Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządowa cyfryzacja: chaotyczna i dublująca zadania

2 lipca 2018

Koniec perspektywy unijnej przyspieszył wydatki na informatyzację. Nie zawsze przemyślane

Blisko 70 mln zł będzie kosztowała informatyzacja ponad tysiąca urzędów w 130 samorządach województwa podlaskiego. Przetargi na dostawę sprzętu i oprogramowania rozstrzygnięto na początku tego roku, a cała inwestycja ma się zakończyć w 2016 r.

W województwie mazowieckim samorządy zainwestują 88 mln zł w informatyzację szpitali i stworzenie dla nich specjalnego systemu obiegu dokumentów. Przetargi trwają. Z końcem października ma być wdrożony Podkarpacki System e-Administracji Publicznej za ponad 90 mln zł, który ma swoim funkcjonowaniem objąć urzędy niemal całego województwa. Bierze w nim udział 145 na 160 gmin i 14 spośród 25 powiatów.

W województwie kujawsko-pomorskim trwają informatyzacyjne prace i także tam nie obejmują wszystkich jednostek samorządowych. Na początku sierpnia ogłoszony został przez urząd marszałkowski przetarg na budowę w ramach ogromnego systemu Infostrada Pomorza i Kujaw części dotyczącej elektronicznego obiegu dokumentów między obywatelami i urzędami. Czas na składanie ofert w tym wartym ponad 105 mln zł zamówieniu jest do piątku. Co ciekawe, wśród wymienianych w dokumentacji przetargowej urzędów nie ma tych z trzech największych w województwie miast: Bydgoszczy, Torunia i Grudziądza. - Projekt urzędu marszałkowskiego rodzi się od 2009 r. i jest odpowiedzią na potrzeby mniejszych urzędów. Nie jest dopasowany do potrzeb urzędu miasta o takiej skali jak Bydgoszcz, Toruń czy Grudziądz - komentuje Marta Stachowiak, rzeczniczka bydgoskiego ratusza.

Dodaje, że aby sprostać potrzebom tego urzędu, należy zbudować inny system obiegu dokumentów. Jest nim opracowany wspólnie przez Bydgoszcz, Grudziądz i Toruń projekt Zintegrowany System Informacyjny Miast (ZSIM).

Oczywiście bydgosko-toruńsko-grudziądzka e-administracja też będzie kosztować. W sumie 4,7 mln zł, w tym Bydgoszcz 2 mln zł, Toruń 1,6 mln zł, a Grudziądz 1,1 mln zł. Toruń i Grudziądz, jak zapewniają nas przedstawiciele urzędu marszałkowskiego, ostatecznie mają się do ich systemu kiedyś podłączyć. Czy zrobi tak Bydgoszcz, nie wiadomo. Na razie takiej ochoty nie wyraziła.

- Niestety, to klasyczny przykład, gdy lokalne ambicje wpływają na inwestycje. To także dowód na to, że samorządność może być sporym utrudnieniem we wprowadzaniu skutecznych systemów - mówi Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP. - Widać to choćby po wyglądzie stron internetowych poszczególnych urzędów. Każda jest inna. Zamiast wygody upstrzone niczym kolaż. Nowoczesność pojmowana przez swoją własną, autorską koncepcję. Podobnie autorskie koncepcje muszą mieć też na systemy obiegu dokumentów i kontaktu z obywatelami - dodaje Wołejko.

Pieniędzy na realizację tych ambicji nie brakowało. W ramach unijnego Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (działanie 5.2) na informatyzację samorządów przeznaczono ponad 250 mln euro. W ubiegłym roku burzę wywołał kontrakt podpisany przez zarząd województwa na budowę platformy e-DolnyŚląsk. Z końcem tego roku ma się stać kompendium wiedzy o regionie i zawierać m.in. - jak przekonywano - dokładne mapy cyfrowe Dolnego Śląska, tysiące skanów dokumentów archiwalnych, zdjęć, grafik, księgi wieczyste, dane statystyczne, demograficzne, gospodarcze, historyczne i kulturalne.

Przed kilkoma dniami zarząd tego województwa na listę priorytetowych projektów dopisał kolejne wielkie e-inwestycje, m.in. Wrocławskiego Parku Technologicznego, który chce za 25,5 mln zł stworzyć Cyfrowy Wrocław, czyli platformę, która początkowo ma być wsparciem dla Wrocławia jako Europejskiej Stolicy Kultury. Później stanie się "aktywnie działającą alternatywną, cyfrową wersją Wrocławia, której użytkowanie będzie znacznie ułatwiać funkcjonowanie obywatela w przestrzeni realnej". Z kolei Związek Powiatów Województwa Dolnośląskiego chce 100 mln zł na informatyzację ewidencji gruntów i budynków. Czyli właściwie to samo, co ma zaoferować e-DolnyŚląsk.

Wokół tych inwestycji jeszcze nie wybuchały tak potężne skandale, jak słynna afera korupcyjna przy przetargach na informatyzację administracji rządowej. Jak jednak powtarza CBA, to właśnie w samorządach, przez które przechodzi większość środków publicznych, jest największe zagrożenie korupcją. W połączeniu z informatyzacją, która obarczona jest dodatkowym ryzykiem, mamy przepis na poważne kłopoty.

Na informatyzację regionów przeznaczono ponad 250 mln zł

@RY1@i02/2014/165/i02.2014.165.000000400.804.jpg@RY2@

Polska wciąż w ogonie informatyzacji

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

OPINIA

Problemem jest brak koordynacji

@RY1@i02/2014/165/i02.2014.165.000000400.805.jpg@RY2@

Jan M. Czajkowski przewodniczący zespołu ds. społeczeństwa informacyjnego w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego

Wyraźnie widać kilka poważnych problemów związanych z informatyzacją w samorządach. Jednym z nich jest przygotowanie jednostek samorządu terytorialnego do tego, by wdrażać u siebie systemy opracowywane przez rząd. Zarówno informatyzacja urzędów stanu cywilnego, PESEL2, Źródło czy eZdrowie to systemy, które będą miały działać lokalnie i do tego obsługiwane będą na zasadzie hostingu. Korzystanie z takich usług wymaga ze strony użytkownika zapewnienia dostępu do internetu o odpowiedniej szybkości transferu danych. Niestety spośród 3,8 tys. JST tylko połowa ma takie możliwości techniczne zapewnione. Dostęp wiąże się także dla JST z określonymi kosztami. Te, szczególnie w sytuacji gdy nowa perspektywa unijna już nie da samorządom aż takich środków jak obecna - mogą być dosyć trudne do zdobycia. Ważnym problemem jest też brak koordynacji. Zarówno na poziomie centralnym między różnymi ministerstwami prowadzonych przez nie prac informatycznych, które ostatecznie często muszą być wdrażane właśnie lokalnie, jak i między samorządami. Na resorty można jakoś wpłynąć - to zadanie dla Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Na samorządy będzie trudniej. Jako samorządy mają prawo do autonomii - nawet jeżeli ich inwestycje i działania nie są racjonalne - i dopóki nie jest łamane prawo, nikt nie może im narzucić, jak w informatyzację mają inwestować. Muszą się niestety tego nauczyć same. I same przełamać swoje opory. Czasem wynikające z subiektywnych niechęci między poszczególnymi miastami, urzędami czy nawet ambicjami politycznymi ich szefów.

not. sc

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.