Kamera nie zawsze powinna patrzeć
Bartosz Tiutiunik: Monitoring sali rozpraw nie rozwiąże kwestii bezpieczeństwa osób przebywających w tej sali, a jest wątpliwy prawnie
Jak informowaliśmy na łamach DGP na początku stycznia, we wrocławskich sądach kamery monitoringu wizyjnego – ze względów bezpieczeństwa – są umieszczane nie tylko na korytarzach czy w pomieszczeniach ogólnodostępnych, lecz także w salach rozpraw. Co więcej, transmisja nie jest przerywana nawet podczas rozpraw odbywających się z wyłączeniem jawności. W niektórych innych sądach regulaminy funkcjonowania monitoringu również dopuszczają jego stosowanie w salach rozpraw. Czy takie kamery, nawet jeśli rejestrują tylko obraz, potencjalnie mogą stanowić ingerencję w prawo do obrony czy tajemnicę adwokacką?
Oczywiste jest, że jeżeli rozprawa toczy się z wyłączeniem jawności, to tego typu rozprawy czy posiedzenia, które z założenia są niejawne, nie mogą być w taki sposób monitorowane. Przecież w przeciwnym razie osoba nieuprawniona, czyli np. pracownik ochrony, śledzi przebieg czynności, w których udziału brać nie może. W takim wypadku monitoring powinien zostać wyłączony niezależnie od tego, że rejestruje tylko obraz, bez dźwięku. Posiedzenia czy rozprawa niejawna zakładają brak obecności innych osób poza uprawnionymi. Moim zdaniem nie tylko w tym znaczeniu, że nie mogą one się przysłuchiwać przebiegowi rozprawy, lecz także widzieć tego, co się dzieje. Uczestnictwo zakłada przecież możliwość obserwacji, a nie tylko słuchania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.