Dziennik Gazeta Prawana logo

Gminy nie chcą prohibicji

22 stycznia 2019

Sąd uznał, że nocny zakaz sprzedaży alkoholu w określonym rejonie jest niedopuszczalny

Wyrok krakowskiego WSA to kolejny cios w szumnie wprowadzoną w ubiegłym roku nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Miała ona umożliwić samorządom ograniczenie dostępności alkoholu. Ale w praktyce z nowych przepisów skorzystało zaledwie kilka procent gmin. A do tego okazało się, że są one dziurawe.

Z 600 gmin, które odpowiedziały na ankietę przeprowadzoną przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, tylko 43 zadeklarowały, że ograniczyły dostęp do alkoholu w porze nocnej – od 22.00 do 6.00. – To bardzo niewiele – uważa Krzysztof Brzózka, szef PARPA. I wskazuje, że początkowo zakaz miał być obligatoryjny. Na etapie prac sejmowych ostatecznie wycofano się z wprowadzenia przymusowej prohibicji w nocy, pozostawiając samorządom wolną rękę. Po pół roku widać, że przepisy są papierowe.

Gminy, które uważały, że dzięki przepisom rozwiążą problem m.in. burd w centrach miast, przegrały. Przykładem jest właśnie Kraków. Początkowo chciano wprowadzić zakaz w całym mieście. Prezydent, który był jednym z rzeczników tego pomysłu, przygotował projekt uchwały w sprawie wprowadzenia zakazu nocnej sprzedaży alkoholu na terenie 13 dzielnic. I choć opracowanie projektu zostało poprzedzone m.in. konsultacjami z mieszkańcami, instytucjami oraz władzami dzielnic, ostatecznie został on odrzucony przez radę miasta.

Ograniczenie udało się uchwalić tylko dla Starego Miasta. Miało wejść w życie pod koniec grudnia 2018 r., ale tak się nie stało, bo jeden z przedsiębiorców złożył skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. A ten najpierw wstrzymał wykonanie uchwały, a następnie 16 stycznia tego roku uznał, że jest nieważna, przyznając rację przedsiębiorcy. Jak wynika z uzasadnienia: „Wprowadzenie ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu wyłącznie w jednej dzielnicy Krakowa bez wskazania racjonalnych ku temu powodów narusza konstytucyjną zasadę równości, różnicując sytuację podmiotów prowadzących tożsamą przedmiotowo działalność gospodarczą na terenie całego miasta”. Wyrok co prawda nie jest prawomocny, ale alkohol można sprzedawać. Być może sprawa skończy się w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Eksperci mają obawę, że na podobną nierówność mogą powoływać się przedsiębiorcy mający sklepy leżące w graniczących ze sobą gminach, jeżeli w jednej jest zakaz, a w drugiej go nie ma.

Jednak w wielu samorządach w ogóle nie rozważano wprowadzenia ograniczeń. – Nie skorzystaliśmy z możliwości podjęcia uchwały w tej sprawie – mówi Maciej Tomaszczyk, sekretarz gminy Byczyna. Podobne głosy słychać w Sanoku, Strzelcach Krajeńskich czy Szczekocinach.

Władze niektórych miast wciąż zastanawiają się, co zrobić. W Bielsku-Białej projekt uchwały w sprawie ograniczeń w sprzedaży napojów alkoholowych powstał, ale został zdjęty z porządku sesji rady miejskiej w czerwcu 2018 r. Od tamtego czasu nie wrócono do niego. W Gdańsku natomiast trwają analizy, jak wygląda sytuacja w miastach, które zdecydowały się na ten krok.

Tam, gdzie udało się przegłosować ograniczenia, obowiązują one wybiórczo. W Kielcach zostały wprowadzone tylko w budynkach mieszkalnych wielorodzinnych, zaś we Wrocławiu na terenie osiedla Stare Miasto. – Podjęcie uchwały poprzedzone było uzyskaniem opinii rad osiedli. Ponadto co piąty mieszkaniec biorący udział w badaniu opinii publicznej nt. spożywania alkoholu w przestrzeni publicznej we Wrocławiu opowiadał się za ograniczeniem godzin sprzedaży w sklepach w wybranych rejonach miasta – tłumaczy Maja Wysocka z wydziału komunikacji społecznej UM Wrocław. Jednym z powodów było to, że prawie 60 proc. spośród wszystkich ujawnionych w latach 2016–2017 wykroczeń związanych ze spożywaniem alkoholu na terenie całego miasta odnotowano na terenie starówki.

Małe poparcie dla zakazu to też efekt niedoskonałości przepisów. Jak tłumaczy Kamil Dąbrowa, rzecznik Urzędu m.st. Warszawy, w oparciu o obowiązujące przepisy ograniczenia w sprzedaży napojów alkoholowych mogą obowiązywać na terenie całej gminy lub na obszarach poszczególnych jednostek pomocniczych, co jego zdaniem nie ma uzasadnienia. – Problemy związane z prowadzeniem nocnej sprzedaży napojów alkoholowych najczęściej są związane z działalnością sklepów położonych w określonych rejonach – mówi Kamil Dąbrowa. Dlatego prezydent Warszawy w kwietniu 2018 r. wystąpiła do marszałków Sejmu i Senatu o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, zmieniającej ustawę. Chodzi o to, żeby dzięki nowelizacji rady gmin miały uprawnienia do ograniczania nocnej sprzedaży napojów alkoholowych na określonych obszarach lub na terenie określonych obiektów. – Dotychczas nie wpłynęła żadna odpowiedź w tej sprawie – podkreśla Kamil Dąbrowa.

Samorządy chętniej niż z ograniczenia godzin korzystają z innej możliwości, którą daje ustawa – z wprowadzenia zakazu picia alkoholu na określonych terenach. Po to rozwiązanie, jak wynika z sondy przeprowadzonej przez PARPA, sięgnęło o wiele więcej, bo 180 z 600 ankietowanych gmin. ©

2477 to liczba wszystkich gmin w Polsce

43 gminy z 600 ankietowanych przez PARPA zdecydowały się wprowadzić nocną prohibicję

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.