Sąd nad prezesem Iwulskim
Czy Instytut Pamięci Narodowej będzie m ó gł postawić J ó zefowi Iwulskiemu, prezesowi Sądu Najwyższego kierującemu Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN, zarzut popełnienia zbrodni komunistycznej? Wszystko wskazuje na to, że dziś odpowiedzi na to pytanie udzieli Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego.
IPN wystąpił z wnioskiem o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Józefa Iwulskiego, gdyż ustalił, że w okresie PRL, a konkretnie w październiku 1982 r., Iwulski, wówczas orzekając w warszawskim sądzie wojskowym, skazać miał 21-letniego robotnika za kolportowanie ulotek antykomunistycznych. Wyrok miał być surowy, gdyż wymierzono karę trzech lat pozbawienia wolności. Co więcej, IPN wskazuje, że nawet w myśl obowiązujących wówczas przepisów kodeksu karnego oraz dekretu o stanie wojennym tego typu czyn nie stanowił przestępstwa. Potwierdził to sam SN w 1992 r., kiedy to po rozpatrzeniu rewizji nadzwyczajnej uniewinnił skazanego przez sąd wojskowy Leszka W.
Po raz pierwszy informacje na temat tego, w jakich sprawach orzekał sędzia Iwulski w czasach PRL, pojawiły się na łamach DGP. W lipcu 2018 r. ujawniliśmy, że z akt IPN wynika, że zasiadał w co najmniej czterech składach orzekających, które skazywały za działalność opozycyjną w stanie wojennym. Prezes Iwulski w wywiadzie udzielonym DGP twierdził, że nie ma nic na sumieniu i że zachowywał się „przyzwoicie, nawet bardzo przyzwoicie”. I dodawał, że jeżeli już doszło do skazania, to dlatego, że zapewne miał na uwadze, że będzie amnestia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.