Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Miasta inwestują w rozwój. Chcą być bardziej inteligentne

26 czerwca 2018

Władze miast są gotowe wydawać miliardy na smarttechnologie. Ale nie wszystkie wiedzą, co ta idea oznacza

W ramach unijnego budżetu na lata 2014-2020 samorządy w mniejszym stopniu będą inwestować w twardą infrastrukturę. Bardziej skupią się na wdrażaniu nowoczesnych technologii i podnoszeniu swojej konkurencyjności. Takiego ukierunkowania wymaga Komisja Europejska, która udostępni państwom narzędzia do pozyskiwania funduszy na innowacje. To choćby program ramowy w zakresie badań naukowych i innowacji "Horyzont 2020".

O skali planowanych inwestycji świadczy już to, że w ciągu najbliższych lat 33 nasze miasta i gminy na inteligentne rozwiązania w dziedzinie transportu i zarządzania ruchem wydadzą ok. 1,2 mld zł.

Pytanie tylko, czy lokalne władze wiedzą, czego ich mieszkańcy potrzebują i jak zapewnić im optymalne rozwiązania. Nad tym problemem pochylili się uczestnicy panelu "Inteligentne miasto - definicja, wizja, realizacja" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Dyskusja skupiła się na tym, czym jest miasto inteligentne. Jak przyznał Marcin Ratkiewicz, dyrektor rozwoju produktów i usług w Orange Polska SA, pojawiający się już od lat temat smart cities nigdy nie został jasno zdefiniowany. - Wokół nich urosło wiele legend. I wszystkie są prawdą. Smart city to nie rewolucja, ale ewolucja polegająca m.in. na budowaniu świadomości i oswajaniu ludzi z technologią - stwierdził Ratkiewicz.

Dyrektor w Biurze Integracji Systemów Krzysztof Kardaś wskazał, że w idei smart city chodzi o to, by opanować chaotyczną urbanizację. - Przez ostatnie lata miasta rozrastały się w sposób niekontrolowany, dlatego powinno nam zależeć na ich ponownej integracji - przekonywał.

Idea inteligentnych miast może być również rozumiana przez pryzmat wdrażania nowych technologii i usług dla mieszkańców. - Smart city to takie miasto, w którym inteligentne, długofalowe planowanie odbywa się z uwzględnieniem nowoczesnych technologii - tłumaczyła Ewa Wolniewicz-Warska z Kapsch Telematic Services.

Rynek dostarcza wielu rozwiązań dla miast chcących być smart, kluczowym zadaniem jest wybór właściwej technologii. - Każde miasto może być inteligentne na swój sposób. Jednej aglomeracji może zależeć na rozładowaniu korków, innej na polepszeniu komunikacji z mieszkańcami. W Gliwicach staramy się wykorzystywać nowe możliwości, ale nie kierując się modą - mówił Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic.

Wtórował mu Zbigniew Michniowski, wiceprezydent Bielska-Białej. - Inteligencja to zdolność do adaptacji do nowej sytuacji. Idąc tym tokiem myślenia, można stwierdzić, że w każdej epoce były inteligentne miasta. Dziś wyzwanie polega na tym, że wciskamy ludzi i nowe technologie w starą infrastrukturę miejską. Wiemy, jak trudno w takich miastach zorganizować chociażby transport - wskazał Michniowski. Eksperci podkreślali, że w Polsce na 1 tys. mieszkańców przypada ponad 480 samochodów, co stawia nas powyżej unijnej średniej.

Uczestnicy panelu byli zgodni: w idei smart cities chodzi głównie o odpowiednie zarządzanie informacją. - Dotychczasowe formy zarządzania miastem przestały być efektywne. Dlatego zarządzanie informacją jest kluczowym aspektem - mówiła Anna Dąbrowska z Fundacji Centrum Analiz Transportowych i Infrastrukturalnych.

Zmiany w tym zakresie być może już wkrótce na szeroką skalę odczują kierowcy. Ewa Wolniewicz-Warska, powołując się na ostatni raport firmy doradczej Frost & Sullivan, stwierdziła, że do 2030 r. ponad 40 proc. samochodów będzie w stanie komunikować się z infrastrukturą drogową w taki sposób, by kierowca był informowany o zagrożeniach czy utrudnieniach na drogach. - Prawdopodobnie już w 2015 r. co najmniej 15 producentów samochodów będzie wyposażać auta w tego rodzaju technologie - zapewniała Wolniewicz-Warska.

Problemem we wdrażaniu nowoczesnych technologii w miastach mogą być przepisy. - Mamy bardzo złą, przeregulowaną ustawę o zamówieniach publicznych. Płacimy gigantyczne pieniądze na zabezpieczanie się przed korupcją - uważa Zygmunt Frankiewicz. Kolejną przeszkodą może być stosowane przez wiele samorządów kryterium najniższej ceny przy rozstrzyganiu przetargów, które nie sprzyja poszukiwaniu innowacyjnych rozwiązań. Jeśli jednak samorządy podejmą pewne ryzyko - nieodłącznie związane z nowymi technologiami - istnieje szansa, że polskie miasta staną się inteligentne.

Tomasz Żółciak

 tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.