Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd

Tylu inwestorów, że dźwigów brak

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Kończy pan jako prezydent miasta kadencję samorządową. Niektórzy mówią, że bardziej aktywna była poprzednia. A teraz mamy jakiś marazm.

Wręcz przeciwnie. Po zawirowaniach transformacyjnych samorząd okrzepł. W pierwszej kadencji sprywatyzowano handel, wiele usług czysto komercyjnych, np. budowlanych czy prania i czyszczenia odzieży, teraz można więc było się skupić na zadaniach publicznych. No i oczywiście zabiegać o inwestorów.

Czy miasto stało się atrakcyjne dla inwestorów?

Na pewno tak. Mamy ich naprawdę zalew. Z różnych branż. Od deweloperów po biznesmenów, którzy budują biurowce, hotele, centra handlowe. W pierwszej kadencji inwestorzy krążyli nad Warszawą. W tej wylądowali w stolicy. Do tego stopnia, że zabrakło dźwigów. To wcale nie żart. Rzeczywiście mieliśmy i nadal mamy taki problem. Miasto się buduje.

A jeśli pominąć zewnętrznych inwestorów?

Otworzyliśmy metro i zbudowaliśmy kolejne cztery stacje. Samorząd warszawski zbudował dziewięć nowych basenów, których od lat nie budowano. Po 14 latach przerwy zapoczątkowaliśmy dwa mosty: Świętokrzyski i Siekierkowski.

Ale z tym ostatnim są awantury...

Już na szczęście nie. Udało się oddalić 622 protesty do planu przestrzennego, było 28 procesów sądowych, które miasto wygrało, dogadaliśmy się z mieszkańcami mającymi nieruchomości bądź roszczenia w miejscu wyznaczonym na Trasę Siekierkowską. To setki dokumentów. Ale samorząd może swą wizję realizować.

Ta kadencja w Warszawie to także handel. Przez całe cztery lata mierzył się pan ze sklepikarzami, kupcami, którzy czuli się zagrożeni choćby napływającymi supermarketami. Problem się nie skończył.

To były właściwie nocne spotkania, bo z kupcami spotykałem się po godz. 21. Oni byli wolni, ja też. Rozmawiamy nadal. O możliwości wykupu lokalu przez faktycznych użytkowników bez przetargu, o cenach wynajmu. Dochodzimy do konsensusu. Choć czasami na drodze staje nam dekret Bieruta.

A co z tymi roszczeniami? Czy miasto nie może nic zrobić?

Zaczęliśmy rozpatrywać wnioski leżące już od 40 lat. Część właścicieli może odzyskać nieruchomość. Jednak bez ustawy reprywatyzacyjnej proces zapewne będzie trwał.

To jednak dynamiczna kadencja dla samorządu?

Oczywiście, w osiągnięciach inwestycyjnych przegoniliśmy Budapeszt i Pragę. A tak w ogóle, to miło patrzeć, jak w Polsce rozwijają się gminy. Nie tylko te duże, ale i małe.

@RY1@i02/2015/053/i02.2015.053.0500004aa.802.jpg@RY2@

Marcin Święcicki, prezydent Warszawy

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.