Kiszczak ma zarzuty za Przemyka
IPN zarzuca gen. Czesławowi Kiszczakowi przekroczenie uprawnień i utrudnianie śledztwa w sprawie śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka.
Były szef MSW odmówił wczoraj składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. - Nie przyznał się też do zarzucanych mu czynów - mówi nam rzecznik IPN Andrzej Arseniuk. Prokuratorzy zarzucają Kiszczakowi, że jako szef resortu spraw wewnętrznych ingerował w śledztwo - akceptował działania operacyjne i inicjował czynności śledczych na rzecz uniewinnienia milicjantów. Podległa Kiszczakowi SB odegrała pierwszoplanową rolę w tuszowaniu okoliczności śmierci Przemyka. W aktach sprawy zachowała się notatka z adnotacją byłego szefa MSW: "Ma być tylko jedna wersja śledztwa - sanitariusze".
Grzegorz Przemyk był synem znanej opozycjonistki. 18-latek został zatrzymany i skatowany na komisariacie przy ul. Jezuickiej w Warszawie w maju 1983 r. Zmarł dwa dni później w szpitalu. W procesie w 1984 r. zamiast sprawców skazani zostali dwaj sanitariusze pogotowia i lekarka.
Na razie nie wiadomo, kiedy wniosek przeciwko Kiszczakowi trafi do sądu. Do tej pory zarzuty w tej sprawie usłyszało dwudziestu funkcjonariuszy SB.
gos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu