Najpierw sami mieszkańcy muszą docenić swoje miasto
Z polskich miast w ciągu siedmiu lat wyemigrowało blisko 700 tys. mieszkańców. Wolą prowincję, bo tam życie jest tańsze. A miasta nie mają dla nich oferty, która skłoniłaby ich do pozostania.
O tym, co robią miasta na świecie, by zatrzymać mieszkańców, i co mogą zrobić polskie, by zamiast miasteczkami stawać się metropoliami, mówi doktor ekonomii Magdalena Florek, współautorka książki "Promocja miast. Nowa perspektywa" oraz ekspert od marketingu terytorialnego.
Ten problem dotyczy przede wszystkim miast średniej wielkości. One mają utrudnione zadanie, bo nie są w stanie zagwarantować swoim mieszkańcom wysokiego poziomu życia i takiego dostępu do rynku pracy, edukacji czy rozrywki jak największe miasta. Mają za to możliwość pokazania, że pod pewnymi względami oferują wyższy komfort życia: bo jest taniej, spokojniej, czyściej, bezpieczniej. To dla wielu ludzi także bardzo ważne czynniki, które mogą decydować o tym, gdzie decydują się żyć. Ale by ludzie to docenili, muszą się o tym dowiedzieć. Czyli miasto musi do swoich mieszkańców mówić. Chwalić się tym, co ma najlepsze. Budować tożsamość swoich obywateli, ich dumę z tego, że mieszkają właśnie tu.
Jeszcze nie powszechnie, ale coraz częściej doceniają wagę takiego budowania swojej wewnętrznej bazy. Świetnym przykładem takich kampanii jest Ruda Śląska, która od trzech lat konsekwentnie prowadzi akcję "Szczęśliwi ludzie żyją w Rudzie". Trzeba pamiętać, że jeżeli sami mieszkańcy nie będą doceniali tego, co mają, nie uda się miastu ściągnąć ludzi z zewnątrz. A można tym naprawdę wiele osiągnąć. Tu przykładem jest całkowita odmiana wizerunku, jakiej kilka lat temu dokonało szkockie Glasgow. Jeszcze w latach 80. to była robotnicza dziura: z wysoką przestępczością, brakiem rozrywki. Kto tylko mógł, wynosił się stamtąd do lepszego świata, czyli Edynburga lub Londynu. Miasto jednak zaparło się i dziś jest całkiem inne. Najpierw przekonało swoich mieszkańców, że nie jest takie złe. A potem wystartowało z kampanią "Glasgow: Scotland with style", czyli "Szkocja ze stylem". Dziś przestało tracić mieszkańców. Jest też jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów miast w całej Wielkiej Brytanii.
Oczywiście, za nią muszą iść zdecydowane kroki władz. Od tych prostych, jak pokazanie mieszkańcom, że się z nimi liczy, że ich opinia jest ważna, że urzędnicy są dla nich dostępni, chętnie się kontaktują, np. blogując czy mikroblogując. To naprawdę pomaga cementować społeczność. Całkiem nieźle radzi sobie z tym Jarocin, który w ciągu ostatnich kilku lat z zapyziałego miasteczka zamienia się w nowoczesne, kolorowe miasto. Zresztą już więcej miast poważnie zagrożonych exodusem, choćby Radom czy Leszno, zauważyło ten problem i opracowało strategie marketingu miejsc, by przeciwdziałać tendencjom. Ale czy te działania dadzą efekt, dowiemy się dopiero za kilka lat.
Oczywiście Warszawa. Ale także Wrocław, czyli metropolia dolnośląska. Także miasta z Górnego Śląska, jeżeli połączą się ze sobą. I Poznań, który już prowadzi działania w tym kierunku i rozmawia z blisko dwudziestoma okolicznymi gminami, by tak właśnie się rozwijać. Co ważne, dzieje się tak oddolnie, samorządowo. Bo rządowa ustawa o metropoliach, nad którą prace trwają już od bodajże trzech lat, całkiem gdzieś utknęła. Miasta nie czekają na pomoc centralną i same starają się sobie radzić. Zresztą nie wszystkie muszą zostać metropoliami. W większości przypadków znacznie lepszym rozwiązaniem jest wyspecjalizowanie się. I tak Lublin ewidentnie walczy o studentów. Szczecin ma szanse jako zaplecze gospodarcze dla Berlina. Na zagospodarowanie czeka też inna ważna działka: emeryci. Przecież w Stanach Zjednoczonych wiele miast żyje tylko z tego, że są sun cities, czyli słonecznymi osiedlami właśnie dla seniorów.
@RY1@i02/2010/095/i02.2010.095.000.006a.001.jpg@RY2@
Fot. Mat. prasowe
Dr Magdalena Florek
, jest współautorką książki "Promocja miast. Nowa perspektywa"
Sylwia Czubkowska
sylwia.czubkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu