Dronów przybywa, nadzór nad nimi też trzeba zwiększać
Paweł Szymański: Były obawy, że przepisy unijne będą zdecydowanie bardziej restrykcyjne od naszych, ale na szczęście tak nie jest. Są to przepisy przemyślane. Krajom członkowskim dano dużo elastyczności
fot. Materiały prasowe
Paweł Szymański dyrektor departamentu bezzałogowych statków powietrznych w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego
Coraz częściej nad miastami i gminami latają drony, choćby badające poziom zanieczyszczeń powietrza. Trwają już zaawansowanie prace nad wpuszczeniem w przestrzeń miejską tych urządzeń, także takich, które latają daleko poza zasięgiem wzroku operatora. Jak miasta powinny się do takich działań przygotować?
Jesteśmy na etapie przygotowywania testowych wytycznych dla samorządów w tym zakresie. Mówiących o tym, jak powinny podchodzić do kwestii dronów poruszających się całkowicie automatycznie w zabudowie miejskiej. Chcemy, żeby samorządowcy wiedzieli, że jeżeli chcą wpuścić na swój teren obiekty latające poza zasięgiem wzroku, wykonujące jakieś usługi, to powinny być spełnione określone wymagania. Zarówno techniczne, jak i organizacyjne. Współpracujemy przy tym z Instytutem Lotnictwa, Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych oraz Centralnoeuropejskim Demonstratorem Dronów (CEDD) działającym przy Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. W uproszczeniu można powiedzieć, że wypracowujemy projekt normy technicznej, który chcielibyśmy w CEDD sprawdzić. Jeżeli wszystko dobrze zadziała, to chcielibyśmy podzielić się tym z naszymi kolegami z Unii Europejskiej, bo są to testy pionierskie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.