Dekomunizacja miała łączyć, a dzieli
SAMORZĄDY
Słupsk chce skierować ustawę dekomunizacyjną PiS do Trybunału Konstytucyjnego. Podobny krok rozważają Gdańsk i Warszawa. - Nie chodzi o sens ustawy, tylko o wkraczanie rządu w nasze kompetencje - zgodnie argumentują lokalne władze. Zapowiada się kolejne starcie polskich miast z PiS.
Za niecałe trzy miesiące w życie wejdzie ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego. Zobowiąże samorządy do zweryfikowania, które ulice, place czy budowle itp. mogą kojarzyć się z komunizmem, np. poprzez upamiętnianie osób czy wydarzeń symbolizujących ustrój totalitarny (np. al. Armii Ludowej w Warszawie). Czas na dokonanie niezbędnych zmian to 12 miesięcy od momentu wejścia ustawy.
Nie wszystkim lokalnym władzom sposób załatwienia sprawy się podoba. Część z nich już zapowiada, że skieruje sprawę do TK. Najbliżej tego kroku są władze Słupska. - W przypadku ustawy dekomunizacyjnej mamy do czynienia z naruszeniem prawa samorządów do decydowania o nazewnictwie m.in. ulic. Nie chciałbym, by władza centralna decydowała o tym, jak będzie się nazywał skwer w Słupsku czy ulica w Legnicy. Nie zamierzam dyskutować o tym, czy dekomunizacja jest potrzebna, czy nie, bronię jedynie niezależności samorządów - przekonuje DGP prezydent Słupska Robert Biedroń.
Podobne kroki rozważają inne miasta. - Zleciliśmy prawnikom przeanalizowanie, na ile ta ustawa jest wkraczaniem w kompetencje samorządu - potwierdza Antoni Pawlak, rzecznik urzędu Gdańska. Przymiarki robi też Warszawa. - Pracujemy nad analizą prawną. Jeśli będzie punkt zaczepienia, zgłosimy sprawę do trybunału - mówi nam urzędnik stołecznego ratusza.
Tomasz Żółciak
A2-3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu