IBM przygotował program dla Katowic
Katowice będą pierwszym w Polsce inteligentnym miastem. Wcześniej muszą jednak poprawić bezpieczeństwo, stworzyć system zarządzania ruchem miejskim oraz warunki do rozwoju nowoczesnych technologii. Takie wnioski przedstawili władzom stolicy Górnego Śląska eksperci IBM.
Katowice są pierwszym polskim miastem, które bierze udział w światowym programie koncernu IBM opartym na koncepcji tzw. Smarter City, czyli inteligentniejszego miasta. Grupa wolontariuszy ekspertów z rozmaitych dziedzin z USA, Singapuru i Indii po kilkumiesięcznych pracach pokazała Katowicom, co trzeba zrobić, by miasto stało się prawdziwą aglomeracją XXI wieku.
- Od ponad roku zabiegaliśmy o wejście do tego programu. Prezentacja drogi, jaką przebyło miasto - od ośrodka koncentracji kopalń i hut do współczesnej stolicy regionu z ciągle bogatym potencjałem rozwoju - zrobiła na ekspertach z IBM duże wrażenie. Wielką rolę odegrał też kontekst metropolitalny, bo Katowice to centrum metropolii Silesia. - mówi Mateusz Skowroński, pełnomocnik prezydenta miasta ds. kontaktów z inwestorami strategicznymi.
Idea Smarter City narodziła się jako odpowiedź na potrzeby dużych współczesnych miast. Szczególnie tych, które dysponują wielkim potencjałem wzrostu przy jednoczesnych barierach w zakresie know-how, organizacyjnych i finansowych. Na świecie projekt realizowany był w Sao Paulo w Brazylii, Masdar w Abu Zabi i Ho Chi Minh w Wietnamie, w kolejce czeka Chicago. - Praca ekspertów koncernu zwykle kończy się wskazaniem konkretnych propozycji poprawiających komfort życia - wyjaśnia Monika Maciąg z IBM. W przypadku Katowic nie chodzi tylko o nie same, ale także o dwumilionową metropolię Silesia - związek 14 miast Górnego Śląska.
Dwie grupy ekspertów spotykały się z przedstawicielami samorządu Katowic, miejscowych uczelni wyższych, społecznych organizacji pozarządowych oraz przedsiębiorców. Po tych spotkaniach doszli do wniosku, że Katowice mają zbyt małe zaplecze instytucji i miejsc z ofertą rozrywki i kultury, brakuje wydarzeń adresowanych do młodych, wykształconych ludzi, którzy po zakończeniu studiów migrują do innych ośrodków. Nie ma też dobrej współpracy między szkołami wyższymi a biznesem, bo ani jedni, ani drudzy nie postarali się o określenie swoich potrzeb. Katowiczanie mają też zbyt mały wpływ na to, w jakim kierunku rozwija się ich miasto.
Ewa Grochowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu