Prawa oszukanych w rękach Trybunału Konstytucyjnego
Przepis wskazujący, że pokrzywdzonym jest tylko osoba, której dobro zostało naruszone bezpośrednio, może być niezgodny z konstytucją. Do TK została wniesiona skarga w tej sprawie
Skarga konstytucyjna dotyczy sprawy Lucyny i Jerzego Jasek. Ich pełnomocnik dr Łukasz Chojniak domaga się uznania przez trybunał, że art. 49 par. 1 kodeksu postępowania karnego jest niezgodny z ustawą zasadniczą. Zgodnie z nim pokrzywdzonym jest osoba, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. Z orzecznictwa Sądu Najwyższego (sygn. akt IV KK 316/09) wynika, że chodzi o sytuacje, gdy dobro prawne zostało naruszone wprost, a nie za pośrednictwem godzenia w inne dobro. W efekcie osoby, które np. straciły majątek w wyniku fałszerstw dokumentów, nie mogą dochodzić swoich praw przed sądem, ponieważ dobrem bezpośrednio naruszonym w tym przypadku jest np. wiarygodność dokumentów. Prokuratorzy odmawiają nadania im statusu pokrzywdzonego i sprawa jeszcze przed rozpoczęciem jest zakończona.
- Przepis wprowadza zakazane różnicowanie w traktowaniu człowieka przez władze publiczne - wskazuje dr Łukasz Chojniak.
Dodaje, że osoba, która posiada status pokrzywdzonego, ma wiele uprawnień w postępowaniu karnym i powinny one przysługiwać również temu, kto ponosi negatywne konsekwencje przestępstwa, czyli jest faktycznie pokrzywdzonym.
Sprawa skarżących
Małżeństwo z Kołobrzegu udzieliło adwokatowi pełnomocnictwa do reprezentowania ich przed sądem we wszystkich instancjach. Ten zaś po poprowadzeniu sprawy w sądzie I instancji zrezygnował z dalszego reprezentowania klientów, jednak nikomu o tym nie powiedział. W efekcie państwo Jasek nie dowiedzieli się o terminie rozprawy apelacyjnej, gdyż cała korespondencja szła na adres adwokata, który się na niej nie stawił. W sądzie sfałszował znajdujące się w aktach sprawy pełnomocnictwo tak, aby obejmowało jedynie umocowanie do reprezentowania państwa Jasek w I instancji. W rezultacie małżonkowie dowiedzieli się o wyroku sądu II instancji dopiero wtedy, gdy do ich drzwi zapukał komornik. Stracili 25 tys. zł. Pozwali adwokata, jednak przez cztery lata walczyli w sądzie nie przeciwko niemu, lecz przeciwko prokuratorom i sędziom, którzy uważali, że to nie małżonkowie są pokrzywdzonymi, a jedynie podważali wiarygodność dokumentu. W końcu Sąd Rejonowy w Słupsku 17 września 2012 r. wydał postanowienie, które utrzymało w mocy rozstrzygnięcie o pozostawieniu bez rozpoznania ich zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa. Zdaniem sądu nie byli bowiem uprawnieni do jego wniesienia.
Krzywdzący przepis
Problem z art. 49 par. 1 k.p.k. tkwi w jednym słowie - bezpośrednio. Takie sformułowanie przepisu bardzo zawęziło krąg osób, które można uznać za pokrzywdzone.
- Obecna regulacja ogranicza prawo do sądu. Jest to ogromnie krzywdzące dla osób, które de facto są pokrzywdzone - mówi prof. Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Dlatego - zdaniem autora skargi - przepis ten jest niezgodny z konstytucyjnym prawem do sądu.
- Osoby faktycznie pokrzywdzone nie mogą realizować swojego prawa do sądu, co uniemożliwia im dochodzenie naruszonych praw, a zgodnie z konstytucją nikomu nie można zamykać drogi sądowej - wskazuje mec. Chojniak.
Najważniejsze jednak, że takie osoby nie mogą wnosić zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia czy umorzeniu śledztwa.
Rządy prokuratora
Karniści potwierdzają, że prokuratorzy korzystają ze swobody i nie nadają osobom w takich sprawach statusu pokrzywdzonego.
- Znam przypadki, kiedy prokurator traktował daną osobę jako pokrzywdzoną, a potem arbitralnie odebrał jej ten status i nic nie można było z tym zrobić - przyznaje prof. Piotr Kruszyński.
Sytuacja jest jak błędne koło - można zaskarżyć rozstrzygnięcie prokuratury, ale tylko wtedy, gdy ma się status pokrzywdzonego.
- Wykorzystywany przez prokuratorów art. 49 k.p.k. traktuje pojęcie pokrzywdzonego zbyt wąsko, w całkowitej sprzeczności z powszechnym rozumieniem tego słowa - wskazuje posłanka Lidia Staroń, która jest inicjatorką zmian w procedurze karnej, mających na celu rozszerzenie kręgu pokrzywdzonych.
Wskazuje, że nie może funkcjonować w prawie sytuacja, która dopuszcza, że ludzie tracą majątek życia i nic z tym nie mogą zrobić.
- Bardzo dobrze, że TK zajmie się tą sprawą. Przepis jest niejasny, a praktyka zawęża zakres jego oddziaływania - komentuje Zbigniew Ćwiąkalski, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
DGP przypomina
● przeciwko wiarygodności dokumentów:
- podrobienie i przerobienie dokumentu i używanie go
- wypełnienie pisma zaopatrzonego cudzym podpisem
- używanie cudzego dowodu osobistego lub zbycie dokumentu tożsamości
- zatajenie dowodów niewinności podejrzanego
● przeciwko wymiarowi sprawiedliwości:
- fałszywe zeznania i oskarżenia lub zatajanie prawdy
- tworzenie fałszywych dowodów, by skierować przestępstwo przeciwko innej osobie
- poświadczenie nieprawdy
- wywieranie wpływu przemocą lub groźbą na czynności sądu
- zatajanie dowodów niewinności
- fałszywe zawiadomienie o przestępstwie
- utrudnianie postępowania karnego
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu