Ekorenesans zależy od samorządów
W obliczu coraz szybszej transformacji energetycznej apatyczna postawa rządu przypieczętowuje peryferyjny status naszego kraju. Założenia zaprezentowanego w kwietniu programu Energia+ bardziej przypominają neoliberalny koszmar niż zielony sen. Jednak Polska nie jest skazana na klimatyczną katastrofę i wysokie ceny. Progresywna polityka i inwestycje polskich miast to początek zielonego renesansu.
Zmiany klimatu i postępująca degradacja środowiska są na pierwszym planie globalnej debaty. Jedyną skuteczną odpowiedzią na te wyzwania zdają się zmiany o wymiarze porównywalnym z rewolucją przemysłową. W duchu tych przemian powstała idea Nowego Zielonego Ładu, lansowana przez Alexandrię Ocasio-Cortez z progresywnego skrzydła Partii Demokratycznej w amerykańskim Kongresie. Program nawiązujący nazwą do antykryzysowych reform z lat 30. zakłada niezwłoczne wyeliminowanie z gospodarki paliw kopalnych i zastąpienie ich odnawialnymi źródłami energii (OZE).
W toku zmian mają powstać nowe gałęzie zielonej gospodarki i miejsca pracy. Powszechny dostęp do taniej i czystej energii ma umożliwić eliminację energetycznego ubóstwa i smogu, przyczyniając się do niwelowania społecznych nierówności. Hasła sprawiedliwej transformacji zawarto też w przedstawionej niedawno przez Komisję Europejską strategii postulującej osiągnięcie neutralności klimatycznej gospodarki UE do 2050 r. Całkowite odejście od węgla kamiennego do 2030 r. planują Niemcy, choć skutki Energiewende wciąż trudno uznać za sukces. Takie plany mają też inne kraje, w tym sceptyczna wobec wielu polityk UE Wielka Brytania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.