Samorządy bez ochrony danych
Na stronach ośrodków pomocy społecznej czy placówek edukacyjnych aż roi się od niezabezpieczonych e-mailowych adresów kontaktowych
Z pozoru niewinny e-mail w sprawie przyjęcia dziecka do przedszkola czy wypłaty świadczeń socjalnych może spowodować, że już na zawsze informacje o stanie zdrowia i sytuacji materialnej obywatela pozostaną w dyspozycji prywatnych firm dostarczających usługę poczty elektronicznej. Taka sytuacja to codzienność samorządowych jednostek organizacyjnych. Wiele z nich od lat korzysta z adresów w domenach komercyjnych, dla których nie są zawierane umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych wymagane przez RODO. Najwyższa Izba Kontroli szacuje, że nieprawidłowości mogą dotyczyć kilkunastu tysięcy instytucji publicznych, i zapowiada kontrole w całej Polsce.
Eksperci uważają, że interweniować powinien rząd
Analiza DGP pokazuje, że brak poszanowania procedur jest powszechny. Urzędnicy często tłumaczą się tym, że są właśnie w trakcie zmiany skrzynek albo że te już zostały zmienione, tyle że na stronie została błędna informacja. – Z tego wniosek, że z ochroną danych osobowych w niektórych samorządach jest dramat. I to po ponad 25 latach od pierwszej ustawy o ochronie danych osobowych i prawie sześciu latach od wejścia w życie RODO. To chyba wystarczająco długo, by dostosować organizację do wymaganych przepisów – mówi Mikołaj Otmianowski, radca prawny i wiceprezes firmy DAPR.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.