punkty w sposób umożliwiający łatwy dostęp dla wszystkich mieszkańców gminy, które zapewniają przyjmowanie co najmniej odpadów komunalnych wymienionych w lit. a, przeterminowanych leków i chemikaliów, zużytych baterii i akumulatorów, zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, mebli i innych odpadów wielkogabarytowych, zużytych opon oraz odpadów budowlanych i rozbiórkowych oraz odpadów tekstyliów. Nowy przepis ma też dotyczyć odpadów pochodzących z miejsc przeznaczonych do użytku publicznego.

Jeśli chodzi o zmiany fakultatywne, to projektodawcy proponują nowelizację art. 4 ust. 2 pkt 2, który ma obejmować również worki. Dotychczas dotyczył on jedynie pojemników.

Nadto w dodawanym art. 4 ust. 2b dopuszcza się wprowadzenie:

  • łącznego zbierania metali i tworzyw sztucznych, w tym odpadów opakowaniowych wielomateriałowych; zasadą będzie, że odpady te zbiera się selektywnie, jednak przepis ten daje gminie możliwość określenia w regulaminie wymagań dotyczących łącznego zbierania tych frakcji;
  • postanowienia o odrębnym zbieraniu odpadów stanowiących części roślin pochodzących z pielęgnacji terenów zielonych, ogrodów, parków i cmentarzy od innych bioodpadów, stanowiących odpady komunalne – proponowany przepis umożliwia gminie podjęcie decyzji, czy będzie zbierała odpady zielone łącznie z odpadami kuchennymi, czy też postanowi o oddzielnym ich zbieraniu;
  • ułatwień w selektywnym zbieraniu odpadów komunalnych przez osoby niepełnosprawne, w szczególności niedowidzące, np. przez oznakowanie pojemników na odpady dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych;
  • zwolnienia właściciela nieruchomości z obowiązku posiadania pojemnika lub worka na odpady biodegradowalne w przypadku posiadania kompostownika przydomowego.

W dodawanym zaś art. 4 ust. 2c zaproponowano wprowadzenie w regulaminie możliwości przyjmowania przez punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych odpadów innych niż komunalne, np. pochodzących z działalności gospodarczej lub rolniczej, za dodatkową opłatą, którą określi gmina.

...ale minister bez terminu

Zgodnie z nowelizacją art. 4a ust. 1 ma otrzymać brzmienie: „Minister właściwy do spraw środowiska może określić, w drodze rozporządzenia, sposób selektywnego zbierania odpadów komunalnych spośród wskazanych w art. 3 ust. 2 pkt 5 i 6, kierując się potrzebą ujednolicenia wymagań w zakresie selektywnego zbierania i odbierania odpadów komunalnych oraz osiągnięcia wymaganych poziomów, o których mowa w art. 3b i art. 3c”. Jednocześnie, niezgodnie z zasadami techniki legislacyjnej, przepisy przejściowe zostały zamieszone w kolejnych ustępach tego artykułu. Mianowicie projektowany art. 4a ust. 2 stanowi, że regulaminy obowiązujące przed dniem wejścia w życie przepisów wydanych na podstawie ust. 1 zachowują moc. Na podstawie zaś planowanego art. 4a ust. 3 rada gminy jest obowiązana dostosować regulamin do przepisów wydanych na podstawie ust. 1 w terminie 12 miesięcy od dnia wejścia w życie tych przepisów.

Niestety, projektodawcy nie narzucają ministrowi żadnego terminu do wydania rzeczonego rozporządzenia, a od daty wejścia w życie tego aktu jest liczone 12 miesięcy na dostosowanie regulaminów. Nie musi to być termin pokrywający się z 12 miesiącami od dnia wejścia w życie nowelizacji. Tak więc delegacja do wydania rozporządzenia powinna wejść w życie już następnego dnia po publikacji ustawy i zobowiązywać ministra do wydania rozporządzenia, tak aby termin zmian regulaminów zgodnie z art. 4 upcg był skorelowany z datą zmian wymuszonych przez przepisy wydane na podstawie art. 4a ust. 1.

Rozliczy spółka lub jednostka gminna

Propozycja w tym zakresie jest reakcją na uchwałę NSA podjętą w 19.12.2016 r. (sygn. akt II FPS 3/16). Teza tej uchwały w pkt 1 stanowi, że w sprawach opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi art. 6q ust. 1 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wyłącza stosowanie art. 39 ust. 4 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym. W związku z tym proponuje się dodać w art. 6q ustęp 1a, zgodnie z którym w przypadku udzielenia przez radę gminy na podstawie art. 39 ust. 4 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządnie gminnym (Dz.U. z 2018 r. poz. 130) upoważnienia do załatwiania indywidualnych spraw z zakresu opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi uprawnienia organów podatkowych w tych sprawach przysługują upoważnionemu organowi. Co więcej, ze względu na fakt, że wiele gmin podjęło takie uchwały, projektodawcy w przepisach przejściowych wskazują, że zachowują moc uchwały podjęte przed dniem wejścia w życie nowelizacji na podstawie art. 39 ust. 4 ustawy o samorządzie gminnym w sprawie udzielenia przez radę gminy upoważnienia do załatwiania indywidualnych spraw z zakresu opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Zmiana i korekta deklaracji

Projekt nowelizacji zakłada także możliwość zmiany danych służących ustaleniu wysokości opłaty oraz korekt deklaracji. Po pierwsze w art. 6m ust. 2 ucpg otrzymuje brzmienie, po myśli którego w przypadku zmiany danych będących podstawą ustalenia wysokości należnej opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi lub określonej w deklaracji ilości odpadów komunalnych powstających na danej nieruchomości właściciel jest obowiązany złożyć nową w terminie do 10. dnia miesiąca następującego po tym, w którym nastąpiła zmiana. Opłatę w zmienionej wysokości uiszcza się za miesiąc, w którym nastąpiła zmiana. Jak wynika z założeń, taka zmiana będzie następowała raz w miesiącu. Jest to rozwiązanie, które ma na celu ukrócenie, najczęściej patologicznych, zgłoszeń zmian po kilka razy w miesiącu, tak aby celowo utrudniać prawidłowe określenie przez gminę wysokości opłaty w przypadku jej nieuiszczenia w terminie.

Po drugie, zgodnie z dodawanym w art. 6m ustępem 4 ucpg właściciel nieruchomości nie mógłby złożyć korekty deklaracji zmniejszającej wysokość zobowiązania za okres wsteczny. Wyjątek stanowi sytuacja opisana w nowym ust. 5, stanowiącym, że przepisu ust. 4 nie stosuje się, jeżeli właściciel nieruchomości złoży nową deklarację zmniejszającą wysokość zobowiązania z tytułu opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi w związku ze śmiercią mieszkańca w terminie do 6 miesięcy od dnia tego zdarzenia. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.