Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Cyfryzacja i e-usługi publiczne

BIP: grafika do przyjęcia, treść wciąż wymaga poprawy

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Do serca powinny to sobie wziąć takie miasta jak: Nowy Sącz, Tarnobrzeg czy Zamość. Uczyć mogą się od Krakowa, Jastrzębia, Olsztyna czy Szczecina, ale i te ostatnie nad informacją publiczną powinny jeszcze popracować

Tak wynika z badania "Jawność, transparentność, partycypacja" przeprowadzonego przez Stowarzyszenie Miasta w Internecie. Zostało ono zakończone w grudniu 2014 r. Złożyła się na nie  analiza porównawcza 102 organów władzy: 20 instytucji szczebla centralnego (18 ministerstw oraz kancelarii prezydenta i premiera) oraz 16 urzędów marszałkowskich i 66 urzędów miast na prawach powiatu.

Skupiając się tylko na wynikach dotyczących badanych samorządów, nasuwa się, a właściwie potwierdza, wniosek, że polskie urzędy wciąż mają problemy w radzeniu sobie z tą problematyką. W efekcie cierpią mieszkańcy, którzy, żeby czegoś się dowiedzieć, muszą pisać wnioski. Cierpią też urzędnicy, którzy przygotowują odpowiedzi na te pisma.

W lutym br. pisaliśmy o badaniu Fundacji Centrum Inicjatyw "Jawność obrad rad miejskich i rad powiatów w Polsce", w którym autorzy wykazali ogromne braki w danych o pracy organów władzy samorządowej, które powinny być zamieszczane w biuletynach informacji publicznej ("Polska lokalna mało przejrzysta: brak danych i aktualizacji" - DGP nr 33/2015).

W wielu samorządach BIP jest traktowany po macoszemu. Tymczasem publikowanie w sieci wielu danych o działalności gminy czy miasta pozwoliłoby odciążyć urzędników, którzy nie musieliby udzielać odpowiedzi na wnioski o dostęp do informacji publicznej. Mieszkańcy interesujące ich dane znaleźliby w internecie.

Słabe biuletyny

Jak wynika z badania "Jawność, Transparentność, Partycypacja", braków w BIP nie ma jedynie w warstwie najbardziej podstawowych informacji o danej jednostce samorządu terytorialnego. Dotyczy to danych o organach gminy czy nazwiskach redaktorów biuletynu.

Z bardziej rozbudowaną informacją dotyczącą samorządów są już problemy. Na wszystkie przebadane miasta na prawach powiatu tylko połowa publikuje w sieci strategie rozwoju jednostki. Jedynie siedem z nich umieszcza dane o prowadzonej współpracy zagranicznej (np. z miastami partnerskimi). Są też problemy z projektami aktów normatywnych organu wykonawczego. Autorzy badania stwierdzili tylko dwa przypadki miast, które zamieszczają w internecie takowe dokumenty.

Mieszkańcy większości jednostek samorządu nie mają również okazji poznać w sieci danych o kontroli zarządczej w danym urzędzie. Około połowa przebadanych miast dzieli się z obywatelami wynikami z kontroli zewnętrznych przeprowadzonych w ich magistracie. Regułą jest brak rejestrów umów zawartych przez urząd oraz sprawozdań z rozpatrzonych przez urzędników skarg i wniosków.

Problemem jest to, że w części samorządów BIP może i wygląda atrakcyjnie od strony graficznej, ma wszystkie niezbędne zakładki. Brakuje jednak ich wypełnienia merytorycznymi treściami.

Zalew wniosków

Jeśli mieszkaniec nie znajduje danej informacji w sieci, to w konsekwencji zwraca się o jej udostępnienie na żądanie. To zaś oznacza, że urzędnicy zamiast jednorazowo wrzucić określone dane do Internetu, muszą udzielać odpowiedzi na wnioski o dostęp do informacji publicznej składane przez różne osoby, często z podobnymi pytaniami. Wtedy urzędnicy muszą trzymać się terminów. Co do zasady na reakcję mają 14 dni od złożenia wniosku. I w tym zakresie wypadają dobrze.

Badacze wskazują, że samorządy przyswoiły sobie to, że obywatel może złożyć wniosek o dostęp do informacji publicznej za pośrednictwem poczty elektronicznej. Jeszcze kilka lat temu nie było to takie oczywiste. Urzędy zwracały wnioski dostarczone w ten sposób. Dziś nie robią już problemu, gdy mieszkaniec używa mejla, by czegoś się dowiedzieć.

Urzędnicy chętniej i bardziej wyczerpująco odpowiadają na pytania, które nie dotyczą drażliwych kwestii. W przypadku tych ostatnich częściej sięgają po ogólniki. To kolejny wniosek z badania i jednocześnie sygnał, co trzeba poprawić.

Pieniądze zbliżają

Jak wynika z badania, urzędników otwartości mogą nauczyć budżety obywatelskie. W ostatnich latach to właśnie tego typu inicjatywy rozruszały w wielu samorządach ideę konsultacji społecznych. Dzięki budżetom partycypacyjnym mieszkańcy zrozumieli, że mogą mieć autentyczny wpływ na funkcjonowanie swojego miasta. To z kolei zachęca ich do częstszego pozyskiwania informacji na temat działania samorządu, a urzędnicy muszą podejmować starania, by tym oczekiwaniom sprostać. Określone dane są bowiem potrzebne mieszkańcom, by podejmować decyzje o wyborze projektów do realizacji w ramach tego typu budżetów.

Strony w miastach na prawach powiatu

Najlepsze

Kraków

86 proc.

Jastrzębie

77 proc.

Olsztyn

75 proc.

Szczecin

74 proc.

Gliwice

70 proc.

Świnoujście

69 proc.

Rybnik

69 proc.

Zielona Góra

69 proc.

Katowice

68 proc.

Kielce

67 proc.

Najsłabsze

Nowy Sącz

36 proc.

Tarnobrzeg

41 proc.

Zamość

44 proc.

Jelenia Góra

45 proc.

Legnica

45 proc.

Bielsko-Biała

46 proc.

Wałbrzych

47 proc.

Chełm

47 proc.

Biała Podlaska

48 proc.

Gorzów Wielkopolski

49 proc.

Źródło: Badanie "Jawność, transparentność, partycypacja", Stowarzyszenie Miasta w Internecie

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2015/043/i02.2015.043.08800060a.803.jpg@RY2@

Małgorzata Brennek redaktorka i współautorka raportu "Jawność, transparentność, partycypacja"

Wyniki porównawcze ogólnych ocen biuletynów informacji publicznej pokazują, że badane typy urzędów słabo wypełniają wymogi prawa, jeśli chodzi o dostęp do informacji publicznych. Wszystkie rodzaje urzędów najchętniej publikują informacje o zamówieniach publicznych, a większość z nich również o naborze pracowników. Stosunkowo dobrze przedstawia się również zamieszczanie podstawowych danych na temat kierownictw jednostek administracji oraz mienia jakim dysponują.

Najrzadziej w analizowanych BIP-ach znaleźć można informację na temat współpracy zagranicznej. Bardzo kiepsko, biorąc pod uwagę ważność tego zagadnienia dla oceny funkcjonowania urzędu, wygląda także zamieszczanie informacji na temat kontroli zewnętrznych i wewnętrznych. Ponadto uderza nagminne łamanie prawa, jeśli chodzi o publikację danych o majątku publicznym w przypadku instytucji szczebla centralnego, oraz bardzo słabe wyniki, jeśli chodzi o ujawnianie danych na temat komisji rewizyjnej w przypadku jednostek samorządu terytorialnego. Zwraca uwagę fakt, że badane urzędy unikają zamieszczania w BIP aktów administracyjnych.

Na podstawie wyników ogólnych uzyskanych przez badane przez nas organy władzy opracowany został ranking urzędów pod kątem najlepszej strony BIP.

Piotr Pieńkosz

piotr.pienkosz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.