Zwierzaki, schroniska i biznes w tle. Gminy mają uderzyć w patologiczny system
Edward Trojanowski: Przede wszystkim ustawodawca powinien oszacować koszty dla małych gmin wiążące się ze zmianami. I w początkowym okresie wprowadzania nowych przepisów budżet państwa musi w nich partycypować
Zwierzęta cierpią, choć nie zasłużyły sobie na to. Zaniedbane, porzucane, błąkające się czy wręcz maltretowane trafiają do miejsc, w których ich los bywa jeszcze gorszy. Dlatego posłowie PiS proponują poprawki w przepisach o ochronie zwierząt. Przede wszystkim zmienione miałyby zostać regulacje dotyczące schronisk. Nie mogliby ich prowadzić przedsiębiorcy, ale jedynie gminy i organizacje społeczne. Bo spora część firm-schronisk nastawiona jest na maksymalizację zysku, więc czworonogi przebywają tam w tragicznych warunkach. Ale samorządom, których obowiązkiem jest walka z bezdomnością zwierząt, usługi oferowane prze takie podmioty wydają się stosunkowo tanie. Zmiany mające poprawić los zwierząt, jakich chce PiS, są „co do zasady” przez gminy akceptowane. Budzą jednak potężny sprzeciw w kwestii kosztów. Budowa gminnego schroniska kosztuje bowiem miliony złotych. Do tego dochodzi często społeczne niezadowolenie, bo kto chciałby mieć koło siebie tak uciążliwego i hałaśliwego sąsiada. Na dodatek samorządy miałyby zostać obciążone kosztem czipowania czworonogów.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.