Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd

Uczyć się trzeba. Ale doświadczeni radni pomogą

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rozmowa z Agnieszką Jakowicką, radną Rady Warszawy

Jest pani radną pierwszej kadencji. Co było najtrudniejsze cztery lata temu?

Chyba ogrom dokumentacji, z którą trzeba było się zapoznać i nauczyć się szybko szukać poprzednich uchwał. Dużym kłopotem na początku było też orientowanie się, na jakim etapie jest sprawa, którą rada i komisje się zajmują, szukanie w internecie poprzednich uchwał, zapisów, problemów.

Da się tego uniknąć?

Tego raczej nie, bo w tych sprawach potrzebne jest doświadczenie. Na sucho nauczyć się tego nie można. Umiejętności i sprawność działania przychodzą w trakcie pracy radnego.

Czy można się przed wyborami przygotować do bycia samorządowcem?

Tak do końca nie można, ale pewne działania warto podjąć. Kiedy pierwszy raz kandydowałam do Rady Warszawy cztery lata temu, to wcześniej chodziłam jako obserwator na posiedzenia komisji i sesje rady miasta. Jednak tak naprawdę na sesjach podejmuje się już decyzje finalne - wcześniej przedyskutowane na komisjach i klubach. To tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa praca to czytanie projektów uchwał, dyskusje, konsultacje z wyborcami, stowarzyszeniami.

A od czego młody radny powinien zacząć pracę w radzie?

Przede wszystkim powinien poznać dokładnie statut miasta i wszelkie procedury związane z prawami i obowiązkami radnego.

Dużo jest tych przepisów?

Sporo, i są dosyć szczegółowe. Mówią np. o tym, kto, w jakiej kolejności, w jakim trybie może zabierać głos, ile powinny trwać wystąpienia. W jaki sposób i jakie komisje powołuje rada, ilu radnych może liczyć komisja, na czyj wniosek może być zwołana sesja, kto może wystąpić z inicjatywą podjęcia uchwały.

Czy to prawda, że początkujący radni rzadko zabierają głos?

Wcale nie ma takiej reguły. Znam samorządowców z dużym stażem, którzy przez całą kadencję nie zabrali głosu podczas posiedzenia rady. Nie znaczy to jednak, że ci, którzy na sesjach milczą, gorzej pracują. Często udzielają się w pracach komisji, w swoich klubach.

Może jest jednak obawa przed zabieraniem głosu...

Na samym początku jest, ale już po kilku sesjach samorządowcy debiutanci zaczynają być coraz bardziej aktywni. Wiele zależy też od osobowości.

Czy debiutujący samorządowiec musi liczyć tylko na siebie i samodzielnie przedzierać się przez przepisy, procedury?

Nie, tak źle nie jest. Pomagają bardziej doświadczeni radni, sekretarze komisji. Jednak warto samemu się trochę przygotować, żeby wiedzieć, o co pytać, z jakimi wątpliwościami się zgłaszać.

Czy w chwili zostania radnym zmienia się życie prywatne i zawodowe?

Zmienia się bardzo, bo przybywa pracy. Jest jej rzeczywiście dużo więcej. Dwa razy w miesiącu, przynajmniej w Warszawie, bo gminy decydują samodzielnie, odbywa się sesja rady. Często trwa cały dzień. Do tego są jeszcze posiedzenia komisji, zazwyczaj przed każdym posiedzeniem. Ja np. na początku kadencji pracowałam w pięciu komisjach. Bywa często tak, że komisje pączkują, powstają podkomisje, komisje doraźne. Pracy przybywa. Rozmawiała

@RY1@i02/2014/219/i02.2014.219.05000080d.802.jpg@RY2@

Agnieszka Jakowicka radna Rady Warszawy

Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.