Strażnik "Iwan Groźny" z Sobiboru odpowie za śmierć 28 tys. żydowskich więźniów
Przed monachijskim sądem rozpoczął się wczoraj proces nazistowskiego zbrodniarza, 89-letniego Johna Demjaniuka.
Ukrainiec był strażnikiem obozowym w Sobiborze, gdzie zyskał przydomek Iwan Groźny.
Chociaż ani amerykańskie, ani niemieckie władze nie mają wątpliwości co do jego tożsamości, to on sam próbuje bronić się, udając ofiarę wielkiego nieporozumienia.
Rozprawa zaczęła się wczoraj z półgodzinnym opóźnieniem, bo nie wszystkim chętnym do uczestniczenia w procesie wydano na czas przepustki. Do salki, która jest w stanie pomieścić 150 osób, usiłowało wejść ponad 200 dziennikarzy z całego świata. Przeciwko Demjaniukowi ma zeznawać kilkuset świadków. W roli oskarżycieli występuje aż 35 osób, głównie krewnych holenderskich Żydów ofiar nazizmu. Sąd przewidział na całe postępowanie 35 dni procesowych rozłożonych do maja przyszłego roku.
89-letni Demjaniuk urodził się na Ukrainie. W latach 1939 - 1945 miał służyć jako obozowy strażnik na Majdanku, w Treblince, Flossenbuergu, a przede wszystkim w Sobiborze. Może być współodpowiedzialny za śmierć co najmniej 28 tys. osób.
Po wojnie zbiegł do Stanów Zjednoczonych, gdzie przybrał nową tożsamość na prawie 30 lat. Na początku lat 80. na jego trop wpadli agenci Szymona Wiesenthala. Po kilkuletnich perturbacjach prawnych USA odebrały mu obywatelstwo i dokonały ekstradycji do Izraela, gdzie został osądzony i skazany na śmierć. Sąd Najwyższy tego państwa uchylił jednak wyrok, uznając, że dowody nie są wystarczające, i pozwolił mu wrócić do Ameryki. Potem upomniały się o niego Niemcy. W maju 2009 r. sąd w USA zgodził się na jego ponowną ekstradycję, tym razem do RFN.
pap, reuters
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu