Liczą się duch przedsiębiorczości i rzetelna praca
I miejsce - Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni
Jak to się dzieje, że od początku wygrywa pan wybory w pierwszej turze i to z wynikiem, o którym inni włodarze mogą tylko pomarzyć?
To źródło wielkiej satysfakcji i radości - zaufanie gdynian. Wrzucając kartę wyborczą, oceniają spójność deklaracji i działania, już wykonaną ciężką pracę, ale też jasny, dobry program. I, jak sądzę, doceniają uczciwość, rzetelność, pasję i miłość do miasta. Wyrażają zarazem swe uznanie dla całego zespołu kompetentnych profesjonalistów, z którym mam zaszczyt współpracować.
W ubiegłorocznym zwycięstwie nie przeszkodziły nawet kłopoty z lotniskiem Kosakowo. Czy podtrzymuje pan, że port powinien powstać?
Terminal pasażerski Gdynia-Kosakowo na lotnisku wojskowym zbudowany został wyłącznie za pieniądze budżetowe gmin, bez centa dotacji UE. Komisja Europejska zakwestionowała dotację jako niedozwoloną pomoc publiczną, a na skutek naszego odwołania zmieniła częściowo decyzję. Uznała, że niesłusznie nakazała zwrot pewnej części nakładów. Ta decyzja nie kończy postępowania. Liczymy, że uda się zmienić stanowisko UE i rozwiązać problem lotniska. W tak otwartym, silnym i dynamicznie rozwijającym się mieście i regionie to lotnisko jest potrzebne. I powstanie, jest tylko kwestia - szybciej czy później.
Gdynia od lat zajmuje pierwsze miejsca w badaniach jakości życia, niezależnie od tego, czy są to medialne ankiety wśród mieszkańców, czy naukowe diagnozy społeczne. Dlaczego?
Trzeba starać się patrzeć oczami mieszkańców zamożnych i niezamożnych, wspierać przedsiębiorców, a jednocześnie udzielać pomocy społecznej potrzebującym. Harmonia, ludzka skala, to chyba najlepsze określenia charakteryzujące nasze podejście do rozwiązywania problemów. I to ludzie cenią.
W jaki sposób można skutecznie zachęcać do przedsiębiorczości?
Tu duch przedsiębiorczości był silny jeszcze przed II wojną światową. I trzeba było go wskrzesić. Udało się szybciej i skuteczniej niż w wielu innych miastach przejść procesy transformacji ustrojowej, w tym likwidację stoczni. Pomogły stworzone przez nas i wykorzystywane narzędzia, m.in. gwarancyjny fundusz gospodarczy dla firm, park naukowo-technologiczny, inkubatory przedsiębiorczości. Otworzyliśmy miejskie centrum wspierania przedsiębiorczości. Tam, wprawdzie nie w jednym, ale w kilku okienkach, można założyć firmę. A przez niejasne przepisy przeprowadzi początkującego przedsiębiorcę specjalny asystent. Dzięki temu dzisiaj tylko w różnych firmach na terenie byłej stoczni ma pracę tyle osób, ile pracowało kiedyś w jednym wielkim zakładzie.
Na co zwracacie państwo wagę, wykorzystując dotychczasowe fundusze unijne i zamierzając wykorzystywać te z kolejnej perspektywy?
Mamy świadomość, że to koło zamachowe rozwoju, a inwestycje, które powstają przy wykorzystaniu funduszy, muszą trwać i przynosić efekty, kiedy dodatkowych pieniędzy już nie będzie. Przez cały czas przy projektowaniu i budowie np. sieci drogowych, kanalizacyjnych czy wodociągowych musimy tak myśleć i tak dzielić pieniądze, żeby równomiernie oplotły całe miasto - dzielnice-sypialnie, ale i tereny pod rozwój przemysłu. Bo przemysł to pieniądze na dalszy rozwój miasta.
Chwali się pan, że jest gdynianinem w trzecim pokoleniu. Co z tego wynika?
Moi dziadkowie przybyli budować Gdynię. Z rodzinnych opowieści wiem, jak rybacka wioska przekształcała się w nowoczesne miasto. Podczas wojny gdynian wypędzono z miasta, ale jak tylko mogli, to wrócili i zabrali się za odbudowę. My jesteśmy kontynuatorami dzieła tych ludzi. To zobowiązuje. Dlatego jak tylko stało się to możliwe, 25 lat temu wzięliśmy sprawy w swoje ręce. I staramy się tworzyć nowoczesne, przyjazne, otwarte miasto.
@RY1@i02/2015/101/i02.2015.101.08800030e.802.jpg@RY2@
MATERIAŁY PRASOWE
Rozmawiała Zofia Jóźwiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu