Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W procesie karnym przeciwko pracodawcy można korzystać z owoców zatrutego drzewa

2 czerwca 2016

Pracuję w firmie produkującej okna. Od czasu, gdy przejął ją syn założyciela, są problemy z wypłatą wynagrodzeń. Prezes utrzymuje, że firma ma trudności finansowe na skutek zatorów płatniczych. Pokazał nawet dokumenty, z których wynikało, że kontrahenci (głównie inwestorzy indywidualni kupujący stolarkę okienną do domów jednorodzinnych) mieli odroczone płatności (nawet o 180 dni) bądź rozłożono je na raty lub też nie płacili w ogóle. Nabrałem podejrzeń, czy tak było w rzeczywistości. Jako że mam dostęp do wszystkich pomieszczeń firmy, postanowiłem zamontować w pokoju prezesa amatorski podsłuch oraz ukrytą kamerę. Nagrania spotkań z klientami potwierdziły moje podejrzenia - prezes dogadywał się z nimi na boku. W zamian za udzielane rabaty wystawiał faktury z fikcyjnie odroczonym terminem płatności, zaś zapłaty dokonywano w gotówce, do ręki.

W międzyczasie firmę odwiedził inspektor pracy i wszczęto postępowanie karne - pracodawca usłyszał zarzut uporczywego naruszania praw pracowniczych. Podejrzewam, że jego linia obrony jest taka sama jak zaprezentowana pracownikom, rozważam więc przekazanie nagrań prokuratorowi, szczególnie że wiem, iż podobnego dowodu brak. Czy jednak nagrania zdobyte podstępem mogą stanowić dowód w sprawie karnej? Czy mogą skutecznie zburzyć linię obrony pracodawcy? Czy ich ujawnienie może mi zaszkodzić?

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.