Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd

Kto będzie zarządzał kasą na monitoring?

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Między ministrem rolnictwa z PSL a wiceminister klimatu z Zielonych iskrzy, choć oboje podkreślają, że konfliktu nie ma, tylko trwają rozmowy. Poszło o dalsze losy projektu monitoringu rzek za 250 mln zł

Resort klimatu chce przenieść go do państwowego monitoringu środowiska, który sam nadzoruje. Minister rolnictwa uważa jednak, że część zadań powinna zostać w Instytucie Rybactwa Śródlądowego (IRŚ), który dostał dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska jeszcze za poprzednich rządów i podlega właśnie jemu. O projekcie zrobiło się głośno, kiedy na jaw wyszły szczegółowe wydatki uwzględnione w projekcie, łącznie z wyposażeniem biur, zakupem samochodów, dronów, specjalistycznych łodzi i ścianki wizyjnej. Na stacje pomiarowe miała zostać przeznaczona mniej więcej połowa pieniędzy. DGP, który dotarł do dokumentacji projektu, opisał go na początku sierpnia. Kilka dni po tym wiceminister klimatu zdecydowała się zawiadomić prokuraturę o możliwym przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków przez poprzednie władze resortów rolnictwa i klimatu. Jej wątpliwości budzi przede wszystkim konstrukcja prawna porozumienia między ministerstwami, porównała ją do powierzenia wyborów kopertowych Poczcie Polskiej.

Część wydatków IRŚ uzasadniał potrzebą rozwijania jednostek terenowych instytutu, miały one powstać w Krakowie, Opolu, Gdańsku, Toruniu/Bydgoszczy i w Szczecinie. Miały do nich trafić m.in. auta osobowe, typu furgon i pick-upy. Na razie powstały jednak dwa oddziały terenowe: jeden we wsi Biestrzynnik pod Opolem, gdzie mieści się ośrodek zarybieniowy Polskiego Związku Wędkarskiego, i drugi w Tarnobrzegu w województwie podkarpackim. © A8–9

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.