Na początku było słowo
W państwach prawa próby rozszerzania pojęcia mowy nienawiści czy jej nadinterpretowania powinny być po prostu korygowane przez niezależne sądownictwo
O tym, że na początku było słowo, które doprowadzało do największych tragedii, ludzkość przekonywała się już wielokrotnie. Przywołać można niektóre z najbardziej dramatycznych przykładów, takich jak ludobójstwo w Rwandzie, napędzone m.in. przez nienawistną stację radiową Mille Colline, by już nie sięgać po przykład hitlerowskich Niemiec. Myśląc o ofiarach tych ludobójstw, trudno zgodzić się z Karoliną Pawłowską, autorką tekstu „«Mowa nienawiści» jest traktowana instrumentalnie („Prawnik z 10 marca 2020 r.), iż pojęcia mowy nienawiści jest prawniczym superfluum. Nie toczy się też wokół tej koncepcji zasadniczy spór. Zarówno ustawodawstwa krajowe, jak i orzecznictwo trybunałów międzynarodowych jest w tym zakresie zgodne: granicą swobody wypowiedzi jest szerzenie mowy nienawiści.
Korzenie mowy nienawiści
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.