Sąd Najwyższy przyznał rację, ministerstwo milczy. Czy nauczyciele odzyskają tysiące złotych?
Tylko w niektórych gminach nauczyciele zwrócili się z wnioskami o wypłatę zaległych wynagrodzeń za nadgodziny. Ministerstwo edukacji zwleka z przyjęciem odpowiednich regulacji w tej kwestii.
Dziś odbędzie się posiedzenie grupy roboczej, która ma się zająć rozliczaniem czasu pracy nauczycieli w ramach godzin nadliczbowych. Resort edukacji, który zwołał posiedzenie grupy po dłuższej przerwie, ewidentnie nie spieszy się z przyjęciem przepisów o rekompensacie za nadgodziny. O tym, że należy się ona nauczycielom na zasadach z kodeksu pracy, wiadomo już od ponad roku. Przesądził o tym Sąd Najwyższy w głośnej siódemkowej uchwale. Z sondy DGP wynika jednak, że tylko w niektórych gminach nauczyciele zwrócili się z wnioskami o wypłatę zaległych świadczeń. Część lokalnych włodarzy umywa ręce, tłumacząc, że resort edukacji nie określił, w jakim cyklu nadgodziny mają być rozliczane. Z kolei dyrektorzy szkół uważają, że jest z tym poważny problem, bo nie ma obowiązku ewidencjonowania czasu pracy.
– Nie mamy sygnałów od dyrektorów szkół o wpływających od nauczycieli wezwaniach do zapłaty wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. Z informacji przekazywanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wynika, że obecnie trwają prace dotyczące ewentualnych zmian w przepisach w tym zakresie. W związku z tym oczekujemy na uregulowania prawne – mówi DGP Monika Głazik z Urzędu Miasta Lublin.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.