Thatcher żyje nad Wisłą
OD 1990 R. LICZBA MIESZKAŃ KOMUNALNYCH W POLSCE SPADŁA PRAWIE O 60 PROC. NA TAKI LOKAL MOŻNA CZEKAĆ NAWET 20 LAT
Instytucje i organy władzy przyzwyczaiły nas, że na swoje ustawowe obowiązki patrzą z przymrużeniem oka. Ich najczęstszą strategią jest symulowanie wykonywania zadań, które im nie leżą. Chyba najlepszym przykładem tej smutnej strategii jest gminna gospodarka mieszkaniowa. Została ona wprost wymieniona w katalogu zadań własnych gmin (art. 7 pkt 1 ust. 7 ustawy o samorządzie gminnym), jednak w większości samorządów trudno powiedzieć, czy ona właściwie istnieje. Niby polskie gminy mają jakiś zasób lokali komunalnych, nawet je pewnym osobom wynajmują, tylko że niemal nikt nie bierze pod uwagę mieszkania komunalnego jako poważnej opcji zapewnienia sobie dachu nad głową. Jeśli ktoś mimo wszystko takie lokum otrzyma, to zwykle jest to efekt zbiegu różnych okoliczności, a nie świadomego działania.
Co gorsza, od lat mamy do czynienia z postępującą dekomunalizacją polskiej tkanki mieszkaniowej. W tym obszarze nieprzerwanie panuje thatcheryzm, czyli filozofia forsowana przez rząd Żelaznej Damy, według której mieszkanie to sprawa czysto indywidualna, więc wspólnym instytucjom nic do tego. Thatcher zapoczątkowała w Wielkiej Brytanii gigantyczną prywatyzację zasobów, co było jednym z najgłośniejszych punktów jej programu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.